Początki Marvela: Lata sześćdziesiąte – recenzja komiksu

Początki Marvela

TAK RODZI SIĘ LEGENDA – TALES TO ASTONISH

O tych opowieściach powiedzieć można wiele – naiwne, sztampowe, szmirowate, mało sensowe, niezbyt logiczne, nieszczególnie dobrze narysowane. A jednak nie znać ich to błąd. Te dziesięć zeszytów bowiem to w końcu jedne z najważniejszych w historii. Wydane w latach 1961-1964, stały się podwaliną i filarami wydawnictwa MarvelComics, zapoczątkowując trwające po dziś dzień cykle i fabuły, które od ponad dekady podbijają serca także miłośników kinowych przygód.

Cały ten triumfalny pochód Marvela rozpoczął się w listopadzie 1961 roku, kiedy na rynku pojawił się pierwszy tytuł wydawnictwa, Fantastyczna Czwórka. Wkrótce potem popularność serii pociągnęła za sobą stworzenie kolejnychpostaci: Ant-Mana, Hulka, Spider-Mana, Iron Mana, Wasp, X-Menów czy Daredevila, z czasem łącząc przygody większości z nich w ramach dodatkowego tytułu, Avengers. I wszystkie te opowieści (prawie, geneza Thora zagościła samodzielnie w ramach WKKM, więc niestety pominięto ją tutaj – wielka to szkoda dla tych, którzy Thora nie lubią, a jednak chcieliby mieć w tym tomie wszystkie podstawowe komiksy) zebrano w jednym albumie, dając fanom możliwość wglądu w początki ukochanych postaci.

Marvel2

Pierwszy zeszyt Fantastycznej czwórki przedstawia nam Reeda Richardsa i jego żonę Sue, w chwili, gdy postanawiają wyprzedzić komunistów i wbrew marnemu postępowi technologicznemuudać się do gwiazd. Wraz z Benem i bratem Sue, Johnnym, kradną rakietę i lecą ponad atmosferę, gdzie promieniowanie kosmiczne przemienia ich, dodając mocy. Mocy, które przydadzą się, gdy przyjdzie im stawić czoła Molemanowi…
I opis ten mówi wszystko. Lęki polityczno-społeczne, naiwność wynikająca z niewiedzy o kosmosie, a wreszcie tandetna opowiastka z wyspą potworów utrzymana w klimatach starych filmów o Godzilli- to coś, czego trzeba było czytelnikom. Takiej infantylnej przygody, która pokaże, że wciąż może być dobrze i nadal można wierzyć w magiczne siły. Stan Lee starał się stworzyć opowieść o superbohaterach, zachowując jednocześnie realizm – bo prezentując co by było, gdyby takie postacie rzeczywiście pojawiły się pomiędzy nami. Teraz komiksy Marvela przyzwyczaiły nas, że herosi są na każdym kroku, świat jest z nimi obeznany i albo kocha, albo nienawidzi; tu dopiero ich poznawał i uczył się z nimi żyć.

Marvel3

Bardziej stonowany okazuje się zeszyt Tales to Astonish 27. W nim to naukowiec Hank Pym wynajduje środek zmniejszający. Stosując go na sobie przybiera rozmiary owada i niczym Alicja w krainie czarów nie jest w stanie sięgnąć do powiększającego specyfiku. Uciekając przed mrówkami, trafia do mrowiska, by przeżyć pełną niebezpieczeństw przygodę – jak bohaterowie filmu Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki, który dwadzieścia lat później trafił do kin.

Pierwszy zeszyt Hulka natomiast okazuje się rasowym horrorem SF, typowym dla lat 50. i 60., inspirowanym Jekyllem i Hyde’em. Naukowiec Bruce Banner opracowuje bombę gamma, ale, w wyniku działań radzieckiego agenta w swoim zespole, zostaje napromieniowany w trakcie testowego wybuchu. Od teraz, kiedy tylko zapadnie zmrok, zmienia się w szarą, potężną bestię, szybko zdobywając pseudonim Hulk – Kolos.

Właściwie tylko jeden komiks tak naprawdę odbiega od tego wzoru, a jest nim pierwszy „zeszyt” Spider-Manaopublikowany w 15 numerze Amazing Fantasy. Jego bohater to zwykły nastolatek, pozbawiony przyjaciół kujon,który pewnego dnia zostaje ugryziony przez napromieniowanego pająka. W ten sposób zdobywa pajęcze moce, ale także otrzymuje od życia nie lada lekcję…
Co ciekawe, wbrew wizerunkowi rozpowszechnionemu przez filmy, Peter Parker nie jest taki kryształowy. I to akurat bardziej mi odpowiada.Czyn chłopaka, prowadzący ostatecznie do śmierci jego wujka, Bena, nabiera bowiem większego znaczenia i nieco innejwymowy.

Marvel4

Kolejny komiks zebrany w tym albumie to Tales of Suspens 39.Poznajemy w nim Tony’ego Starka, playboya, bogacza, naukowca, który właśnie wynajduje niesamowite tranzystory powielające siłę działania każdego urządzenia. Ameryka ma szansę wygrać wojnę w Wietnamie, Tony zaś trafia na front, testując swój sprzęt, a w wyniku wybuchu miny dostaje się w ręce wroga. Zły Wong-Chu – wykorzystując fakt, że Stark umiera – chce w zamian za pomoc medyczną zmusić go do budowy broni. Tony pozornie się zgadza, w rzeczywistości jednak zaczyna konstruować zbroję, która ocali mu życie i pozwoli pokonać wroga.

