Blackwood Crossing

PaperSeven to niewielkie, zaledwie 14-osobowe studio, uformowane przez byłych pracowników rozwiązanego w 2011 roku Black Rock Studio, które specjalizowało się w grach wyścigowych. Wbrew takiemu doświadczeniu, ich pierwszy projekt, Blackwood Crossing, to coś zgoła odmiennego – skupiający się na fabule walking simulator. I choć jego premierę zapowiedziano dopiero na luty 2017 roku, dzięki uprzejmości twórców już dziś możemy rzucić okiem na pierwsze wyniki ich pracy. A jest na co popatrzeć.

Blackwood Crossing to opowieść o dwójce osieroconego rodzeństwa, 14-letniej Scarlett i 10-letnim Finnie, i łączącej ich relacji. Podczas jazdy pociągiem napotykają tajemniczą postać – chłopca w masce Białego Królika – a zwykła wycieczka szybko zamienia się w podróż po magicznym świecie wspomnień. Pociąg zapełnia się najróżniejszymi osobami z przeszłości dzieci, a kolejne wagony przeobrażają w dobrze znane miejsca…

Przedstawiona w grze historia nie należy do najbardziej oryginalnych, ale nie w tym tkwi jej siła – to raczej ten rodzaj opowieści, który jest nam bliski, bo sami to przeżyliśmy. Niekoniecznie tak samo jak bohaterowie (w końcu nie wszyscy mamy młodszych braci lub starsze siostry), ale wszyscy prędzej czy później odkrywaliśmy, że to, przez co przechodzą Scarlett i Finn, jest naturalną częścią dorastania. Fabuła nie próbuje odkrywać koła na nowo, zamiast tego zabierając nas w krótką, sentymentalną podróż. I choć osobiście wolę ciągle szukać zupełnie nowych wrażeń, a nieszablonowość jest dla mnie jedną z najważniejszych wartości, muszę przyznać, iż bardzo mi się ta podróż spodobała – raz złapałam się nawet na bezwiednym uśmiechaniu się do ekranu. Tyle pochwał. Martwią mnie jednak niektóre elementy, które w ostatecznej wersji gry mogą nie znaleźć swojego uzasadnienia. Dobrym przykładem jest tu chłopiec w masce Królika – jest to oczywiste nawiązanie do Alicji w Krainie Czarów, ale czy w obliczu całości będzie ono miało jakiekolwiek znaczenie? Samo istnienie cytatu nie jest jeszcze wartością; odwołanie się do innych dzieł nic nie wnosi, jeśli nie potrafimy nadać mu celu. Rodzi się więc pytanie, czy chłopiec-królik otrzyma rolę uzasadniającą jego obecność, czy też pozostanie on tylko pustym symbolem?

Jak przystało na walking simulator, gra nie wymaga od nas wykonywania żadnych szczególnie skomplikowanych czynności. Owszem, pojawiają się tu niewielkie zagadki, ale nawet najtrudniejsze z nich są bardzo proste, na przykład – wymagają połączenia postaci w pary tak, by wypowiadane przez nie zdania tworzyły logiczną całość. Wątpię, by komukolwiek mogło to sprawić kłopot. Zastanawia mnie jednak, czy dla wszystkich tych zagadek pojawi się fabularne uzasadnienie  –  część z nich jest logicznym przedłużeniem opowiadanej historii, ale część zdaje się funkcjonować obok niej. Warto jednak pamiętać, że gra nie została wciąż ukończona, a twórcy najpewniej wciąż nie odsłonili jeszcze wszystkich kart, co sugerować mogą choćby udostępnione przez nich screeny – widać na nich kilka rzeczy, których ja nie miałam okazji napotkać w grze.

Blackwood Crossing bardzo dobrze wypada także od strony wizualnej. Sceneria jest pomysłowo zaprojektowana i wypełniona najróżniejszymi detalami, a żywe barwy świetnie oddają magiczny klimat produkcji. Na szczególną uwagę zasługują modele postaci – pomimo iż mimika twarzy nie jest realistyczna, już z samego sposobu w jaki bohaterowie się poruszają można odczytać wiele emocji. Wymaga to oczywiście wyolbrzymienia pewnych gestów, ale przez to, że bohaterowie są dziećmi, wcale nie wypada to sztucznie, czy przesadnie teatralnie. Ogrom pracy włożonej w grafikę widać także w tym, że zadbano nawet o naprawdę maleńkie szczegóły, jak na przykład poobdrapywany czarny lakier na paznokciach Scarlett. Niby niewiele, ale ktoś zadał sobie trud, by to uwzględnić, dzięki czemu gracz może stworzyć sobie w głowie dokładniejszy obraz głównej bohaterki.

Całkiem dobrze wypada również dubbing – wszystkie postaci mówią bardzo wyraźnie i przekonująco. Jedynym problemem jest fakt, że czasami dwa następujące po sobie zdania potrafią być wypowiedziane w zupełnie innym tonie – nie sądzę jednak, by była to wina aktorów, lecz tego, że prawdopodobnie nie wiedzieli oni, iż dane kwestie będą odtwarzane w tak niewielkim odstępie czasowym. Nie nagrali ich więc jako kontynuacji, lecz odrębne wypowiedzi.

Grając, napotkałam całkiem sporo drobnych błędów – czasami komendy sterowania dla myszki mieszały się z tymi dla pada, czasem niektóre ścieżki dialogowe odtwarzały się dwa razy pod rząd, a czasami postać nie robiła tego, co sugerowałaby nazwa przycisku. Są to jednak typowe bolączki wszystkich gier wciąż znajdujących się w wersji beta i nie należy przykładać do nich większej wagi, bo wiele z nich może zniknąć już na dniach.

Jak więc oceniam to, co do tej pory zobaczyłam? Blackwood Crossing to gra bardzo ładna, zarówno pod względem grafiki, jak i fabuły. Nie jest w żaden sposób nowatorska, ale do dobrze znanego tematu podchodzi w pełen ciepła i uroku sposób. Pojawia się tam kilka elementów, które zdają się być wprowadzone bez jasno zdefiniowanego celu, ale wiedząc, że twórcy jeszcze najpewniej nie powiedzieli ostatniego słowa, trudno jest je jednoznacznie ocenić. Być może za chwilę wszystkie moje obawy okażą się całkowicie nieuzasadnione. A nawet gdyby miały ziścić się najczarniejsze scenariusze, to i tak cieszę się, że miałam okazję poznać tę grę i z dużą chęcią wrócę do niej, gdy zostanie ukończona.

Tytuł: Blackwood Crossing
Platformy: PC
Producent: PaperSeven
Wydawca:  Vision Games Publishing
Gatunek: walking simulator, przygodówka
Data premiery: luty 2017

 

Dodaj komentarz

avatar