Powrót do przeszłości, czyli recenzja komiksów Wiedźmin z lat 90.

Wiedźmin komiks

To, że stara polska szkoła komiksu stoi na przyzwoitym poziomie, jest jasne jak Słońce. Wiele rodzimych tytułów, które znalazły uznanie w oczach czytelników kraju nad Wisłą, podbiło również serca mieszkańców Europy wschodniej i zachodniej oraz nieco odleglejszych miejsc na globie. Pozycje takie jak Kajko i Kokosz, Ekspedycja i czy Tytus, Romek i A’Tomek stanowią nie tylko doskonałą lekturę, ale stają się również pewnego rodzaju wehikułem pozwalającym odbyć sentymentalną podróż do przeszłości.

Bogusław Polch to legenda. Jego charakterystyczny styl rozpozna każdy miłośnik kolorowych zeszytów, a tytuły, które wyszły spod jego ręki, stanowią trzon rodzimego panteonu komiksowego. Jednym z nich jest bez wątpienia Funky Koval, czyli nietuzinkowa wizja sci-fi Macieja Parowskiego i Jacka Rodka, wizualizowana przez Polcha. Kolejną pozycją wzbudzającą zachwyt, ale również wiele kontrowersji (zwłaszcza wśród fanów Geralta z Rivii), jest cykl sześciu historii z cyklu Wiedźmin. Pięć z nich stanowi bezpośrednią adaptację wybranych opowiadań zawartych w książkach Miecz Przeznaczenia i Ostatnie Życzenie oraz magazynie Fantastyka (1988 rok), autorstwa Andrzeja Sapkowskiego.

Wiedzmin cover

Rysunkowe opowieści mówiące o przygodach dzielnego łowcy potworów wydane zostały przez wydawnictwo Prószyński i S-ka w magazynie Komiks na początku lat 90. Wznowienie serii nastąpiło w 2001 roku i przybrało postać dwóch tomów, by w ostateczności trafić na rynek jako wersja kolekcjonerska (1 tom!) w 2015 roku. 312 stron w twardej oprawie to nie lada gratka dla fanów Polcha i Parowskiego czy samego Geralta.

Pierwsza z części – Droga bez powrotu to bazujący na opowiadaniu Sapkowskiego Droga, z której się nie wraca (wydanym w 1988 roku na łamach magazynu Fantastyka) opis przygód druidki Visenny i wojownika Korina – biologicznych rodziców Geralta. Dzięki tej 46-stronicowej historii dowiadujemy się, w jaki sposób i w jakich okolicznościach drogi tych dwojga się krzyżują. Część fabularna stanowi niewątpliwie smaczek dla miłośników Rzeźnika z Blaviken. Pod względem graficznym, biorąc pod uwagę czas wydania, komiks ten to poniekąd żywy przykład starej sztuki polskiego rysunku. Zadbano tu o detale, postaci wyglądają realistycznie, a barwy… Barwy to już nieco inna bajka. W porównaniu do współczesnych wydawnictw wydają się nieco wyblakłe, ale z drugiej strony trzeba wziąć poprawkę na ówczesne techniki wypełniania kolorami.

Wiedzmin cover

Drugim w kolejności opowiadaniem jest mająca 46 stron i będąca autorskim pomysłem Parowskiego Zdrada. Dowiadujemy się z niej o młodości Geralta oraz o jego przyjaciołach, z którymi swego czasu dzielił życie. Poznajemy też jedną z pierwszych miłości głównego bohatera, o wdzięcznym imieniu Aideen. Tom ten charakteryzuje się najwyższym poziomem dynamizmu ze wszystkich części, a to ze względu na wiele scen walki, co również wpływa na szybkość czytania. Pod względem graficznym Zdrada prezentuje się nieco lepiej od poprzednich części, a wszystko przez zastosowanie ciemniejszych barw.

Wiedzmin cover

Geralt to kolejna historia oparta na opowiadaniu Sapkowskiego pt. Wiedźmin. Fabuła w wielkim skrócie: Geralt otrzymuje za zadanie zlikwidowanie potwora – straszącego i pożerającego od czasu do czasu lokalnych mieszkańców. Powodzenie misji, choć nie należy ona do łatwych, może zagwarantować nieco lepsze życie – chociażby na jakiś czas. Scenariusz komiksu nie jest skomplikowany, dla znawców historii będzie stanowić na pewno miłe uzupełnienie kolekcji. Warto zwrócić uwagę na ciekawe przedstawienie przez Polcha strzygi, która wygląda zdecydowanie lepiej niż jej komputerowa wersja znana z gry spod znaku CD Projekt Red.

