Nie tylko książkowe kolorowanki są teraz w modzie – kilka słów o pocztówkach i plakatach do kolorowania

Kolorowanki

Pamiętam jak na wakacjach spędzałam prawie cały wolny czas przed stoiskami, gdzie mogłam kupić przeróżne pamiątki – od bursztynów, przez przesypujące się piaskowe obrazy, po drogą biżuterię. Zasadniczym problemem większości tych gadżetów było jednak to, że takie same bibeloty mogłam kupić w każdym nadmorskim miasteczku – nieważne, czy było to Władysławowo, Sopot, czy Świnoujście – wszędzie stragany zastawione były dokładnie tym samym i nawet cena była praktycznie identyczna. Po co mi zatem pamiątka, jeśli po kilku latach zapomnę gdzie ją kupiłam i które wakacje miała mi przypominać? No właśnie – też szybko doszłam do wniosku, że ich zakup to wyrzucenie pieniędzy w błoto, a znacznie lepiej wyjdę na oszczędzaniu miejsca na półkach – na książki, które od zawsze lubiłam mieć. Okazało się to prorocze, bo od jakiegoś czasu cierpię na wieczny niedobór miejsca w regałach i sukcesywnie pakuję do pudeł to, co już mi się nie przyda, a co wciąż szkoda wyrzucić. Między innymi bibeloty z wakacji.

W kwestii pamiątek dość szybko postawiłam na coś tańszego i o wiele lepiej przypominającego mi o miejscach, w których byłam – na pocztówki. Zawsze lubiłam je dostawać i cieszyłam się, gdy ktoś pamiętał, by mi jakąś wysłać lub przywieźć. Sama również rozsyłałam je z wielką przyjemnością i entuzjazmem. Z ekonomicznego punktu widzenia były wyjściem idealnym – tanie, zajmowały niewiele miejsca i mogły służyć za zakładkę do książki, a jeśli jakaś wybitnie przypadła mi do gustu, to znajdowała miejsce na tablicy korkowej wiszącej nad biurkiem i przypominała mi o skrawku świata, który widziałam. Uwielbiam wybierać pocztówki, dopasowywać ich styl do adresata… tak samo, jak robię to z kartkami dołączanymi do prezentów – chcę wybrać takie, które na pewno przypadną obdarowanej osobie do gustu. Przez takie podejście miałam nawet krótki epizod robienia własnych kartek prezentowych, szybko jednak ten entuzjazm został stłamszony przez brak wolnego czasu.

Kolorowanki

Na szczęście żyjemy w czasach, w których nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystko jest jedynie kwestią odpowiedniej dawki kreatywności. Z niemałym entuzjazmem przyjęłam fakt, że na rynku pojawiły się pocztówki do kolorowania – może niekoniecznie nadające się jako pamiątka z wakacji, za to świetnie sprawdzające się jako kartka urodzinowa czy dodatek do prezentu dla solenizanta. Pomysł jest świetny, zwłaszcza dla tych, którzy nie tylko spędzają czas na coraz bardziej popularnymi kolorowankami dla dorosłych, ale również chcą dzielić się swoimi dziełami. Teraz ich prace mogą zostać upominkiem dla kogoś z najbliższych, a wysiłek włożony w wykonanie takiej pocztówki na pewno zostanie doceniony. Podejrzewam również, że każdy fan malowanek będzie zachwycony, jeśli to on w prezencie dostanie taki zestaw, tylko czekający na jego inwencję twórczą oraz przybory do kolorowania.

Rysunki są wielkości standardowej pocztówki (format A6, czyli mierzą sobie dokładnie 10,5×15 cm), dzięki czemu mieszczą się do zwykłej koperty. Co więcej, nie są duże, zatem ich pokolorowanie nie zajmie zbyt wiele godzin – dzięki temu idealne są dla tych, którzy nie mają chęci lub czasu do malowania większych obrazków. Można je też zabrać ze sobą praktycznie wszędzie – zmieszczą się nawet w kieszeni i nie trzeba nosić ze sobą całej książki kolorowanek lub wydzierać z niej stron. Jest to spory plus dla tych, którzy idą do pracy czy na wydział obładowani jak juczne muły i dźwiganie kolejnej rzeczy jest im wybitnie nie na rękę. Kartkę można włożyć do książki lub między notatki i wyjąć ją w momencie, w którym możemy poświęcić jej chwilę uwagi i czasu.

