The Art of Inside Out

Recenzja napisana na podstawie wersji cyfrowej.

Animowany film Inside Out, polskim widzom znany pod tytułem W głowie się nie mieści wszedł na ekrany w czerwcu 2015 roku dzięki wytwórni Pixar. Jeszcze tego samego roku studio wydało artbooka o nazwie The Art of Inside Out. Wiązałam z nim duże nadzieje, w końcu sam film był tak kolorowy, że nie sposób było oderwać od niego oczu, a i fabularnie prezentował się bardzo dobrze.

I muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam.

2

We wprowadzeniu Pete Docter, główny pomysłodawca filmu, przybliża nam nieco to, w jaki sposób studio Pixar dało Inside Out życie. W końcu tak wielka wytwórnia ma przecież doświadczenie na polu tworzenia filmów animowanych. Co może być trudnego w produkcji kolejnego filmu? Problem polegał na tym, że w Pixar tworzono wiele pięknych, bajkowych animacji, ale zwykle opierały się one na zwierzętach, nawet w filmie Potwory i Spółka bohaterowie zostali stworzeni przez wzorowanie się na współczesnej faunie, pomijając kwestię kolorów oczywiście. Głównym pytaniem było: jak narysować emocje? Jak wyglądają? Jak przedstawić widzom coś takiego jak abstrakcyjne myślenie?

3

Pete Docter w swojej przedmowie zaznacza, że wygląd emocji ewoluował stopniowo i tak też jest to ukazane w omawianym tu artbooku. Mamy bowiem do czynienia ze szkicami, których nie można nazwać nawet szkieletami obrazów lub postaci, bardziej są to różnokolorowe plamy z konturem, mające coś symbolizować. Dopiero później nabierały one faktycznych kształtów, które można by komputerowo animować.

4

The Art of Inside Out to wspaniała podróż przez świat filmu, w trakcie której poznajemy nie tylko proponowane wcześniej wyglądy konkretnych postaci, ale również pomysły na sceny, które ostatecznie nie znalazły się w filmie. Początkowo bowiem Riley miała… trafić do swojej świadomości, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Tam miała poznać osobiście wszystkie emocje i wraz z nimi przeżywać kolejne przygody. Ponadto poszczególne wspomnienia chciano umieścić w słoikach, i wcale tu nie żartuję. Zamiast dobrze znanych nam z filmu kul, Pixar chciał umieścić w animacji zakręcane słoiki.

5

Kolejnym atutem tego artbooka jest to, że przy każdej ilustracji, obok nazwiska konkretnego autora, znajduje się informacja, czym lub w jaki sposób wykonano dany szkic. Mamy więc informacje o tym, że niektóre obrazki powstawały komputerowo, inne zaś na papierze narysowano pastelami, ołówkiem, markerem lub namalowano akwarelami – trafia się nawet wycinanka.

Przeglądając kolejne karty artbooka trudno uwierzyć, że to faktycznie szkice z filmu W głowie się nie mieści, głównie dlatego, że ilość lokacji ostatecznie nieumieszczonych w filmie jest tak duża i rozmaita, że nie sposób się w tym nie zgubić. Trudno się jednak dziwić, przed studiem Pixar postawiono bowiem trudne zadanie zaprojektowania dziecięcej wyobraźni.

6

The Art of Inside Out nie zawodzi również pod względem kolorów. Owszem, znajdziemy w nim kilka czarno-białych ilustracji, ale zdecydowana większość to wielobarwne ilustracje, prezentujące chyba całą gamę kolorystyczną. Skoro już przy kolorach jesteśmy: ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie przy niektórych grafikach palet kolorów, z jakich korzystali artyści podczas tworzenia conceptartów; w filmach Pixara nie ma bowiem miejsca na najmniejszy błąd, jeśli o kolorystykę chodzi – wszystko musi do siebie idealnie pasować.

Artbook ten nie jest jednak wyłącznie zbiorem ilustracji. Na kartach tego wydania znajdziemy również fotografie papierowych oraz glinianych figurek, które powstały jeszcze przed ostatecznym modelowaniem postaci w 3D.

7

Ponadto autorzy prezentują nam zbiór nie tylko szkiców, ale i skomplikowanych grafik, które właściwie można by wydawać jako samodzielne arty lub plakaty. Ilość pracy włożona w ten film jest dostrzegalna na każdej stronie artbooka. Czasem widać ją dosłownie – jak choćby w przypadku, gdzie na gotowej grafice błędy w anatomii czy perspektywie poprawiano… przez karteczki samoprzylepne.

8

W trakcie tworzenia filmu zadbano o każdy, najdrobniejszy nawet szczegół. The art of Inside Out świetnie to obrazuje i osobiście uważam, że naprawdę warto po tego artbooka sięgnąć. Zdecydowanie nie jest to wydanie, które raz się przeczyta, a później odkłada na półkę. Do tak bajkowego, pięknego świata po prostu chce się wracać.

Dodaj komentarz

avatar