Łup! Bang! Recenzja Suicide Squad Volume 1: The Black Vault (Rebirth)

Suicide Squad 1

Suicide Squad is finished! – wykrzykuje zdenerwowany prezydent Obama* w rozmowie z Amandą Waller. Nie zgadza się na istnienie tak szemranej organizacji w państwie prawa, zwłaszcza jeśli przewodzi jej osoba, o której praktycznie nic nie wie. Dyrektorka Task Force X, próbując przekonać prezydenta do swoich racji, proponuje objęcie dowództwa nad oddziałem przez wzorowego amerykańskiego żołnierza – Ricka Flaga. Obama nie wie jednak, że Flag siedzi w więzieniu za odmowę wykonania rozkazu…

*Co prawda Obama nie został tutaj wymieniony z nazwiska, ale tych uszu nie sposób pomylić.

Tak oto rozpoczyna się kolejna odsłona przygód Legionu Samobójców. Chwilę później przeskakujemy do pierwszej poważnej misji, nad którą Flag sprawuje pieczę. Nie będę zdradzać, na czym ona polega (nie żeby można było tutaj wiele zdradzić, ale spoilery są takie nieeleganckie). Bądźcie jednak pewni, że nie ma tutaj miejsca na nudę. Rob Williams postawił na lekkość historii i nie obarcza jej zbytnim ciężarem filozoficznym. Jest tutaj humor, jest wartka akcja, jest mnóstwo efektownym potyczek i heroicznych momentów i… na tym w sumie opis fabuły można skończyć. Ale czy ktokolwiek oczekiwał czegoś więcej? Ja nie oczekiwałam i bawiłam się bardzo dobrze. Parę razy przemknęło mi wręcz przez głowę, że tego właśnie oczekiwałam od (nie)sławnego filmu z 2016 roku. Miło, że moje oczekiwania w jakiejś formie zostały w końcu spełnione.

Suicide Squad 2

Jeśli chodzi o postacie, Williams odpuszcza dokładną ekspozycję i po prostu wciąga czytelnika w sam środek szalonej grupy, na która tym razem składają się: Rick Flag, Katana, Harley Quinn, Killer Croc, Deadshoot, Boomerang i June Moon/Enchantress. Z rozmów, kpin i okrzyków bohaterów można jednak wiele wywnioskować na temat ich charakteru. Nie zapomniano też o wielbicielach pogłębionych portretów psychologicznych. Zbiór The Black Vault nie ogranicza się bowiem do tytułowej historii. Na końcu zamieszczonych zostało kilka komiksowych nowel, które skupiają się na pojedynczych członkach oddziału. Wśród nich znajduje się rozmowa Waller z Deadshotem, Boomerangiem i Kataną, a także test lojalności Harley Quinn. W tych krótkich fragmentach ton narracji staje się dużo poważniejszy. Można by nawet rzec, że skłania do refleksji nad tym, skąd właściwie bierze się zło w złoczyńcach.

Od strony graficznej komiks przedstawia się dość przyjemnie. Anatomia postaci nie przyprawia o ból głowy, wnętrza i otwarte przestrzenie są wprawnie nakreślone, a paleta kolorystyczna to – ja to często bywa w komiksach DC – prawdziwy cukierek dla oczu. Co prawda Jim Lee, odpowiedzialny za rysunki w głównej historii zbioru, wciąż daje upust swoim fantazjom erotycznym przy rysowaniu bohaterek – ach te nadęte usteczka dziewczyn, ach te kostiumy ciaśniejsze niż skóra i biodra opływowe, niczym ferrari… – ale przynajmniej nie obdarzył wszystkich jak leci biustem w rozmiarze GGG. A to już zawsze coś, prawda?

Dużo bardziej przypadła mi do gustu kreska Philipa Tana, odpowiedzialnego za wprowadzający rozdział Rebirth oraz historię Katany Choose. Jak widać, można rysować seksowne bohaterki bez upodabniania ich do lalek z sexshopu. Co więcej, to właśnie Tan narysował Baracka Obamę w sposób, który jest równocześnie oczywisty i nie pozwala na pozwanie DC za naruszanie wizerunku głowy Stanów Zjednoczonych. Według mnie świadczy to o dużej sprawności warsztatowej. Rysownik nowelki Full Metal Jacket, Gary Frank, również zasługuje za uznanie za najbardziej realistyczną Harley Quinn, jaką do tej pory widziałam – nie tylko ze względu na podobieństwo do Margot Robbie. Na samym końcu komiksu zamieszczono cała galerię alternatywnych okładek i szkiców, co dla wielbicieli sztuki komiksowej stanowi niemałą gratkę. Ciekawie jest porównać sobie wygląd tej samej postaci w wykonaniu różnych rysowników.

Suicide Squad 3

The Black Vault nie jest dziełem sztuki, czy tez komiksem wybitnym, ale też nikt tego od niego nie wymaga. jest to łatwa i przyjemna lektura, a równocześnie nie obraża inteligencji czytelników. Dużo akcji i barwne postacie powinny przypaść do gustu zarówno fanom uniwersum DC, jak i nowym komiksiarzom, zachęconym do zakupu przez zeszłoroczny film.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Suicide Squad vol. 1: The Black Vault (Rebirth)
Wydawnictwo: DC Comics
Scenariusz: Rob Williams
Rysunki:Jim Lee, Philip Tan, Jason Fabok, Ivan Reis, Gary Frank, Scott Williams, Jonathan Glapion, Scott Hanna, Sandu Florea, Oclair Albert, Sandra Hope, Trevor Scott
Typ:
komiks
Gatunek: superhero
Data premiery: 1/03/2016
Liczba stron: 161

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękujemy wydawnictwu DC Comics.

Joanna Kaniewska

Joanna Kaniewska

Japonistka, tłumaczka, badaczka popkultury, rocznik 1991. Nie boję się słowa na F (kończącego się na „izm”). Nie zgorszy mnie też słowo na G (kończącego się na „er”). Lubię pisanie, podróże, muzykę, kwiaty i pocztówki. Czasem dzielę się przemyśleniami na swoim blogu: typebnegativenowonderland.wordpress.com