Lista książek wybranych – Światowy Dzień Książki

23 kwietnia co roku obchodzimy Światowy Dzień Książki. Z tej okazji redakcja Nie Tylko Gry przygotowała dla was krótką listę książek szczególnych, bo ulubionych. Oczywiście nie jest to obiektywna lista najlepszych książek na świecie, ale mamy nadzieję, że wymienione pozycje was zaciekawią.

światowy dzień książki

Fushikoma

Diuna – Frank Herbert

Wielkie objawienie czytelnicze, przez które wróciłam do science-fiction. Moi najlepsi kumple bez przerwy dyskutowali o tej książce na I roku, ja słuchałam jak na tureckim kazaniu, aż w końcu ustalili, który z nich pożyczy mi kolejne tomy. Diuna wraca często, w rozmowach i odniesieniach, także dzięki Kyle’owi MacLachlanowi w roli Muad’Diba. Mimo wielu elementów New Age nadal nie stała się naiwna czy przestarzała. Porywa ogromną wiarą w możliwości ludzkiego ciała i umysłu oraz politycznymi kombinacjami, które przerosłyby Francisa Underwooda. No i opowiada (w tonie poparcia) o jihadzie i pustynnej rewolucji – wątek stanowczo pod rozwagę” w XXI wieku.

światowy dzień książki

Proxima – Steven Baxter

Czytałam ją nie tak dawno temu, trafiła do mnie trochę przypadkiem. To historia przymusowych kolonistów na podobnej do Ziemi planecie krążącej wokół Proxima Centauri, naszej najbliższej sąsiadki w Kosmosie. Zaczyna się opowieścią o tym, jak można zmanipulować grupkę ludzi wyrzuconych w całkowicie pusty i nieznany teren oraz jak nadmiar stresu i brak perspektyw prowadzi ich do przemocy. Potem śledzimy losy ocalałej z tego z tego procederu rodziny, zupełnie samotnej na obcej planecie, powoli stającej się ich domem. Opisy zupełnie odmiennej od ziemskiej dzikiej przyrody, stopniowe odkrywanie nowej planety, jej szerokie horyzonty pozwalają czytelnikowi na głęboki oddech. Powolna książka o byciu pionierem. W drugiej części, Ultimie, dzieje się już więcej, jest bardziej bombastycznie – i dla mnie mniej przekonująco. A echa Proximy wyczuwam teraz w czwartym tomie Expanse Cibola’s Burn.

światowy dzień książki

Libelo

Ruchomy Zamek Hauru – Diana Wynne Jones

Obiektywnie patrząc, znam wiele bardziej odkrywczych, poważniejszych i ogólnie lepszych książek, niż te napisane przez Dianę Wynne Jones. Ale jednocześnie nie znam chyba ani jednej, która potrafiłaby równie mocno oczarować samą swoją konstrukcją. U Jones każdy najmniejszy szczegół, każda postać i każde słowo, które pojawia się w książce, odegra później istotną rolę. Do mistrzostwa opanowała ona stosowanie foreshadowingu, a moment, kiedy nagle wszystko, co do tej pory napotkali bohaterowie, okazuje się mieć głębszy sens, jest zawsze równie satysfakcjonujący. Chyba nigdzie nie objawia się to lepiej, niż w cyklu o Ruchomym Zamku, na który składają się (dość słabo przetłumaczony) Ruchomy Zamek Hauru, Zamek w Chmurach oraz niewydane w Polsce House of Many Ways. Bez względu na to, ile książek przeczytałam i ile jeszcze przeczytam, do tych napisanych przez Jones zawsze będę żywić sentyment.

światowy dzień książki

Pottero

Mechaniczna pomarańczaAnthony Burgess

Chociaż dla wielu, może nawet większości, Mechaniczna pomarańcza to przede wszystkim film Stanleya Kubricka, ja równie mocno cenię sobie jego książkowy pierwowzór. Ba, może nawet bardziej, ze względu na lepsze zakończenie, które Kubrick celowo zmienił. Z jednej strony opowieść dość banalna i niczym się niewyróżniająca. Ot, niby kolejna opowieść o nastoletnim buncie, podlana przemocą, seksem i kontrowersją. Z książką po raz pierwszy zetknąłem się jednak w wieku mniej więcej odpowiadającym temu, ile lat miał Alex. Zrobiła na mnie wtedy duże wrażenie i pozostała ze mną do dziś. Z jednej strony poniekąd mogłem utożsamiać się z głównym bohaterem, z drugiej – nauczyła mnie tego i owego oraz pokazała, czego unikać, żeby nie stać się takim, jak on. Dodatkowo jest to znakomity przykład „nowomowy” – po angielsku jest praktycznie niezrozumiała. Po polsku, w fenomenalnym przekładzie Roberta Stillera (przynajmniej jeżeli chodzi o „wersję R”; „A” nie udało mi się zdobyć), również jest trudna – ale nie sposób docenić tytanicznego wysiłku, jaki włożył on w odtworzenie w naszych realiach nieistniejącego języka, jakim posługują się bohaterowie.

