Atak na Arkham

Jak niektórzy z Was zapewne wiedzą, animacje z serii DC Universe bywają bardzo różne. I bynajmniej nie chodzi mi tu o samą tematykę. Od świetnych, dynamicznych i zajmujących, po głupkowate, nieciekawe i mierne – ich poziom potrafi zaskoczyć pozytywnie, jak również okazać się sporym rozczarowaniem. Na szczęście produkcja Batman: Atak na Arkham z 2014 roku należy do tych lepszych. Nie żeby była bez wad, ale w natłoku artystycznej różnorodności studia zdecydowanie wyróżnia się na plus.

Amanda Waller ma problem. Bardzo pragnęła schwytać Riddlera, ale do zleconej przez nią akcji nieoczekiwanie wtrącił się Batman. Zamknął uwielbiającego zagadki psychola w Arkham, nieodwołalnie przypieczętowując jego los. Tymczasem Waller ma swoje tajemnice. Realizuje plany, z których nie musi się nikomu tłumaczyć. Postanawia więc skompletować drużynę, która odzyska dla niej informacje, w posiadaniu których pozostaje Riddler. Tworzy więc Task Force X, czyli tzw. Legion samobójców (Suicide Squad), składający się z odbywających długie kary, bardzo groźnych przestępców. Wśród wybrańców Waller znaleźli się Deadshot, Harley Quinn, Killer Frost, Black Spider, Kapitan Boomerang i King Shark. Aby zapewnić sobie posłuszeństwo bandziorów, Amanda wszczepiła im w szyje zdalnie detonowane pociski. Od teraz grupa musi słuchać jej poleceń i szybko odzyskać to, czego ich szefowa tak bardzo poszukuje.

Atak na Arkham2

Już w samym pomyśle na obsadzenie negatywnych postaci w głównych rolach tej animacji kryje się świetny pomysł, choć oczywiście nie jest on wcale nowy. Pierwsze komiksy z udziałem Legionu samobójców pojawiły się już w latach 50-tych ubiegłego wieku, po dzień dzisiejszy ciesząc się sporą popularnością. Tak czy inaczej, grupa barwnych, charakternych postaci dała scenarzystom spore pole do popisu. Każdy z nich niesie ze sobą jakiś bagaż emocjonalny, każdy ma inne zdolności czy przeszłość. I trzeba przyznać, że autorzy animacji wykorzystują te atuty bardzo umiejętnie. Antybohaterowie wnoszą do historii spory indywidualizm, co skutkuje też sporą nieprzewidywalnością ich poczynań.

I wtedy zaczyna się cała zabawa. Plan wejścia do Arkham, zdobywanie kontaktów, wzajemne relacje grupy – to wszystko śledzi się z zapartym tchem. Każdy ma tu swoje zadanie, unikalne umiejętności bohaterów znajdują konkretne zastosowanie. Od wejścia do azylu robi się jeszcze ciekawiej. Misterny plan Waller, choć przemyślany, okazuje się niewystarczający, gdy do głosu dochodzi spryt niektórych postaci. Emocje sięgają zenitu, kiedy do akcji wkracza sam Batman, który pojawia się w Arkham w istotnym dla siebie celu.

Atak na Arkham3

Batman: Atak na Arkham to przede wszystkim niezwykle dynamiczna historia kryminalna, która nie pozwala ani na chwilę oderwać oczu od ekranu. W tej animacji akcja pędzi na złamanie karku, a widz kilkakrotnie zaskakiwany jest interesującym zwrotem akcji. Nie wszyscy bohaterowie wiedzą, na co się porywają, a część z nich ma własne plany w związku z wejściem do strzeżonej placówki. I Batman cały czas stara się deptać im po piętach, jednak nie zawsze mu się to udaje.

W tej produkcji znów mamy do czynienia ze sporą ilością przemocy. Tym razem twórcy dobrze wiedzieli, do kogo kierują swoją animację, nie mamy tu więc bałaganu w scenach, z których część kierowana jest do dzieciaków, a część do widzów dorosłych. Batman: Atak na Arkham to film zdecydowanie dla widzów dorosłych. Chyba że nie macie problemu z Waszymi pociechami oglądającymi liczne strzelaniny, krew tryskającą z ran oraz eksplodujące głowy czy jednoznaczne sceny łóżkowe.

Atak na Arkham4

Pod względem animacji film stoi na identycznym poziomie co reszta dotychczasowych produkcji DC. To dynamiczna, zrealizowana w klasycznym stylu kreskówka, która stawia na realizm i barwne ukazanie postaci.

Batman: Atak na Arkham jest niezłą rozrywką dla starszego widza, lubiącego szybkie zwroty akcji, mnogość postaci oraz wciągającą historię. Dla fanów Legionu samobójców i Batmana jest to pozycja obowiązkowa. Widzowie, którzy twierdzą, że filmy animowane to bajki dla dzieci powinni po seansie szybko zmienić zdanie.

Na koniec mała dygresja. Szkoda, że aktorska wersja Legionu samobójców z 2016 roku nie była w stanie czerpać pomysłów z tej animacji. Być może dostalibyśmy wtedy całkiem niezły film…

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Batman: Atak na Arkham
Reżyser: Jay Olivia, Ethan Spaulding
Scenariusz: Heath Corson
Gatunek: animacja, superhero
Główne role (w oryginalnej wersji językowej): Kevin Conroy, Neal McDonough, Troy Baker, Hynden Walch, Greg Ellis
Produkcja: Stany Zjednoczone
Czas trwania: 76 min.
Rok produkcji: 2014
Wytwórnia: Warner Bros. Animation

PRZEGLĄD RECENZJI
NASZA OCENA
8.0
Poprzedni artykułŻegnaj stary przyjacielu – recenzja komiksu Śmierć Wolverine’a
Następny artykułNIEPEWNY KONIEC recenzja mangi Blame! tom 6
Michał
Zagorzały wielbiciel wszelkiego rodzaju fantastyki. Czyta komiksy i książki, ogląda filmy i seriale. Szuka w nich tego, czego nie doświadczy w zwykłym, codziennym życiu. Swe oddanie wymyślonym historiom wyraża tworząc bloga Skrzydła Gryfa (skrzydlagryfa.blogspot.com), gdzie daje upust swym pasjom, prezentując wyłącznie niezależne opinie. Uwielbia Gwiezdne Wojny (nowe i stare), cykl Świata Wynurzonego, zaczytuje się w komiksach wydawnictwa DC, ceni twórczość Tolkiena i George’a R. R. Martina. W wolnych chwilach buduje modele z klocków Lego, słuchając muzyki Prince’a (bo to jedyny muzyk, przy którym nie trzeba słuchać już niczego innego). Co roku wyczekuje na Halloween, jako święto wszystkiego co straszne i nieznane. Jest wierny zasadzie: „Jestem jaki jestem. Ktoś musi być.”

Dodaj komentarz

avatar