W kupie siła. Recenzja komiksu Superman Volume 3: Multiplicity (Rebirth)

Superman Multiplicity cover

W roku 2014 uniwersum DC wstrząsnęła limited series pod tytułem Multiversity. Międzywymiarowy kryzys rozwinął koncept wielu światów (w New 52 do tamtej pory traktowany po macoszemu). Poszczególne Ziemie o kolejnych numerach (od 0 do 52) drgały z różnymi częstotliwościami, tworząc muzykę sfer, zaś rozdzielone były przez The Bleed. Każdy z tych kosmosów może poszczycić się własnymi superbohaterami, często będącymi zmienionymi wersjami swojskiego Supermana, Batmana czy Wonder Woman. Koncepcja, rozwinięta przez Granta Morrisona, w niestereotypowy sposób grała z konwencją heroiczną, tworząc poważną (na miarę możliwości) opowieść, zawierającą liczne metatekstowe odwołania do historii komiksowego medium. Seria cieszyła się uznaniem fanów i krytyków, nic zatem dziwnego, że wydawca odcinać będzie od niej kolejne kupony. Usankcjonowane multiwersum otwiera przed autorami nowe możliwości kreatywne (ach, te alternatywne wersje znanych postaci!) oraz fabularne (nic tak nie ożywia historii jak gość z innego świata). Poziom zagrożeń można swobodnie podnieść z kosmicznego na międzywymiarowy.

Superman Multiplicity 001

Tak właśnie stało się w kolejnym tomie przygód Człowieka ze Stali. Clark Kent (alias Smith), jadąc samochodem przez leśne ostępy (po co mu pojazd? by zachować pozory?), wpada na nietypowego przechodnia – umięśnionego typa w czerwonej pelerynie, niebieskim obcisłym kostiumie, z symbolem skrzyżowanego sierpa i młota na piersi. Panowie rychło znajdują wspólny język (rosyjski). Okazuje się, że Czerwony Syn (bo ta wersja Supermana zagościła na Pierwszej Ziemi) ścigany jest przez międzywymiarowych łowców głów, a na celowniku intruzów znajduje się również chiński Super-Man. Sprawa przyciąga uwagę strażników multiwersum – Justice Incarnates, dowodzonych przez czarnoskórego Supermana, a zarazem prezydenta USA z Ziemi-23. Kal-El dołącza do grupy, by wspomóc śledztwo i dowiedzieć się, kto stoi za porwaniami jego duchowych pobratymców z innych rzeczywistości. Historia została skompresowana do trzech zeszytów, dlatego akcja gna na złamanie karku, bez przejmowania się sensownością dialogów, zaznaczaniem więzi interpersonalnych czy logiką rozwiązań fabularnych. Wszystko dzieje się tutaj na zasadzie „bo tego wymaga opowieść”. Supermeni oraz Superwomen z różnych wymiarów zachowują się jak owce, prowadzone na rzeź. „Wielki Zły” w Multiplicity jest zaś tak prymitywny i wtórny, że nie warto nań marnować znaków w tej recenzji.

Superman Multiplicity 002

Opowieść ma przewidywalną, trzyaktową strukturę znaną z kina superbohaterskiego i stanowić ma preludium do kolejnego kryzysu. Prolog ten wygląda na nieprzemyślany i tworzony na siłę, jakby duet Tomasi-Gleason pisał go za karę. Wyszła miałka, nijaka, zbędna historyjka, pozbawiona tego, co było siłą poprzednich numerów – relacji między Clarkiem a jego rodziną i przyjaciółmi. Jedynym znaczącym wydarzeniem jest spotkanie amerykańskiego Supermana ze swym chińskim odpowiednikiem. Międzywymiarowej wagi nadchodzącego zagrożenia podkreślić się nie udało.

Dwie pozostałe jednoodcinkowe historie rozgrywają się na Ziemi 0, w hrabstwie Hamilton. W pierwszej z nich Superman bada przyczyny suszy nawiedzającej okolice jego farmy (nie, winowajcą nie jest globalne ocieplenie). Podczas poszukiwań spotyka strażnika zieleni wszelakiej – Swamp Thinga. Dochodzi do konfrontacji i przepychanek, zakończonych powierzchowną introspekcją i psychoanalizą. Wcześniej Kal-El był nienaturalnym elementem tego świata, a teraz, za dotknięciem magicznego korzonka, zharmonizował się z rzeczywistością. Zamykająca tom historyjka to typowy Halloween Special – Jon i Kathy, niczym Jaś i Małgosia, wyruszają na pobliskie bagna w poszukiwaniu krowy czempionki Cobba Brendena oraz samego właściciela. Na kolejnych kadrach jak w kalejdoskopie migocą elementy właściwe dla estetyki horroru – tajemnicze bagniska, potworne zwierzęta, nawiedzone domy et caetera. To sprawnie napisane i narysowane czytadełko, niemniej pozbawione fabularnego pazura i znaczenia dla dalszych losów postaci.

Superman Multiplicity 003

Po lekturze Trials of the Super Son z wielką niecierpliwością oraz nadzieją sięgałem po kolejny tom przygód Człowieka ze Stali i jego rodziny. Byłem przekonany, że duet scenarzystów będzie nadal eksplorował bardziej człowieczy aspekt życia Kal-Ela. Tymczasem otrzymałem standardową opowieść nieróżniącą się zbytnio od historii z Action Comics.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Superman Volume 3: Multiplicity (Rebirth)
Wydawnictwo: DC Comics
Typ: Komiks
Gatunek: Superbohaterowie
Data premiery: 8.08.2017
Scenariusz: Patrick Gleason, Peter J. Tomasi
Rysunki: Ed Benes, Tony Salvador Daniel, Sebastian Fiumara, Clay Mann, Joe Prado, Ivan Reis, Ryan Sook
Liczba stron: 131

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...
  • Michał Chmielowiec

    O kurczę, tak czekam na ten komiks, a tu co? No nic, ostrzeżenie przyjęte. 😉

    • Marcin Turkot

      Mam wrażenie, że im się gdzieś bardzo spieszy. Bo naprawdę możnaby wycisnąć wiele z relacji między różnymi wersjami Supka.