Dwór cover

Pierwszy tom nowej serii bestsellerowej autorki, jaką jest Sarah J. Mass, nie okazał się może szczególnie odkrywczy ani wybitny, niemniej stanowił ciekawą pozycję z pogranicza baśni i fantastyki, przeznaczoną głównie dla młodzieży. Lekka, prosta, romantyczna historia przygodowa – tak w skrócie można by podsumować Dwór cierni i róż . I taki też jest Dwór mgieł i furii . Nie ambitny, ale i nie nużący, ot, przyjemna rozrywka na kilka wieczorów.

Dla Feyry bajka zdawałoby się dobiegła już końca, ale to tylko złudzenie. Wprawdzie dziewczyna ocaliła Prythian, szykuje się do ślubu z ukochanym, zdobywa nieśmiertelność… Spełnienie marzeń? Nie dla niej. Feyra nie odnajduje się w otaczającym ją luksusie, status księżniczki też nie jest tym, do czego czuje się stworzona. Jakby tego było mało, jej mąż jest gotów na bardzo wiele, żeby ją chronić – nawet zniewalając swoją ukochaną, chociaż ona ma duszę wojowniczki i chce brać udział w ważnych wydarzeniach. W tym wszystkim nie zabrakło także miejsca na dręczące dziewczynę wspomnienia oraz upomnienia o spłatę długu. Rhysand, książę Dworu Nocy, chce spełnienia zobowiązań, co może być brzemienne w skutkach…

Prostota – to pierwsze, co nasuwa mi się, kiedy myślę o tej historii. Prosta jest fabuła, zaskoczeń w niej nie znajdziecie, prosty jest też styl, język, jakim operuje autorka. Emocje? Nic, co by mnie poruszyło. Głębia? Brak. To jedynie lekka, niezobowiązująca, niewymagająca fantastyka służąca jako porcja rozrywki. Do przesłuchania i zapomnienia, chociaż mająca swój urok.

Pierwszy tom serii przypominał nieco Piękną i bestię w bardziej dojrzałych realiach fantasy, drugi odcina się nieco od tego wizerunku, chce trochę namieszać, dodać wątków i niepewności. Fabularnie zbliża się więc do historii pokroju Sagi Zmierzch , jest nieco lepszy stylistyczne, choć chyba miałby większą rację bytu na zasadzie pastiszu czy też zabawy schematami i motywami. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to pozycja dla dojrzałych czytelników, niemniej nie pogardziłbym choćby odrobiną ambicji. Jeśli jednak ktoś lubi tego typu rzeczy – będzie zadowolony.

Świetnie natomiast wypada wersja audio. Anna Szawiel tekst powieści czyta wyraźnie, niespiesznie, ale nie za wolno, a jej głos wpada w ucho. Dobre wykonanie sprawia, że Dworu mgieł i furii słucha się przyjemnie i bez zmęczenia, chociaż całość trwa ponad dobę. Na miłośników twórczości Sarah J. Mass oraz podobnych, lekkich i prostych utworów fantasy czeka więc solidna porcja dobrze podanej rozrywki.

NASZA OCENA
6/10

Podsumowanie

Plusy:

+ dobre wykonanie audio
+ lekkość stylu

Minusy:

– brak literackich ambicji
– mało nowatorskie

Dodaj komentarz

avatar