ciasto czekoladowe

Każdy z nas ma w życiu momenty, gdy wszystko idzie nie po jego myśli – pies sąsiada szczeka, ktoś w mieszkaniu obok chyba ćwiczy na mistrzostwa świata w wierceniu, bo remont robi już trzeci miesiąc, na dworze pada, autobus do pracy się spóźnił, szef traktuje nas jak worek treningowy, stłukliśmy swój ulubiony kubek… no, długo by tak można wymieniać te małe katastrofy. Jest na to jedna metoda, którą każda kobieta doskonale zna – czekolada. Lekarstwo jedno, tylko czasem dawki większe – w końcu czekolada nie pyta, czekolada rozumie i jest w tym o wiele lepsza od sałaty. Nie ma takiej chandry, z którą ten cudowny środek nie rozprawiłby się z prędkością Flasha. Dla lepszego wchłaniania polecam pyszną kawę lub aromatyczną herbatę.

Podobno, wbrew wszelkim stereotypom, specyfik ten działa również na męskie smuteczki – tak przynajmniej głosi plotka, fakty są jednak takie, że jeszcze żadna kobieta nie dopuściła samca do brytfanki z tym ciastem.

Na ciasto potrzebujemy:

  • 200 g miękkiego masła
  • 300 g cukru
  • 3 duże jajka
  • 350 g mąki uniwersalnej
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 60 g kakao
  • 100 g wiórków kokosowych niesłodzonych
  • 300 ml mleka
  • 3 duże łyżki dżemu truskawkowego
  • Zaś na polewę niezbędne jest:

  • 180 g masła osolonego
  • 50 ml mleka
  • 3 łyżki kakao
  • 200 g czekolady gorzkiej
  • Co z tym wszystkim należy zrobić?

    1. Tym razem metoda „sypkie do sypkiego” ma całkowite zastosowanie – w sporej misce łączymy więc: proszek do pieczenia, mąkę, kakao i wiórki kokosowe i mieszamy, żeby było w miarę równomiernie.

    2. Masło (najlepiej trzymane w temperaturze pokojowej aż nie stanie się miękkie) mieszamy z cukrem tak długo, aż masa nie zrobi się kremowa, a cukier nie rozpuści się całkowicie. Dopiero wtedy dodajemy jajka i dalej ucieramy.

    3. Stopniowo łączymy sypkie produkty z masą maślaną, dodając do niej mleko. To bardzo ważny moment, musicie bowiem uważać, żeby nie zrobiły się gródki, a całość stworzyła zwartą, jednolitą konsystencję.

    4. Nie, nie wyżeramy masy palcami. Możecie sobie potem wylizać miskę przed umyciem, teraz spójrzcie na kolejny punkt.

    5. Musicie się skupić na tym, by przygotować brytfankę (najlepiej tortownicę o średnicy 24 cm) – możecie wyłożyć ją na dnie papierem do pieczenia albo zrobić to, co robiły nasze babcie i wysmarować blachę masłem, następnie posypując ją bułką tartą, by ciasto nie przywarło. Pozbądźcie się nadmiaru bułki tartej, ok? Do tak przygotowanej foremki możecie przelać ciasto. Tylko ostrożnie, nie ubrudźcie przy tym połowy kuchni.

    6. Tortownicę wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni Celsjusza piekarnika i zostawiamy tam na jakieś pięćdziesiąt-sześćdziesiąt minut. Wykałaczką sprawdźcie, czy ciasto nie przywiera do drewienka.

    7. Dobrze, teraz macie prawie godzinę czekania, a że nie lubię marnować czasu, to teraz zrobimy polewę. To naprawdę nic trudnego. A nawet jeśli wam nie wyjdzie, to zostanie wam jeszcze około czterdziestu pięciu minut na kolejną próbę lub sprint do najbliższego sklepu po gotową.

    8. Cała filozofia z robieniem polewy polega na kąpieli wodnej. Czyli w garnku gotujecie wodę i wkładacie do niej miseczkę, do której wrzucacie rozbite tabliczki czekolady, masło, odrobinę mleka i kakao. W proporcjach podanych w składnikach. Wszystko mieszacie na jednolitą masę.

    9. Upieczone ciasto przekrawamy w poprzek, by zrobiły nam się z niego dwie warstwy, to taka wersja dla łakomczuchów, gdzie dodatkowo tworzymy miejsce na słodki dodatek w postaci dżemu lub konfitur. Ciasto smarujemy zatem dżemem, przykrywamy drugą warstwą i… polewamy naszą polewą.

    Teraz trzeba już tylko poczekać aż ciasto wystygnie, a polewa stężeje, i można poprawiać sobie nastrój tak długo, aż nie wyjemy z tortownicy ostatnich okruszków tego pysznego wypieku. Z uwag smakosza dodam, że warto poeksperymentować ze smakami powideł czy dżemów – kwaśne przetwory przełamują smak ciasta, które samo w sobie jest niezwykle słodkie.

    Dodaj komentarz

    avatar