W Tales to Astonish 44 do Ant-Mana dołącza pomocnica. Początkowo jest to zwykła dziewczyna, wkrótce jednak zostaje bohaterką o imieniu Wasp i razem z nim zaczyna walkę z potworem z planety Kosmos, odpowiedzialnym za śmierć jej ojca… Historia jak z kiczowatego horroru z lat 50. ma jednak swój urok, głównie dzięki Wasp. To jej charakterek dodaje pikanterii, a także staje się jakby zaczątkiem późniejszych, podobnych postaci kobiecych wykreowanych przez Stana Lee.

Kontynuację tego trendu widać w następującym zaraz potem, debiutanckim zeszycie X-Men. Doktor Xavier jest mutantem. Zebrał grupę nastolatków z podobnymi mocami, by szkolić ich na wypadek pojawienia się przedstawiciela ich rasy, który mógłby mieć złe zamiary. Jego drużyna: Cyclops, Iceman, Beast i Angel zostaje poszerzona o nowego członka, śliczną i charakterną Jean Grey. Jak się można łatwo domyślić, wkrótce przyjdzie im stawić czoła niejakiemu Magneto.

Marvel5

Podobne drużynowe wrażenia czekają na czytelników w dwóch kolejnych komiksach:Avengers–zeszytach #1 i #4. W pierwszym z nich Loki, bóg zła, chcąc zwabić Thora do Asgardu i pokonać raz na zawsze, zaczyna swoje knowania, wrabiając Hulka w atak na pociąg. Thor, Iron Man, Ant Man i Wasp, wezwani przez brygadę młodzieżową, łączą siły by wyjaśnić, czy Hulk rzeczywiście stoi za zarzucanym mu czynem…
W drugiej historii Namor, wściekły na ludzką rasę, wyładowuje złość na biegunie. W trakcie ataku do wody wpada tajemnicza postać zamrożona w bryle lodu, czczona dotychczas przez Eskimosów jak relikwia. Znaleziona po pewnym czasie przez Iron Mana, zostaje przez niego zabrana. Wkrótce okazuje się, że jest nią bohater sprzed lat, sam Kapitan Ameryka, który teraz musi się przyzwyczaić do życia w nowych czasach i rozwiązać zagadkę zniknięcia członków Avengers…

Marvel6

Album kończy pierwszy zeszyt Daredevila – obok X-Men, Amazing Fantasy 15 i Hulka najlepsza historia zawarta w Początkach Marvela. Młody MattMurdock jest synem boksera i ojciec za wszelką cenę chce wychować go na wykształconego człowieka, który nie polega na własnej sile. Matt, mimo że wystawia go to na pośmiewisko, stara się jak może, byrealizować obietnicę złożoną rodzicielowi. Pewnego dnia Matt, ratując staruszka spod kół ciężarówki, zostaje oblany chemikaliami i traci wzrok. Wypadek wyostrza jednak wszystkie pozostałe zmysły chłopaka, dając mu zdolności, jakich nie posiadają nawet widzący. Efekt? Kiedy ojciec Matta ginie po tym, jak nie sprzedał walki, nastolatek zostaje zamaskowanym bohaterem, starającym się wymierzyć sprawiedliwość ludziom za to odpowiedzialnym…

Marvel7

Jednoznaczna ocena tego albumu należy do rzeczy naprawdę trudnych, bowiem zawarte w nim historie fabularnie i graficznie wahałyby się pomiędzy 5-7 gwiazdkami noty na 10 możliwych, a jednak ich znaczenie dla komiksu, jaki znamy w dzisiejszej formie, jest nieocenione. I za to należałoby przyznać całe 10/10, gdyby… właśnie, gdyby nie brak zeszytu z Thorem, jednej prostej historii z genezą (cóż, że później powtórzyłoby się te kilka stron w pełnym albumie, skoro ów jest już opowieścią graficznie mocno odrestaurowaną), która dopełniłaby całości. Trzeba się jednak cieszyć tym, co mamy i faktem, iż album z Thorem także ukazał się na naszym rynku. A jest się czymcieszyć.Zatem polecam i czekam na kolejny tom, Początki Marvela, lata 70 – nie znać obu, jeśli kocha się komiksy to wstyd.

Michał Lipka

Michał Lipka

Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga http://ksiazkarnia.blog.pl/
  • Monika S

    Aż nabrałam ochoty obejrzeć filmy od marvela 😀

    zapraszam do siebie KLIK

  • Marcin Turkot

    Moim zdaniem lektura obowiązkowa dla miłośników superbohaterów oraz Marvel Cinematic Universe. Mnie najbardziej zaciekawiły znaki tamtych czasów – strach przed czerwonym zagrożeniem oraz wyraźny seksizm bohaterów (czy tym samym scenarzystów – tego nie wiem). Zaskoczyła mnie historia o Daredevilu – nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobra (na pewno lepsza od filmu z Affleckiem ;).