Imperium Zuckerberga, czyli czym zarządza twórca Facebooka?

Imperium Zuckerberga, czyli czym zarządza twórca Facebooka?

Facebook to największy serwis społecznościowy, a także druga (po Google) najpopularniejsza strona internetowa na świecie. Według statystyk podanych na początku 2014 roku, portal miał ponad 1,2 miliardów aktywnych kont (to znaczy takich, na których logowano się przynajmniej raz w miesiącu). Poza tym jednak, Facebook jest niezwykle dochodową firmą, której przychód w poprzednim roku wyniósł niemalże 8 miliardów dolarów. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że wbrew powszechnej opinii Mark Zuckerberg nie jest jego jedynym właścicielem, chociaż ma zdecydowanie największe udziały spośród reszty współwłaścicieli.

Nikogo pewnie nie zdziwi fakt, że poza facebook.com, do spółki należą inne marki związane z branżą internetową. Lista nabytków giganta liczy już ponad 40 pozycji. Najwięcej z nich to przede wszystkim tzw. start-up companies, czyli nowe firmy działające tylko lub głównie w Sieci. W jednym z wywiadów Mark Zuckerberg stwierdził: „Nigdy nie kupiliśmy żadnej firmy dla samej firmy. Kupujemy je, by zyskać świetnych ludzi”. CNN Money nazwało tę praktykę nieco inaczej: „Wykupowanie gorących start-upów, zabijanie ich produktów i przemieszczanie ich ekip, by pracowały nad nowymi projektami”.

Gdzie leży prawda? Przyjrzyjmy się najciekawszym nabytkom imperium Marka Zuckerberga.

WhatsApp

19 lutego rynkiem wstrząsnęła wiadomość o tym, że WhatsApp został kupiony przez Facebooka za gigantyczną sumę 19 miliardów dolarów (z czego 4 miliardy w gotówce). Czym jest WhatsApp? Jednym z najpopularniejszych komunikatorów mobilnych, zastępujących usługę SMS. O sile zasięgu tej aplikacji świadczy to, że wygrywa w bezpośrednim starciu z Facebook Messenger na wszystkich największych rynkach, poza Stanami Zjednoczonymi. Do lutego 2014 roku liczba jej użytkowników wynosiła aż 450 milionów. Czy tak wielka kwota inwestycji w przejęcie dotychczasowego rywala świadczy o desperacji Facebooka? Jeżeli przeanalizujemy sytuację, dojdziemy do wniosku, że gdzieś już to widzieliśmy. Patrz niżej.

Instagram

Instagram to założony w 2010 roku serwis społecznościowy służący dzieleniu się zdjęciami oraz krótkimi filmikami. Dzięki aplikacjom dostępnym na najczęściej używanych systemach operacyjnych smartfonów, Instagram umożliwia natychmiastową publikację świeżo zrobionych przez nas zdjęć bezpośrednio z telefonu. Serwis błyskawicznie zyskiwał na popularności, a w czasie, gdy kupił go Facebook (w kwietniu 2012 roku), miał już około 90 milionów aktywnych użytkowników. Była to rekordowa wówczas transakcja dokonana przez firmę Marka, gdyż cena wyniosła około 1 miliarda dolarów.
Oczywiście trudno nazwać tak dużą stronę jak Instagram start-upem, jednak z łatwością można zauważyć, jaki cel przyświecał Zuckerbegowi, kiedy podejmował decyzję o kupnie: przejęcie konkurenta, zanim ten urośnie w siłę wystarczająco, by zagrozić Facebookowi. Zawrotna suma przekonuje, że zagrożenie było poważne (dla porównania: Yahoo, kiedy przejmowało Flickr w 2005 roku, zapłaciło „jedynie” 35 milionów dolarów). Z drugiej strony, właściciel Facebooka obiecuje, że Instagram będzie budowany i zarządzany oddzielnie, co jak do tej pory ma pokrycie w rzeczywistości. Warta wzmianki jest jeszcze jedna rzecz: w 2013 roku Instagramowi przybyło 23% użytkowników, co uczyniło go najszybciej rozwijającym się portalem typu social media, podczas gdy Facebook stracił 3% swojej populacji. 

Face.com

Zastanawialiście się kiedyś jak to się dzieje, że od jakiegoś czasu Facebook potrafi rozpoznać waszą twarz na zdjęciu wrzuconym przez znajomych? To wszystko dzięki aplikacji API. Izraelska firma Face.com udostępniła ją za darmo w 2010 roku innym deweloperom do użytku przy własnych programach. API potrafi zeskanować około 5 000 zdjęć w ciągu godziny i do lutego 2011 roku korzystało z niej ponad 10 000 deweloperów. W tym właśnie miesiącu firma została wykupiona przez Facebooka, a jej założyciele ogłosili, że… zaprzestają pracy nad API i od teraz skupią się na innych projektach przeznaczonych dla potrzeb nowego właściciela.

Wartość transakcji nie została ujawniona, ale spekuluje się o 55-60 milionach dolarów.

FriendFeed

FriendFeed to portal służący wymianie informacji między użytkownikami. Umożliwia nam śledzenie wrzucanych zdjęć, filmików, udostępnionych statusów czy linków z kilku serwisów społecznościowych (takich jak Facebook, Flickr, Twitter), a także blogów, czy stron Digg oraz StumbleUpon. Innymi słowy – dostajemy wszystko w jednym miejscu, z możliwością komentowania bezpośrednio za pośrednictwem FriendFeed. Mimo całkiem ciekawego założenia, strona nie cieszy się wielką popularnością, co nie przeszkodziło w zainwestowaniu w nią Facebookowi. Nabył ją w 2009 roku za 47,5 miliona dolarów.

Oculus VR

Najnowszym nabytkiem Facebooka jest kupiony za dwa miliardy dolarów Oculus VR, firma zajmująca się rozwojem technologii dotyczących rzeczywistości wirtualnej. Według doniesień prasowych, Oculus ma nie stracić niezależności, a wręcz przeciwnie, Facebook gorąco wspiera  prace nad Oculus Rift, specjalnymi goglami 3D. Gogle mają służyć przede wszystkim do gier video, ale potencjalnie też do celów edukacyjnych i społecznościowych. Trwają prace mające na celu ukończenie ostatecznej wersji Oculus Rift, która trafi do sklepów, a finansowanie przez Facebooka niewątpliwie wpłynie na znaczne skrócenie czasu, w jakim to nastąpi.

Kupić i zamknąć

Faceebok potrafił również kupować firmy tylko po to, by zaraz potem je zamknąć. Tak było między innymi w przypadku projektów takich jak:
Drop.io – strona służąca dzieleniu się plikami, kupiona w październiku 2010, zamknięta w grudniu tego samego roku.

Lightbox.com – strona, a także aplikacja na Androida, dzięki której użytkownicy publikowali swoje zdjęcia, kupiona w w maju 2012, zamknięta miesiąc później.

Spool – program typu social bookmarking, to znaczy służący do tagowania i gromadzenia zakładek internetowych, kupiony w lipcu 2012 i od razu zamknięty.

Jak widać na powyższych przykładach, rzeczywiście ulubioną taktyką Facebooka jest inwestowanie w nowe, dobrze rokujące projekty, by wykorzystać ich twórców do własnych celów. Specjaliści od jakiegoś czasu wieszczą śmierć najpopularniejszemu serwisowi społecznościowemu – czy jednak dzięki swoim zapobiegawczym działaniom Facebook zdoła przetrwać?