Wiedzmin cover

Czwartym w kolejności tomem jest Mniejsze zło – bazujące na opowiadaniu pod tym samym tytułem, z książki Ostatnie życzenie. To nic innego jak luźna i alternatywna wersja Królewny Śnieżki – kultowej baśni braci Grimm. Tylko bohaterką nie jest tu Śnieżka, a mająca psychopatyczne skłonności Renfri. Czy spotkanie szukającej zemsty kobiety i Geralta przyniesie coś dobrego? Dlaczego banda, na której czele stoi zabójcza niewiasta, wzbudza strach wśród okolicznych mieszkańców? Jakie plany ma wobec niej Stregobor – lokalny mag? Charakterystycznej kreski Polcha nie w sposób nie zauważyć. Kolory są wyraźne, a całość czyta się szybko i przyjemnie.

Przedostatni tom przygód Geralta to Ostatnie życzenie, będące komiksową adaptacją historii (wyjętej spod pióra Andrzeja Sapkowskiego) o tym samym tytule. Geralt i Jaskier, podczas swojej wędkarskiej wyprawy po nieudanym holu olbrzymiego suma, wyławiają z wody słój. Nierozważny towarzysz wiedźmina uwalnia z naczynia dżina i od tej pory wszystko idzie nie tak, jak powinno. W dodatku życie mieszkańców pobliskiego miasta jest zagrożone. W jaki sposób Geralt uratuje przyjaciela oraz tubylców przed złym duchem? Jaką rolę odegra Yennefer? Ostatnie życzenie to komiks, który trzeba przeczytać. I to nie ze względu na sceny z nagą czarodziejką czy uszczypliwe teksty Jaskra, ale na świetnie wykonane rysunki Polcha i ciekawą fabułę.

Wiedzmin cover

Ostatni z albumów, mówiący o przygodach Geralta i zatytułowany Granica możliwości, to również bezpośrednia adaptacja opowiadania o tym samym tytule, otwierającego Miecz Przeznaczenia autorstwa Sapkowskiego. Historia opisująca polowanie na wielkiego smoka, w którym udział biorą (rzecz jasna poza głównym bohaterem) Jaskier, Yennefer, kilku łowców nagród oraz banda krasnoludów. Jak zakończy się batalia z potężną, legendarną bestią? Kim jest i jaką rolę odegra przypadkowo poznany Borch Trzy Kawki? Granica możliwości to budująca napięcie i godna uwagi opowieść. Fabuła niczym się nie różni od książkowego pierwowzoru. Pod względem graficznym nie widać większych rozbieżności w stosunku do poprzednich pozycji, co sugeruje, że Polch chciał zachować pewien schemat przy tworzeniu rysunków do każdej z części.

Wiedzmin cover

Składające się z samodzielnych albumów czy też zbiorcze wydanie komiksowych przygód Geralta to „must have” dla wszystkich miłośników Rzeźnika z Blaviken. Podtrzymanie wzorców fabularnych z książki oraz bogate pod względem graficznym kadry tworzą razem doskonałą całość. Choć dla wielu fanów kolorowych zeszytów (zwłaszcza nowej generacji) rysunki mogą wydawać się nadto archaiczne, przed wydaniem ostatecznej oceny należy wziąć pod uwagę fakt, że standardy produkcyjne oraz technologiczne w Polsce lat 90. miały nieco ograniczone możliwości i daleko im było do dzisiejszych norm. W skrócie: warto mieć na swojej półce wyżej opisywane tomy. Jest to na pewno doskonałe uzupełnienie kolekcji.

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk futbolu. Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.
  • Vespera Verril

    Oglądałam to wydanie kolekcjonerskie w jednym tomie i zastanawiałam się nad kupnem, ale zupełnie nie podoba mi się styl graficzny tych komiksów. W sumie chyba nie podoba mi się styl graficzny żadnego komiksu 🙁 Chętnie przeczytałabym coś narysowanego w stylu mangi z wczesnych lat 90.

  • Katrina

    Nie lubię komiksu – nie przemawia do mnie ta forma, nie potrafię się w to wciągnąć. Mimo to te egzemplarze bardzo chętnie bym przygarnęła. Bardzo, bardzo chętnie! Nawet nie dla samej treści, a tematyki XD
    drewniany-most.blogspot.com