A Polish Vampire in Burbank

Nieprawdą jest szeroko spopularyzowane twierdzenie, że Polska na arenie horroru nie istnieje. Istnieje! Tyle że w amerykańskim niskobudżetowym filmie z pierwszej połowy lat 80., który za garść dolarów nakręciła grupka przyjaciół – A Polish Vampire in Burbank. Od dawna polowałem na ten film, a teraz, po wielu miesiącach, nareszcie dane mi było się z nim zapoznać.

Protagonistą jest tutaj przesympatyczny, aczkolwiek gamoniowaty i nieśmiały wampir o wdzięcznym imieniu Dupah, który wraz ze swoją rodziną mieszka w ponurym zamczysku w kalifornijskim Burbanku. Co noc wstaje z trumny, pucuje zęby i do wschodu słońca ogląda telewizję, czekając, aż ojciec i siostra wrócą z polowania, przynosząc mu w foliowej torebce krew, którą łapczywie wypija przez słomkę. Ojciec Dupy nie jest zadowolony z takiego stanu rzeczy, obawia się, że pójdzie on w ślady swojego zmarłego brata Sphinctera, również nieudacznika, więc którejś nocy stawia mu twarde ultimatum: młokos ma opuścić zamek, znaleźć jakąś dziewczynę i ugryźć ją. Dupah, czujący wstręt do wysysania ludzi i mający kompleksy z powodu małych kłów, spotyka Dolores Lane, miłośniczkę filmów o wampirach. Zakochuje się w dziewczynie, zapominając o tym, że powinien ją wyssać. Wampir coraz częściej spotyka się z pięknością, jednakże ojciec nadal nie jest zadowolony i nie przynosi mu już krwi, a Dupie zaczyna coraz bardziej burczeć w brzuszku…

A Polish Vampire in Burbank

Od razu należy zaznaczyć, że A Polish Vampire in Burbank zdecydowanie nie jest filmem przeznaczonym dla każdego. Może odrzucić osoby nieprzepadające za niskobudżetowymi produkcjami, aczkolwiek miłośnicy tego typu kina powinni omawianą produkcję docenić. Oglądając perypetie Dupy, przypomniały mi się czasy liceum, kiedy wraz ze znajomymi kręciliśmy na własny użytek m.in. Rybnicką masakrę obieraczką do kartofli, a później, zadowoleni z siebie, pokazywaliśmy ją znajomym, śmiejąc się wraz z nimi z jej miernoty. Polish Vampire również jest produkcją tego typu – nakręconą przez grupkę znajomych za trzy tysiące dolarów, z udziałem znajomych i znajomych znajomych, którzy nie dostali za to ani centa, za plenery wykorzystującą ich ogródki i garaże. Dla twórców najważniejsza zapewne była radość z nakręcenia swojego filmu i świetna zabawa, jaka temu towarzyszyła. Mnie, osobie lubiącej niskobudżetówki i mającej podobne przeżycia, od razu udzielił się klimat opowieści, którą z szerokim uśmiechem na twarzy obejrzałem od początku do końca.

Jak nietrudno się domyślić, produkcja stworzona za trzy tysiące dolarów nie może pochwalić się wysoką jakością wykonania. Aktorzy są amatorami, podobnie zresztą jak cała ekipa realizacyjna, efekty specjalne są słabe i tandetne, scenografię będącą wnętrzem zamczyska zbudowano w garażu reżysera… Z racji marnej jakości dźwięku, jaki rejestrowała kamera (kultowa taśma super 8 mm, od której zaczynali m.in. Peter Jackson), wszystkie kwestie ponownie nagrywano w „studiu”, wiele postaci zdubbingowanych zostało przez samego reżysera. Takich smaczków można wymienić więcej, a chociaż mnie zupełnie to nie przeszkadzało, głównie z racji tego, o czym wspomniałem w powyższym akapicie, osoby zastanawiające się, czy sięgnąć po film, powinny mieć to na uwadze, jeśli przewrażliwione są na punkcie tandety.

A Polish Vampire in Burbank

Oprócz klimatu młodzieńczego zapału, jaki udzielił mi się podczas oglądania, spodobał mi się również humor, jaki proponują oglądającemu twórcy. Samo imię głównego bohatera wystarczyło za zachętę do obejrzenia filmu, a później było już tylko lepiej. Nieporadność Dupy jest, przynajmniej moim zdaniem, urzekająca i rozbrajająca, swoje robią również zabawy konwencją (chociażby przebojowy film Wampiryczna lewatywa, od którego zaczęła się znajomość Dupy i Dolores, czy duch Sphinctera grający w pokera z Bélą Lugosim i Borisem Karloffem), nawiązania do innych filmów czy miejscami przekomiczne dialogi („Is that Polish?”)

Trudno jest mi w pełni obiektywnie spojrzeć na recenzowany film, ponieważ wgryzłem się weń od samego początku, podczas seansu całkowicie ignorując jego wady. Wysoka ocena, jaką mu wystawiłem, jest wynikiem uwielbienia, jakim zacząłem darzyć Dupę, czytający niech jednak pamiętają, że film jest tandetny, słabo zrealizowany, bodajże jedyna dostępna kopia pozostawia wiele do życzenia, a humor zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu. Ja jednak mam to w imieniu głównego bohatera, pakuję manatki i wyjeżdżam do Burbanku, żeby się z nim spotkać!

A Polish Vampire in Burbank

Nasza ocena
7/10

Podsumowanie

Plusy:
+ wybornie zabawny w swojej tandetności
+ postać Dupy
+ imię Dupy
+ mimo tanizny, ma niepowtarzalny urok

Minusy:
– ze względu na wspomnianą taniznę, wielu odrzuci

Sending
User Review
0 (0 votes)

Dodaj komentarz

avatar