Okulary polaryzacyjne, czyli dobra widoczność pod wodą

Okulary polaryzacyjne, czyli dobra widoczność pod wodą

Cóż o nich powiedzieć? Kto miał je na nosie choć raz, docenia ich wartość i przydatność podczas łowienia. Kto jeszcze nie miał, po przeczytaniu tego tekstu niech się w nie zaopatrzy, bo naprawdę warto je mieć.

Główne atuty to oczywiście ochrona oczu przed promieniami UV, oraz „gaszenie” odblasków świetlnych słońca na powierzchni wody. Dzięki temu nasz wzrok się nie męczy i nie musimy mrużyć oczu przed słońcem. Z damskiego punktu widzenia, będziemy mniej podatni na powstawanie zmarszczek mimicznych . Dla mnie największa zaleta takich okularków jest taka, że to co bez nich było dotychczas niewidoczne w wodzie, teraz jest dla nas bardzo widoczne i czytelne. Widać między innymi doskonale dno przy płytkich partiach wody, na rzece lepiej będzie nam dostrzec zwary, zawirowania i prądy wodne, dzięki czemu łatwiej będzie przeczytać łowisko. Jak nigdy, zaobserwujemy w końcu ryby, które potrafią odprowadzić nasze przynęty pod sam brzeg. Bez nich nie miałem nigdy świadomości, że tak może się dziać. Teraz jestem w szoku jak wielkie ryby i jak często, są dosłownie o krok ode mnie.

Jak wybrać odpowiednie okulary polaryzacyjne?

Tyle tytułem wstępu, bo zapewne chcieli byście wiedzieć czym się kierować przy wyborze „polarów”.
To proste. Powinny być lekkie, dopasowane do nas i powinniśmy się w nich dobrze czuć nawet z dala od wody. Ważnym jednak kryterium w wyborze, są kolory stosowanych szkieł, bądź „szkieł” wykonanych z innego materiału, bo często może to być pleksi z filtrem . Żółte kolory, białe i wszelkie jasne, przydatne są w dni pochmurne. Doświetlają otoczenie i wyostrzają nam kształty. Nadal gaszą refleksy świetlne, więc od czasu do czasu wychodzące słońce zza chmur nie będzie nam straszne. Ciemne kolory są przeciwieństwem i doskonale sprawdzą się w dni słoneczne. Kiedy tafla jest spokojna a rybki są pod powierzchnią, uda nam się je dostrzec bez najmniejszych problemów.

By sprawdzić czy okulary faktycznie posiadają polaryzację, wystarczy przyłożyć założyć je na nos i tak obrócić ekran telefonu komórkowego, aż nie będziemy widzieli nic na wyświetlaczy. Wtedy jest rzeczona polaryzacja. Można też przyłożyć okulary do monitora komputera i tak nimi obracać, by też pokazały nam tą „ciemnię”.

Przerobiłem do tej pory 3 pary okularów polaryzacyjnych i mam pewne spostrzeżenia którymi chciałbym się podzielić, dla osób zamierzających je kupić. Zalecam oczywiście przymiarkę owych okularów na własnym nosie. Dobrze jest, jeżeli oferowany model posiada jakiekolwiek etui na okulary, a już bajką będzie, kiedy okularki będą miały sznurek by zawiesić je sobie na szyi. Wtedy nie wpadną nam przypadkowo do wody, kiedy będziemy podbierać przykładowo rybę, a etui pozwoli uniknąć zarysowania szkieł.

Nie polecam za to okularów, których oprawki są pokryte farbą. Niestety oferowana większość taka będzie. Dlaczego? Otóż po sezonie nasze gogle mogą zacząć się łuszczyć i może z nich odchodzić farba. Miałem tak z jednym modelem i przyczyna nie jest mi do końca znana. Może wpływ na to miały środki przeciw komarom aplikowane wcześniej na twarz, a może sam pot na twarzy…?

Podwodne widoki

Teraz używam 2 par. Żółte ze szkłami, które nie mają farbowanej ramki bardzo wygodne i lekkie! Dają się złożyć na pięć razy i mogę je schować w małą kieszonkę. Właśnie one w zestawie mają materiałowy futerał i pasek na szyje. Fajny model w niewygórowanej cenie. Drugie ciemne okularki, zacząłem używać dość niedawno. To jeszcze nie to czego szukam, choć po tej firmie i cenie spodziewałbym się czegoś lepszego. Największa w nich niedogodność to nanośniki, czyli elementy podtrzymujące na nosie. W moim modelu wykonane są z jakby gumy i choć pewnie się trzymają, to potrafią się przykleić do skóry przy dłuższym kontakcie z twarzą. Co jakiś czas trzeba je po prostu poprawić na nosie. Drugi mankament to owa farba na ramkach. Póki co jestem ostrożny z preparatami antykomarowymi. Zobaczymy jak się spiszą na koniec sezonu.

To tyle. Pamiętajcie proszę jeszcze, by co jakiś czas przecierać szkła miękką szmatką i starać się unikać dotykania szkieł. Ryby widziane przez czyste okulary, to czysta przyjemność.