Recenzja DreamWorks Classic Volume 1

1

Zbiór krótkich komiksów wydany przez Titan Books w 2015 roku. Książeczka (tylko 64 strony) dzieli się na dwie części. Jedną poświęcono na trzy komiksy dotyczące Shreka, drugą – Madagaskaru.

2

Shrek zostaje sam z dziećmi, wpada do niego osioł… ze swoimi dziećmi. Jak się to kończy? Cóż, sytuacją zabawną i dzięki-Bogu-że-to-nie-my. Pojawiają się też trzy ślepe myszy, a potem… potem już tylko więcej postaci przybywa na bagno i wszyscy oprócz właściciela terenu bawią się świetnie. Sytuacja tak podobna do początku filmu części pierwszej, że aż chce się powiedzieć „ale to już było”. Shrek zamienia się w niańkę.

3

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wykorzystanie dwóch różnych grafik – tej znanej z produkcji filmowych, czyli 3D, i tej klasycznej komiksowej, czyli 2D. Czy postaci wyglądają jak znane nam z filmów? Niezupełnie. Szczęka Shreka jest… zbliżona do żuchwy filmowego Księcia z Bajki. Męska ale przecież nie takiego Shreka znam i kocham. Twarz Fiony przypomina raczej twarz Wonder Woman, i chociaż to skojarzenie jest bez wątpienia w jakiś sposób zupełnie na miejscu, wolałabym jednak nie widzieć podobieństwa tak bezpośrednio. Osioł też jakiś nie ten.

4

Z drugiej strony każdy komiks ma zupełnie odrębny styl, i chociaż w żadnym nie znalazłam tego klasycznego DreamWorksa, którego spodziewałam się po przeczytaniu tytułu, nie mogę nie docenić różnorodności stylów i czcionek. Gdyby tylko nie te wstawki 3D przypominające mi za każdym razem jak w moim rozumieniu wygląda klasyczny DreamWorks…

5

Szczerze mówiąc chyba najbardziej przypadł mi do gustu ostatni komiks ze Shrekiem, Wardrobe wrong-doing, z najprostszą kreską i bajkową atmosferą (którą poczułam chyba tylko w tym właśnie komiksie). Nie bardzo mam ochotę czytać komiks o Shreku i widzieć styl rodem z X-Men.

6

To samo dotyczy komiksów o Madagaskarze. Król Julian nie wygląda na zadbanego i schludnie uczesanego monarchę, przypomina raczej mokrego kota, który nawąchał się kocimiętki. I chociaż jeszcze wiele można powiedzieć o wyglądzie innych bohaterów, styl a la X-Men jakoś bardziej pasuje do Madagaskaru niż do Shreka. I mimo wszystko zwierzęta (pomijając Króla Juliana, który w każdym z trzech komiksów wygląda dość niefortunnie) prezentują się całkiem dobrze.

7

Nie da się zaprzeczyć, że fabuły są mniej lub bardziej zabawne. Jednak nie dość, żeby zrekompensować ogólne średnie wrażenie, jakie wywiera książka już po lekturze. Gdzie ten „classic DreamWorks”, którego się spodziewałam?

Ocena: 5/10

Plusy
+krótka
+różnorodne style i czcionki
+to jednak Shrek i Madagaskar

Minusy
-niedopasowanie stylu grafiki do tematu
-momenty „ale to już było”
-humor? Średni, nie tego się spodziewałam po Shreku i Madagaskarze

Autor: TuTu

Elżbieta Petrykowska

Elżbieta Petrykowska

Nie lubię mówić o sobie, studiuję filologię polską na UW i nie, nie będę nauczycielem. Pochłaniam książki w ilościach hurtowych; kiedy już siadam do oglądania filmów, schodzi mi na tym co najmniej cały dzień (z anime mechanizm jest ten sam); lubię mangę i anime; zajmuję się rekonstrukcją historyczną i kocham (słowo użyte z pełną świadomością) moją drużynę rekonstrukcyjną. Wyjazdy w kraju i za granicę są dla mnie źródłem najlepszych wspomnień i wspaniałej zabawy; lubię grać, a kiedy mówię w co, ludzie robią wielkie oczy i “jest w ogóle taka gra?”, tak. Lubię odnajdywać w postaciach literackich cząstki bohaterów romantycznych. Czytam i oglądam wszystko, i sięgnę po wszystko, żeby móc sprawdzić co mi się podoba, a co nie (np. ostrygi są obrzydliwe). Jestem uzależniona od herbaty. W razie pytań odpowiem na wszystko (wszystko to wszystko, jestem cierpliwa).