Trzy billboardy za Ebbing

Nie rozumiałam hype’u na Trzy billboardy za Ebbing, Misouri, dopóki sama go nie obejrzałam. Boję się oglądać filmy poruszające ciężką tematykę, bo często robią to albo nietaktownie, albo w sposób po stokroć żenujący. Na szczęście Trzy billboardy rozprawiają się z problemem gwałtu i morderstwa w iście mistrzowski sposób.

Mildred, samotna matka, niedawno straciła córkę w wyniku brutalnego morderstwa. Nie mogąc się pogodzić z opieszałością policji, wynajmuje trzy billboardy za miastem (tytułowe Ebbing), okraszając je skierowanymi w stronę policjantów sloganami, choć droga, przy której się znajdują od dawna jest raczej rzadko używana.

Jak nietrudno się domyślić, Mildred nie zaskarbia sobie tym działaniem sympatii ani mieszkańców, ani – tym bardziej – policji. Jednak zdesperowana matka nie ma zamiaru się ugiąć. Machina rusza, choć rezultaty jej działania okazują się bardzo zaskakujące w skutkach. Czy brak dowodów w śledztwie to wynik nieudolności policji? Czy faktycznie nic w tej sprawie nie robią? Kim jest morderca i jak do tego wszystkiego doszło?

Trzy billboardy za Ebbing

Trzy billboardy za Ebbing, Misouri to mimo wszystko film z humorem – niektórzy powiedzieliby, że to czarny humor, ale zdecydowanie wydaje mi się, że bardziej pasuje tu określenie „gorzki”. Bohaterowie zdają sobie bowiem sprawę ze swoich ułomności, ironii sytuacji, w jakich się znaleźli i zwyczajnie, po ludzku reagują, przez co świetnie wypada to na ekranie. Nie jest to nietaktowny komizm, ale coś, co faktycznie mogłoby paść z ust zwykłego człowieka – w tym wypadku reżyser naprawdę się postarał. Przecież nierzadko po seansie można odnieść wrażenie, że piękni i bogaci nie mają zielonego pojęcia, jak zachowywaliby się niezbyt majętni ludzie.

Choć Frances McDormand (Mildred Hayes) gra dobrze, a jej postać jest poprawnie napisana i przyjemnie ogląda się ją na ekranie, to Woody Harrelson (szeryf Bill Willoughby) oraz Sam Rockwell (oficer Jason Dixon) to chyba najlepsze, co z obsady i wykreowania postaci ten film spotkało. Nic więc dziwnego, że obaj panowie powalczą o Oscara za rolę drugoplanową. Nie dość, że sami spisali się świetnie, to jeszcze reżyser stworzył świetne podstawy do tego, żeby Harrelson i Rockwell mogli tchnąć w Billa i Jasona życie – w końcu nawet najlepszy aktor może położyć postać, jeśli ta będzie źle napisana.

Trzy billboardy za Ebbing

Dodatkowo, Trzy billboardy to film, który nie traktuje widza jak idiotę. Podsuwa pewne poszlaki, ale nie wyjaśnia ich w iście łopatologiczny sposób. Pozwala, żeby publika mogła dojść do pewnych wniosków sama, zachęca do spekulacji i wysilenia szarych komórek. Nie jest oczywisty w przekazie i sądzę, że każdy znajdzie w nim coś, co szczególnie go poruszy.

Śmierć i utrata córki oraz billboardy są bowiem jedynie tłem do działań bohaterów i przyczynkiem do kolejnych wydarzeń. Napędzają ich spiralę, przypominając o sobie od czasu do czasu delikatnym uszczypnięciem czy mrugnięciem do widza, choć wcale nie są tu głównymi bohaterami. Pierwsze skrzypce grają za to relacje i powiązania między postaciami, okazując się systemem naczyń połączonych. Sami bohaterowie przechodzą na naszych oczach pewne zmiany, rozwijają się, często w zaskakujący sposób, i sami weryfikują to, czy słusznie postępowali.

Jakby tego było mało, film ten to małe arcydzieło pod względem kadrów. Zwykle objawia się to podczas pokazywania samych billboardów, choć nie tylko. Ujęcia są ładne, zgrabnie nakręcone i często aż chciałoby się przenieść je na ekrany monitorów w formie tapety. Świetnie jest również pod względem dźwięku. Główne motyw, przewijające się w całym podkładzie muzycznym, przywodzą na myśl western i odpowiednio budują napięcie, idealnie wprowadzając przy tym widza w atmosferę filmu.

Trzy billboardy za Ebbing

Być może niektórzy będą to dzieło widzieć właśnie jako taki nowoczesny western. W końcu Mildred, choć bez broni palnej i kapelusza z szerokim rondem, idzie na wojnę. Jednak nie nazwałabym tego westernem z prostego powodu: film w swoim przekazie nie jest czarno-biały. Prezentowani bohaterowie mają swoje motywy do działania, często możemy mylnie odebrać ich jako tych dobrych lub tych złych, a szufladkowanie to ostatnie, o co można tę produkcję oskarżyć. Trzy billboardy bardzo dobrze opowiadają też o otoczeniu, rodzinach i sytuacji bohaterów. W delikatny sposób określają, co wpłynęło na daną postać i dlaczego działa właśnie w ten sposób.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri to najlepszy film, jaki widziałam z tegorocznych oscarowych produkcji. Podejmuje trudną tematykę w taktowny, a przy tym nie nudny sposób, nadaje bohaterom ludzkich cech, porusza do głębi i skłania do przemyśleń. To must see tego sezonu. Jak przegapicie, to możecie się wstydzić!

Szczegóły:

Tytuł: Trzy billboardy za Ebbing, Misouri
Tytuł oryginalny: Three Billboards Outside Ebbing, Missouri
Reżyseria: Martin McDonagh
Scenariusz: Martin McDonagh
Gatunek: dramat, komedia, kryminał
Premiera polska: 2 lutego 2018
Premiera na świecie: 4 września 2017
Czas trwania: 1 godz. 55 min.
Główne role: Frances McDormand, Woody Harrelson, Sam Rockwell

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Izabela „Deneve” RyżekMelancholia Codzienności Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Melancholia Codzienności
Gość

Trudno się nie zgodzić. Ten film faktycznie broni honoru jakości Oscarów w tym roku. Może jeszcze “Nić widmo” zaskoczy. Trzymam kciuki za statuetkę dla tego dzieła! Pozdrawiam, Paweł