Kolorowanki

Rzeczą najważniejszą w kolorowankach jest bez wątpienia papier, na którym zostały wykonane – musi być odpowiednio gruby, by kolory nie przenikały na drugą stronę oraz odpowiednio chłonny, by można było malować na nim mazakami i cienkopisami bez ryzyka, że po przesunięciu po nich palcem rozmażą się. Przyznam szczerze, że po pierwszym przyjrzeniu się pocztówkom, spodziewałam się właśnie tego drugiego problemu – nieco śliski papier sprawiał, że obawiałam się używać na nich pisaków, był to jednak lęk zupełnie bezpodstawny. Papier doskonale je wchłania, za to pewien problem może pojawić się przy twardych kredkach – ich kolor nie będzie zbyt intensywny, przez co efekt końcowy może odbiegać od naszych oczekiwać i nieco nas rozczarować. Odradzam za to korzystanie z farb – są to jednak w większości zbyt małe elementy, by pokusić się o kolorowanie ich tą metodą w sposób komfortowy – o wiele bardziej potrzebna jest tutaj precyzja, a w większości wypadków przydają się ostro zakończone rysiki.

Zestaw pocztówek składa się z dziesięciu różnych grafik, więc coś dla siebie znajdą wielbiciele przeróżnych motywów – geometrycznych, zwierzęcych czy etnicznych, wymagających przy kolorowaniu precyzji, czy pozwalających na zastosowanie różnych technik, w tym cieniowania. Sama entuzjastycznie zabrałam się za kolorowanie mandali oraz kilku innych obrazków, niemal z miejsca sięgając po pisaki i cienkopisy, które zakupiłam jakiś czas temu właśnie z myślą o kolorowankach (chociaż oficjalnie zrobiłam to po to, by tworzyć kolorowe notatki z wykładów i zajęć). Kartki pozwalają na chwilę zapomnieć o stresie dnia codziennego, oderwać się od niego i pozbyć napięcia wywołanego przez coraz bardziej piętrzące się obowiązki. To samo mogę powiedzieć o plakacie do kolorowania, który również świetnie spełnia swoją rolę, różni się jednak zasadniczo od kartek – co nie znaczy jednak, że jest od nich gorszy.

Kolorowanki

Zasadniczą różnicą jest wielkość. O ile pocztówki były małe, o tyle plakat jest już w rozmiarach 50×70 cm i znalezienie miejsca na to, by się z nim swobodnie rozłożyć i spokojnie go kolorować nie jest wcale takie łatwe. Przynajmniej mi trudno było znaleźć taką powierzchnię, by nie obawiać się, że rysunek się zagnie lub zniszczy w inny sposób. Pewną drobną niedogodnością jest też fakt, że raz zwinięty papier ma tendencję do tego, by ponownie tworzyć rulon, co zmusza nas do obstawienia jego rogów jakimiś przedmiotami, które mają temu zapobiec i umożliwić nam wypełnianie obrazu kolorami. Nie są to jednak przeszkody, których nie dałoby się przeskoczyć przy odrobinie kreatywności i twórczego podejścia do problemu – specyfika tej grafiki polega na tym, że nie zabierze jej się wszędzie.

O wiele większym minusem jest natomiast papier, na którym została wykonana – jest odrobinę zbyt lekki i cienki, by podjąć się wypełniania go kolorami za pomocą farb, ponieważ może zacząć się marszczyć, co zepsuje efekt końcowy. Znacznie bardziej bezpieczne wydają się kredki akwarelowe, o ile nie będziemy do tego używać hektolitrów wody. Na szczęście nie trzeba się przejmować tym, że pisak, marker lub cienkopis przebije papier i zniszczy obraz po jego drugiej stronie. Własnoręcznie pokolorowany plakat można również oprawić w antyramę i powiesić w pokoju – taki drobiazg bez wątpienia będzie nietuzinkową ozdobą pomieszczenia, przykuwającą uwagę i wyróżniającą się już na pierwszy rzut oka na tle innych.

Kolorowanki

Zdecydowanie polecam – pocztówki podbiły moje serce, skutecznie odrywając mnie na kilka chwil od nauki i stresu przed egzaminami, a plakat nieustannie zaprząta moje myśli, bo wciąż nie mogę zdecydować się jaką ma przybrać ostateczną formę. Obie te rzeczy bez wątpienia nadają się na prezenty zarówno dla osób, które kochają kolorowanki, jak i dla tych, które jeszcze nie rozpoczęli swojej przygody z nimi. Nie jest tutaj ważny również stopień zaawansowania, bo przecież mają one sprawiać radość i pozwalać rozwijać siebie oraz swoje pasje.

Martyna „Idris” Halbiniak

Martyna „Idris” Halbiniak

Nie lubię pisać o sobie. Naprawdę. Zdecydowanie lepszym tematem są książki i filmy, więc właśnie tym na blogu zajmuję się najchętniej. Prywatnie zaś jestem studentką prawa i psychokryminalistyki z solidną zajawką na kryminały (hej, umysł psychopaty jest fascynujący!), fantastykę, konwenty i całą masę rzeczy, które niekoniecznie wpisują się w schemat. Lubię podejmować wyzwania – w tym roku zatem staram się znaleźć chwilę na jeden film dziennie i książkę tygodniowo – w końcu, tak naprawdę, doba jest z gumy, a sen jest świetnym substytutem kawy dla ludzi, którzy mają nadmiar wolnego czasu.