1

Zanim przejdziemy do właściwej recenzji artbooka The Art of Broken Age, pewnie chcielibyście dowiedzieć się, jaką grą jest Broken Age. W Polsce ta przygodówka 2D znana jest przede wszystkim ze swojego sukcesu na Kickstarterze – zebrała ponad 3 miliony dolarów, kilkukrotnie przebijając cel wynoszący 400 tysięcy. Tim Schafer wraz ze swoim studio Double Fine mogli zaszaleć z taką ilością funduszy, co doprowadziło do wykorzystania ich w trakcie tworzenia i podzielenia tytułu na 2 epizody, z których drugi zrobiono już za zyski ze sprzedaży pierwszego. Mimo tego podziału i prawie półtorarocznej przerwy między epizodami, cała gra stanowi spójną i interesującą całość, godnie oddającą hołd klasycznym grom przygodowym w 2D. Opowiada historię dwójki młodych ludzi, Velli i Shaya, żyjących w diametralnie różnych światach, których łączy chęć wyrwania się ze swojej rzeczywistości. Aż można się im dziwić, patrząc na przepiękną, ręcznie malowaną oprawę graficzną, która zdecydowanie stanowi atut tej gry. Skoro dotarliśmy już do aspektu wizualnego to możemy spokojnie przejść do artbooka, który pozwali nam go zgłębić.

2

Omawiany w tej recenzji artbook mieści się w 123-stronicowym wydaniu, podzielonym na 9 rozdziałów. Każdy z nich obejmuje różne strony oprawy wizualnej, od wczesnych konceptów, przez projekty głównych bohaterów oraz lokacje, aż po część zawierającą grafiki pojawiające się w napisach końcowych gry. Przykładowo, rozdział poświęcony miasteczku Sugar Bunting, w którym żyje Vella, zawiera zamysły lokacji, które widzimy w grze, opis powstawania rodziny bohaterki oraz ważnego fabularnie wydarzenia, jakim jest The Maiden Feast. Każdy rozdział i podrozdział jest okraszony komentarzem twórców, wyjaśniającym często w zabawny sposób proces powstawania danego elementu. Na sam koniec umieszczono 92 portrety osób, które wsparły projekt na Kickstarterze konkretną sumą. Namalował je główny artysta, Nathan Stapley. Warto wspomnieć też o czających się za każdym rogiem strony spoilerach – stanowczo nie polecam lektury artbooka przed skończeniem gry, bo można sobie zepsuć kilka dobrych plot-twistów.

3

Zdecydowanie mocną stroną artbooka jest masa szkiców i grafik koncepcyjnych, przedstawiających przeróżne pomysły, jakie pojawiały się podczas tworzenia gry. W pierwszym rozdziale „Early Concepts” mamy szansę przyjrzeć się niektórym lokacjom zasugerowanym przez osoby wspierające projekt na Kickstarterze. Dostajemy też próbkę prac autorstwa wszystkich artystów pracujących nad Broken Age, między innymi Petera Chana, znanego z Monkey Island 2, Lee Petty’ego, współpracującego z Double Fine już przy Brutal Legend i Stacking, oraz Scotta Campbella. Niby są to bardzo proste grafiki, ale idealnie pokazują ogromną kreatywność twórców i różnorodność ich stylów. Każdy kolejny rozdział również zawiera mnóstwo szkiców, co jest zrozumiałe w sytuacji, w której cała gra jest w ręcznie malowanej, dwuwymiarowej grafice. Oczywiście pojawiają się też rysunki wyjęte prosto z ekranu, jednak jest ich niewiele. Niestety raczej nie znajdziemy tutaj kandydatów na oprawienie w ramkę i powieszenie na ścianie, bo równie dobrze wystarczyłby do tego screenshot z gry.

4

O opisach wspominałam już wyżej, jednak chciałabym rozwinąć ten temat. Zawierają one wiele ciekawych informacji i pozwalają na poznanie powodów dla stworzonych przez twórców rozwiązań i wykorzystanych pomysłów. Mamy okazję poznać proces tworzenia postaci i decyzje, które w jego trakcie trzeba podjąć. Dowiadujemy kto stoi za konceptem Meriloft i co było jego inspiracją. Ciekawiła was geneza Velli lub nazwy statku, którym lata Shay? Na to też znajdziecie odpowiedzi w tekście, który obfituje w ciekawostki i różne smaczki. Jednocześnie w komentarzach utrzymany został żartobliwy ton, tak bardzo znany nam z gry. Przyznam jednak, że przy takiej ilości prac pokazujących postęp nad projektem danej postaci czy lokacji, odczuwam brak większej ilości opisów tego procesu. W momencie, w którym ktoś prezentuje mi kilka wersji wyglądu Gary’ego, zaczynam zastanawiać się, dlaczego wybrano akurat model znany nam z gry. Zrozumiałe jednak jest, że ciężko byłoby twórcom zawrzeć wszystkie elementy procesu twórczego i prawdopodobnie nie byłoby to wcale tak interesujące, jak może się wydawać.

5

The Art of Broken Age jest artbookiem prawie idealnym. Zawiera mnóstwo kontentu: przepięknych grafik, szkiców koncepcyjnych, ciekawych opisów zdradzających ciekawostki z tworzenia gry. Wszystko zostało na tyle dobrze przygotowane, że chciałoby się zobaczyć jeszcze trochę więcej, i te 123 strony pozostawiają pewien niedosyt. Wielka szkoda też, żec problematyczne jest zdobycie książki w formie papierowej, ponieważ nie została ona wydana w Polsce. Nie wyklucza to jednak możliwości, że w przyszłości zainteresuje się tym jakieś wydawnictwo.

Autorka: LenaArashi – zawsze twórcza, kochająca zwierzęta, lubiąca nowości, pasjonatka książek z gatunku fantasy i kultury japońskiej, od niedawna uzależniona od sorbetu mango, od paru lat zapalony gracz i youtuberka z serią Broken Age na koncie (LINK). Jeśli jesteście ciekawi jak radzi sobie z innymi grami, to zapraszamy na jej kanał Youtube: (LenaArashi). Znajdziecie na nim sporo gier rpg, przygodowych, indyków, i wiele wiele innych.

NASZA OCENA
9.5/10

Podsumowanie

Plusy
+ ogromna ilość i różnorodność grafik
+ naprawdę ciekawe komentarze twórców, pozwalające dowiedzieć się więcej o grze
+ sensowne rozplanowanie rozdziałów i rozmieszczenia zawartości

Minusy
– brak polskiego wydania książkowego, które można by postawić na półce (możliwe, że pojawi się w przyszłości)

Dodaj komentarz

avatar