1

Słuchając świątecznej muzyki oznajmiającej coraz szybsze przybycie Pana w Czerwonym Kubraku i nowego, miejmy nadzieję lepszego roku, często jesteśmy skłonni do refleksji nad naszym zachowaniem, zachowaniem ludzi nas otaczających, wieloma sytuacjami życiowymi, a także wieloma, wieloma błahymi, a czasem jednak i poważnymi sprawami. Ja, natchniona brzmiącym w głośnikach Michaelem Buble i ziołową herbatką, postanowiłam popełnić a jakże refleksyjny wpis, dotyczący w dużej mierze wszystkich tych, których przywiało właśnie na tę stronę, a także tych ją tworzących.

Czym są dla nas gry, komiksy i cała otoczka z nimi związana? Kim jest gracz? Czemuż to nierzadko zagłębiamy się w wirtualny świat bohaterów, magów, żołnierzy, smoków, japońskich dziuń (niepotrzebne skreślić) i tak dalej?
Odpowiedzi jest tyle, ilu graczy na świecie. Za każdym stoi historia, która popchnęła go w ten, nierzadko zwariowany, świat. Wielu powie, iż to strata czasu, że taka osoba zamyka się na świat zewnętrzny, że wiele traci, że po co?… I tak dalej. Sama nieraz miałam do czynienia z takimi przygadywankami, a żeby było zabawniej, często z ust osób, które nie czytają, nie grają, nie słuchają. Ale wiedzą najlepiej…! Najlepiej, to jest mieć ich w nosie ;). Gdybym opisywała każdą historię, jaka tworzy nas i nasze hobby, nie starczyłoby mi czasu do końca świata, dlatego też aby odpowiedzieć na pytanie „dlaczego gramy/czytamy?” posłużę się pewnymi ramami.

2

1) Najczęstszą odpowiedzią jest chyba zwykłe, polskie BO TAK. Nie ma teoretycznego wytłumaczenia, dlaczego gramy/czytamy/słuchamy, ale jednak to robimy i sprawia nam to ogromną przyjemność. Zbudowaliśmy na tym znajomości, poszerzyliśmy inne nasze zainteresowania o zdobytą wiedzę, spędzaliśmy godziny na tej czynności i nie była to ani jedna zmarnowana godzina.

2) Chęć spróbowania, bo chyba to jest fajne. Od tego się zwykle zaczyna, a z grami/książkami/komiksami itp. jest jak z kulą śnieżną, staczającą się z góry. Na początku malusieńka, niewidoczna – ot, zwykła śnieżka tocząca się do najniższego punktu, a potem ogromna, ciężka kupa śniegu, której nic nie jest w stanie zatrzymać. Jeśli taki punkt widzenia jest Wam obcy, to nie trafiliście na tę odpowiednią, przygotowaną dla Was rzecz. Jestem zdania, że każdy tak naprawdę lubi czytać książki, ale po prostu nie trafił jeszcze na tę najważniejszą, wprowadzającą go do świata, pokazującą, że to jest świetna sprawa! W przypadku gier, komiksów czy audiobooków jest dokładnie tak samo.

3) Brat/wujek/tata/koleżanka/siostra/chłopak (i tak dalej) gra. Widziałam/em i naprawdę mi się podoba. Ciekawe, jak to jest, jak ja będę grał/a? I potem z reguły wygląda to tak, jak ze wcześniej wspomnianą śnieżką. Społeczności nas otaczające wywierają na naszą osobę bardzo duży wpływ. Jest on różny… Dobry, zły, okropny itp. Jednak, jeśli na przykład ludzie naokoło się czymś interesują, to niejako to w siebie wchłaniamy, mamy pojęcie o czymś, co w sumie jest nam obojętne, jednak im częściej toczy się na dany temat rozmowa, tym coraz bardziej nas pochłania. Zaczynamy się zastanawiać – hmmm, a może o tym więcej poczytam, dowiem się.

3

4) Coś nas popchnęło w ramiona danego świata… I tak jakoś wyszło, że od rzeczy A, teoretycznie kompletnie niezwiązanej z rzeczą B, trafiliśmy na jeszcze dalszą rzecz C, bardziej nas pochłaniającą niż (A + B)2. Wierzcie mi, to brzmi naprawdę zabawnie, ale jest prawdziwe w dobie Internetu, który śledzi nasze poczynania i je porównuje, często podsuwa nam coś nowego, co może, ale nie musi nas zainteresować.

Ciekawą sprawą jest też np. stanowisko pracy/uczelnia/szkoła, która nam czasem „każe” coś przeczytać, w coś się zagłębić. To „coś” okazało się całkiem interesujące i ba… sprawia mi nawet przyjemność.

4

Wiele osób zadaje mi pytanie, co mnie ciągnie do gier, książek i całej otoczki z nimi związanej. Nie będę się wypowiadać w imieniu Was wszystkich, bo każdy ma inne pobudki, ale myślę, iż część może się ze mną zgodzić. Gdy trafiłam na tę odpowiednią grę, to wciągnęła mnie w cały swój baśniowy świat, walnęła w płuca, pozbawiła tchu i znokautowała tak, że sam Klitshko by się nie powstydził. Jednocześnie miałam stado motyli w brzuchu, a głowa znajdowała się gdzieś na poziomie stratosfery, wśród niebieskich migdałów. Od tego momentu byłam w tym świecie, zaczęłam rozumieć zasady w nim panujące, poznawać naprawdę cudownych ludzi, dzielić się swoimi przeżyciami i tak dalej. I zaczęła się nasza wspomniana śnieżka. Świat, postaci i zadania zachwyciły mnie do tego stopnia, iż zaczęłam szukać tytułów bardzo zbliżonych tematyką, a przy okazji poznawać nowe. Bohaterowie byli jak ludzie z krwi i kości. Nie zawsze mieli złote serce, miewali gorsze momenty, powodowane na przykład pełną blizn przeszłością. Z drugiej strony kreowano postaci często bardzo okrutne, ale pewne zachowania powodowały, że odczuwałam do nich ogrom sympatii. To budowało wirtualny, ale zarazem realny świat, było tym wabikiem, na który nie da się nie zwrócić uwagi.

I właśnie te światy przyciągają. Możesz być każdym. Japońską dziunią, magiem, asasynem, zdobywcą niewieścich serc. Kim chcesz.

A więc kim jest gracz, czy też czytelnik?

Jest osobą, która żyje tysiącem żyć i jednym jednocześnie, poznaje dalekie krainy, zdobywa je, uprawia, niszczy, traci, powiększa, zagłębia się w ich historię, kulturę, a jeszcze sporo przed nim do poznania. I to jest i będzie piękne.

5

Z tego miejsca razem z całą Redakcją chcemy Wam życzyć ciepłych i wesołych świąt. Co ciekawe – nie spędzonych tylko przed komputerem, czy też konsolą, ale z rodziną i przyjaciółmi przy wigilijnym stole. Spełnienia najskrytszych marzeń i mnóstwa prezentów od Pana w Czerwonym Kubraku.

Do następnego,
Julciczka

Dodaj komentarz

avatar