światowy dzień książki

Harry Potter i więzień AzkabanuJ.K. Rowling

No tak, pseudonim artystyczny do czegoś zobowiązuje. Chociaż uwielbiam Harry’ego Pottera, a Kamieniowi Filozoficznemu zawdzięczam to, że na powrót stałem się osobą czytającą książki, to jednak największe wrażenie zrobił na mnie trzeci tom i do dziś wracam do niego najchętniej. Ten zwrot akcji z Syriuszem będącym ojcem chrzestnym Harry’ego! Wprowadzenie profesora Lupina, jednej z moich ulubionych postaci, zapoznanie z Hogsmeade. No i, co najważniejsze, zwiastun tego, że po dwóch dość dziecinnych książkach seria zmierza jednak w kierunku nieco mroczniejszym i dojrzalszym. Ot, chociażby śmierć Hardodzioba czy dementorzy – mocne wątki, których zupełnie nie spodziewałem się po wcześniejszych częściach. Poza tym, nie oszukujmy się, to mimo wszystko znakomity kawałek książki przygodowo-fantastycznej, który nawet za dwudziestym razem czyta się jednym tchem.

światowy dzień książki

Angi

Barabasz – Pär Lagerkvist

Przyznam, że do dziś nie wiem, co mnie skłoniło do sięgnięcia po tę książkę. Pamiętam jedynie, iż w tym okresie zadawałam bardzo dużo pytań i rzucałam wiele gniewnych spojrzeń. Możliwe, że potrzebowałam wyciszenia, a także spojrzenia przekornego i równie upartego, co moje. Barabasz jest niewątpliwie jednym z tytułów, który, choć niepozorny, zawiera w sobie swoistą głębię. Należy do nielicznego grona książek opowiadających o religii chrześcijańskiej bez nadmiernego gloryfikowania i epatowania nią. Barabasz nie wierzy. Uniknięcie śmierci było dla niego czymś niewyobrażalnym. Czymś, co sprawiło, iż nic nie było już takie samo. Jest kryminalistą, łotrem, złoczyńcą, który pluje na ideę zbawienia i szydzi z niej, postrzegając świat oczami racjonalisty, jednocześnie cicho zazdroszcząc spokoju ducha tym, którzy go doświadczyli. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że książka ta jest swoistą obserwacją pierwszych chrześcijan i wędrówką jednego z wielu grzeszników. Niejednoznaczna, wieloaspektowa, skomplikowana i z zakończeniem wymuszającym różnoraką interpretację.  

światowy dzień książki

Diamentowy Tron – Trylogia Elenium – David Eddings

Na początku dałam się nabrać – myślałam, iż jest to kolejna książka fantastyczna o rycerzach, powtórzonym motywie “chivalry quest” ze sporą dawką magii. Niby częściowo tak jest, niemniej nie byłam w stanie przewidzieć tego, jak bardzo inna i słodko-gorzka jest historia Sparhawka – starzejącego się rycerza Zakonu Pandionu. Trylogia zaczyna się w momencie, gdy nasz rycerz wraca po dziesięciu latach wygnania do Elenii, gdzie dowiaduje się o spisku przeciw królowej. Ehlana została bowiem otruta, a jej umierające ciało zamknięte w magicznym krysztale, który miał utrzymywać ją przy życiu. Sparhawk wyrusza więc na poszukiwanie antidotum, lecz nie sam. Choć jest mężczyzną wielu talentów – gdyż umie posługiwać się nie tylko mieczem, lecz także zna tajniki magii – nie jest przecież chodzącą armią i musi polegać na swoich przyjaciołach. Zwłaszcza, że sporo osób nie zawaha się, by rzucić mu pod nogi masę kłód. Zgryźliwy humor i częsta obecność sarkazmu stanowiły ostateczny cios, który zwalił mnie z nóg i sprawił, iż umarłam dla świata, póki nie przeczytałam całej trylogii, a potem jeszcze następnej – trylogii Tamuli.

