ciasto marchewkowe

Wydawać by się mogło, że marchewka zakorzeniła się w umyśle Polaków już na dobre, zajmując zaszczytne miejsce koło cebuli. W końcu trudno wyobrazić sobie porządny rosół bez dodającego mu słodyczy warzywa, czy dodatek wielu dań – marchewkę z groszkiem – bez tego pierwszego składnika. Doszło już do tego, że roślina ta urosła do rangi Karolaka – gdzie się człowiek nie odwróci, tam ją widzi. Nawet w lodówce, słowo honoru. Warto też nadmienić, że marchewka ma pewne problemy z własną tożsamością – z jednej strony zdawać by się mogło, że to warzywo, z drugiej zaś w Portugalii uznawana jest za owoc (to, zdaniem Portugalczyków, tłumaczy robienie z niej dżemów, naiwni).

Skoro zaś można z marchewki zrobić dżem, to i ciasto można. Jeśli nie wierzycie, to chętnie udowodnię. Ostrzegam jednak, że nie jest to przepis dla mających alergię na orzeszki, gluten, laktozę, kurze jaja… czy coś z tego, co niezbędne jest do naszego wypieku.

Potrzebujemy zatem:

  • 300g marchwi
  • 300g łuskanych orzechów laskowych
  • 100g mąki pszennej
  • 6 jajek
  • 250g drobnego cukru
  • szczypta soli
  • otarta skórka z 1 cytryny

Przygotowanie

1. Zanim zaczniemy jakieś niezwykle skomplikowane czynności, to sprawdźmy wasze zdolności kulinarne – marchewkę należy bowiem umyć, obrać, osuszyć i zetrzeć na drobnych oczkach tarki (lub stosując nowoczesną technologię w postaci jakiegoś elektronicznego gadżetu). Jeśli na tym etapie macie wciąż wszystkie palce w stanie względnie nienaruszonym, to możecie iść dalej – w przeciwnym wypadku zawróćcie z tej drogi, gotowanie nie jest waszym powołaniem.

2. Następnie musicie zmielić orzechy laskowe, oczywiście bez łupinek, do tego więc faktycznie nada się jakieś szatańskie urządzenie, które zrobi to za was szybko i sprawnie.

3. Teraz wprowadzę was w najgłębsze tajniki pieczenia – poznacie zasadę „sypkie z sypkim”, która sprowadza się do tego, że łączymy teraz ze sobą to, co pozbawione jest wilgoci. Do jednej miski wsypujemy zatem: startą marchewkę, zmielone orzechy, skórkę cytryny oraz mąkę. Tak, cukier będzie nam potrzebny do czegoś innego, to jest wyjątek od zasady, więc nie dodawajcie go teraz.

4. Kolejnym testem waszych umiejętności kulinarnych jest oddzielenie żółtek i białek, naszykujcie więc sobie odpowiednie miseczki. Możecie też zawołać mamę, jeśli wam nie idzie.

5. Bierzecie teraz białka, i z odrobiną soli ubijacie je na sztywną pianę. Dokładnie i najlepiej przy pomocy miksera – będzie szybciej, poważnie. Jak sprawdzić, czy piana jest ubita odpowiednio? Jeśli nie wypada z odwróconego do góry dnem naczynia, to znaczy, że jest przygotowana odpowiednio. Jeśli po takiej ewolucji macie ją na twarzy, podłodze i połowie szafek kuchennych, to zmartwię was – nie była idealna.

6. Wierzę jednak, że poradzicie sobie z pianą (w końcu to żadna filozofia), teraz zatem musicie dodać połowę podanego w składnikach cukru. Powoli, stopniowo dosypywać go do białek, cały czas mieszając.

7. Teraz pora na żółtka, które nie mogą się zmarnować. Wraz z pozostałym cukrem ucieracie je na kogiel mogiel. Wiecie co to jest, tak? Nie? W takim razie ucieracie je do momentu aż cukier przestanie wam zgrzytać i chrzęścić w miksturze.

8. Prawie zbliżamy się do końca. Teraz pozostaje tylko kilka kroków, które musicie wykonać – pianę z białek dzielicie na pół. Jedną połowę dodajecie do żółtek i delikatnie łączycie, a drugą połowę dodajecie do miski, w której znajduje się marchewka, orzechy oraz mąka, i mieszacie.

9. Obie masy łączycie ze sobą, wszystko mieszając w największej misce, bo tak jest jednak najprościej. Ma wam z tego wyjść jednolita, nieco pomarańczowa masa. Nie, nie podjadamy jej na surowo.

10. Teraz szykujecie sobie tortownicę (najlepiej taką o średnicy 24 cm) – możecie ją wysmarować cienką warstwą masła i przysypać bułką tartą, można też ograniczyć się do wyłożenia dna papierem do pieczenia. Całe ciasto wylewacie na tak przygotowaną blachę. Upewnijcie się, że boki tortownicy są dopięte i ciasto ciasto wam z niej nie wycieknie.

11. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180-190 stopni Celsjusza i w takich warunkach przetrzymujemy nasz wypiek przez sześćdziesiąt minut. Można sprawdzić wykałaczką, czy ciasto nie przywiera i jest odpowiednio suche.

Polecam podawać posypane cukrem-pudrem, na ładnych talerzykach. To świetny deser, sprawdza się zwłaszcza, jeśli na pierwsze danie zdecydujecie się na zupę cebulową.Smacznego.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Izabela „Deneve” Ryżek Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Izabela „Deneve” Ryżek
Recenzent

Zawiodłam się. Myślałam, że to będzie ciasto z cebuli. :/