Dziennik Cwaniaczka 2

Dobra literatura dziecięca zaciera granice nie tylko między gatunkami, ale także i grupą docelową odbiorcy. Wiek nie powinien przecież stanowić przeszkody w odbiorze, niestety twórcy zbyt często o tym zapominają. Jakby tego było mało, dziecięcych czytelników traktują o wiele bardziej infantylnie, niż na to zasługują, nie dbając o logikę czy wyjaśniając wszystko to, co nawet dla najmłodszych jest rzeczą oczywistą. Na szczęście „Dziennik Cwaniaczka” jest inny. Bezkompromisowy, pozbawiony naiwności i bawiący nawet dorosłych.

Greg nie może doczekać się początku nowego roku szkolnego. Po wakacjach, obozie pływackim i związanych z tym męczarniach, nawet lekcje wydają się przyjemnością. Niestety na chłopku wciąż ciąży serowy dotyk, a jakby tego było mało, nauczycielka francuskiego wpada na pomysł by jej uczniowie zaczęli korespondencję z zagranicznymi przyjaciółmi. Greg nie obiecuje sobie zbyt wiele po tym zadaniu (choć stara się powtórzyć to, czego dokonał jego brat), ale kto wie, może będzie zaskoczony? Do tego mama chce by Greg i Rodrick poprawiali w końcu stosunki między sobą. Chłopak poradziłby sobie z bratem, ale ten ma haka na niego. Wprawdzie Greg też posiada pewne informacje na temat rywala, jednak nie wydają się one być użyteczne. Czy w końcu obu uda się nawiązać nić porozumienia? Czy problemy zwyciężą Grega czy to jemu uda się być górą?

W pierwszym tomie główny bohater i narrator tej historii dostał od swojej matki pamiętnik. Wstyd jednak było, żeby chłopak posiadał coś takiego, dlatego przechrzcił go na „dziennik”. Od tego czasu niewiele się zmieniło – Greg wprawdzie zapisał już poprzedni notes, jednak od mamy dostał już kolejny, więc spisuje wszystko, co dzieje się w jego życiu. A że dzieje się dużo, z humorem i często wręcz w szaleńczym rytmie, czytelnicy (a w tym wypadku słuchacze) otrzymują mnóstwo dobrej zabawy. Aż szkoda, że trwającej tak krótko, ale w końcu seria liczy sobie 11 tomów, więc długość staje się w tym przypadku kwestią względną.

Siłą całości jest przede wszystkim niezawodny humor, którego źródłem jest nie tylko Greg, ale także jego najlepszy przyjaciel: dziecko dobre, aczkolwiek skazane na złe towarzystwo, co w połączeniu z jego naiwnością daje łatwe do przewidzenia skutki. Znakomicie wypada także Rodrick, chociaż w tym tomie show kradnie najmłodszy członek rodziny. To on bowiem, za sprawą rysunku z kłócącymi się ludźmi, stanie się obiektem przesadzonych uczuć rodziców, starających się nie wypaść jak najlepiej w swojej roli.

Co się tyczy wersji audio, to jak zwykle została przygotowana starannie i w bardzo dobrym stylu. Przy okazji poprzedniej części miałem pewne zastrzeżenia, co do wyboru lektora, jednak te zniknęły już zupełnie. Wit Apostolakis-Gluziński pasuje do roli Greg, choć trzeba się do jego głosu przyzwyczaić

Dlatego też polecam „Dziennik Cwaniaczka” Waszej uwadze. Mimo, że dawno nie jestem już dzieckiem, bawię się znakomicie poznając tę serię i z każdą kolejną częścią mam ochotę na więcej. To w końcu dobra, niegłupia rozrywka, która skutecznie poprawia humor.

A wydawnictwu Audioteka dziękuję za udostępnienie audiobooka do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Diary of a Wimpy Kid: Rodrick Rules (angielski), Dziennik Cwaniaczka: Rodrick rządzi (polski)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Autor: Jeff Kinney
Tłumacz: Anna Nowak
Lektor: Wit Apostolakis-Gluziński
Typ: audiobook
Gatunek:literatura dziecięca
Data premiery: 2008
Liczba stron: nie dotyczy

wow2

Dodaj komentarz

avatar