światowy dzień książki

Idris

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – południeRobert  M. Wegner.

Jedna z tych książek, do których zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża, nie bardzo znajdując w sobie chęci, gdy znajomi zarzucali mnie rekomendacjami. Zapierałam się jak osioł, nie mogąc uwierzyć, że jakaś książka może być faktycznie aż tak dobra, bałam się rozczarowania i unikałam tej pozycji jak ognia. W końcu jednak się przemogłam i… naprawdę żałuję, że nastąpiło to tak późno. To zbiór opowiadań, które potrafią rozśmieszyć, zaciekawić i wywołać wzruszenie – idealna dla każdego fana fantastyki. Robert M. Wegner stworzył świat, który wciąga, jego bohaterowie są postaciami z krwi i kości, więc nie sposób się do nich nie przywiązać. Jest to wstęp do większej całości, uwierzcie mi jednak, że po pierwszym tomie bez wahania sięgniecie po kolejne, by na własnej skórze przekonać się o biegłości Wegnera w kreowaniu świata, coraz to nowych bohaterów i fabuły, która potrafi zaskoczyć nie raz i nie dwa.

światowy dzień książki

Daguchna

Mistrz i MałgorzataMichaił Bułhakow

O tym tytule każdy przynajmniej słyszał, a tylko połowa naprawdę czytała. Z czego zapewne większość głównie przez obowiązek szkolny. Ale trzeba przyznać, że to jedna z nielicznych lektur, które są naprawdę sensownym kawałkiem literatury. Po odrzuceniu oklepanego, stereotypowego wręcz odczytania, widzącego w Mistrzu… głównie (demonizowany przez wielu interpretatorów) obraz Rosji lat 30. XX wieku, otrzymujemy doskonały, uniwersalny tekst o ludzkim zepsuciu, które przerasta nawet samego Szatana, dylematach wiary i niewiary w to, co nadprzyrodzone oraz szukania swojego miejsca w świecie. Może nawet wszechświecie. No i jak nie pokochać książki, gdzie diabeł jest pełnym klasy dżentelmenem, a jego magiczny orszak tworzą między innymi wampirzyca, koleś w kraciastej marynarce i kot, który pije wódkę i jeździ tramwajami?

światowy dzień książki

Novecento. MonologAlessandro Baricco

To tekst bardziej teatralny niż książkowy i zresztą właśnie za sprawą teatru się z nim zetknęłam – chcąc się przygotować do obejrzenia scenicznej wersji, zapoznałam się z oryginałem. Historia genialnego pianisty, który całe swoje życie spędził na statku kursującym pomiędzy Europą a Ameryką, niesie ze sobą wiele możliwych odczytań, z których zawsze najmocniej do mnie przemawiało jedno: o poszukiwaniu swojego „ja” w świecie, który wydaje nam się być zdecydowanie za duży do ogarnięcia. To wszystko w atmosferze jazzbandów lat 30., kołyszących się na morskich falach transatlantyków i ludzi rozdzielonych na podkładach trzech klas jak na trzech różnych światach. Do tego sowicie podlane sosem pięknych emocji i przyziemności w idealnie wyważonych proporcjach.

Barbara „Libelo” Kciuk

Barbara „Libelo” Kciuk

Z wykształcenia programista, w praktyce człowiek-orkiestra. W sztuce ponad wszystko cenię sobie oryginalność oraz nowatorskie rozwiązania. Interesuje się grami, zwłaszcza tymi kładącymi nacisk na fabułę i ciekawe wykorzystanie możliwości, jakie daje interaktywność. Chętnie sięgam też po produkcje w jakiś sposób nietypowe – im dziwniejsze, tym lepsze. W wolnych chwilach lubię roleplayować, poznawać nowe rzeczy i przeczesywać Internet w poszukiwaniu ofert sprzedaży starych konsol.

  • Diuna jest cudowna 😀 Mam na półce już drugą część i za niedługo się za nią zabiorę. Herbert pisze po prostu pięknie.
    Faktycznie, też uważam, że trzeci tom Pottera chyba najlepiej wypada. Osobiście najbardziej lubię te części, w których po prostu występuje Syriusz XD Mimo, że tak czy siak serii mam sporo do zarzucenia obecnie.

  • Hersychia

    Bardzo miło było zobaczyć Howl’s Moving Castle, to moja ulubiona książka dla dzieci 😀