Deadpool 2

Tu powinien być ambitny opis. Nie będzie go. Zamiast tego padnie stwierdzenie, że premiera drugiej części Deadpoola niewątpliwie była jedną z najbardziej wyczekiwanych premier filmowych w naszej redakcji. Czy okazała się lepsza niż „jedynka”? A może oczekiwania były tak wygórowane, że najnowszy Reynolds i jego bohater w czerwonym stroju spadli z bardzo wysokiego konia? Przekonajcie się sami! Część naszych redaktorów już była w kinie.

Deadpool 2

Idris:

Nie lubię Ryana Reynoldsa (ta niechęć zrodziła się po jego krótkiej roli Deadpoola w X-Men Geneza: Wolverine, a przypieczętowane zostało wcieleniem się w Hala Jordana w Green Lantern, będące gwoździem do trumny mojej sympatii). Z pierwszym Deadpoolem też jakoś nieszczególnie przypadliśmy sobie do gustu (nie, nie uważam, że „jedynka” była zła, po prostu coś mi w niej nie do końca grało, był między nami jakiś niewytłumaczalny zgrzyt, brak chemii lub po prostu wzajemnego zauroczenia, a może wtedy żadne z nas nie dojrzało do tej relacji). Na „dwójkę” poszłam więc raczej z obowiązku (który sama sobie narzuciłam, bo skoro już widziałam pierwszą część, to drugiej nie wypada odpuścić, no i jako recenzentka oraz wielka fanka wszelkiej maści superbohaterskich produkcji nie mogłam nie iść do kina, bo ludzie by gadali).

Przyznam szczerze, że się zawiodłam. Oczekiwałam filmu gorszego niż pierwsza część, o wiele mniej śmiesznego, po którym swobodnie mogłabym się w recenzji przejechać, wytknąć mu te wszystkie błędy, na które liczyłam, później zaś pogratulować sobie własnej przebiegłości, bo przewidziałam katastrofę filmu z Reynoldsem. Nie udało się, stąd wspomniany przeze mnie zawód i rozczarowanie, które ogarnęły mnie, ponieważ Deadpool 2 okazał się jeszcze lepszy niż pierwsza część. Stwierdzam to zaś po tym, jak zobaczyłam tę produkcję… z dubbingiem. Tak się bowiem składa, że – z tych samych powodów, co Pottero (dziwne godziny seansów z napisami) – właściwie wybór został dokonany za mnie. Sami zatem rozumiecie, że nie są to słowa rzucone na wiatr i niemające żadnego pokrycia.

Bawiłam się jednak świetnie – dialogi to „samo gęste”, nikt nie nie przejmuje się potencjalnie delikatnymi uszami widzów, a mięso leci gęsto, efekty specjalne są o kilka poziomów lepsze niż w „jedynce”, poczucie humoru jest ostrzejsze. Żarty bawiły i to zarówno, gdy latały nisko i powoli, jak i wtedy, gdy wspinały się na wyżyny (doceniam to, że widownia reagowała na te wszystkie nawiązania do innych produkcji, a nie tylko na te kloaczne śmieszki). Przyznam się też do tego, że jestem miękka w środeczku, bo raz czy dwa poczułam, jak szklą mi się oczy, a w ich kącikach zbierają się łzy. Fakt, całe emocjonalne napięcie błyskawicznie zostało rozładowane, warto jednak wspomnieć o tych kilku chwilach, gdy Deadpool 2 pogrywał na naszych uczuciach.

A! Scena po napisach to absolutne, najszczersze złoto! No i nie zgadzam się, że jak komuś nie przypadła do gustu „jedynka”, to właściwie nie ma czego szukać na najnowszej produkcji – zawsze możecie znaleźć dobrą zabawę i gruzy po czwartej ścianie!

Deadpool 2

Angi:

Przyznam szczerze, że nigdy specjalnie nie przepadałam za superbohaterami. Nudziła mnie idealność Supermana, przewracałam oczami na idealizm Kapitana Ameryki, a reszta bohaterów wydawała mi się nadmiernie „wykokszona” i przekombinowana – ukryte motywy, skomplikowana przeszłość, trudne dzieciństwo… Cała gama motywów, które miały wyciosać z węgla cierpienia diament duszy męczennika i zbawcy ludzkości. I wtem pojawił się Deadpool – antybohater, zaprzeczenie wszelkich ideałów. Trefniś, błazen, brutal i cham. Postać, która wychodziła poza ekran i filmowy plan, by bawić się z widownią, sypać ironią oraz sarkazmem i żartować ze wszystkiego, co dzieje się wokół. Ten brak powagi, patosu i poczucia obowiązku to coś, co sprawiło, że Deadpool ukradł moje małe serce rebelianta. Film Deadpool kpił sam z siebie i z całej superbohaterskiej martyrologii – jako jeden z nielicznych zdawał sobie sprawę z tego, że jest kiczem i podciągał poziom kiczowatości pod wyżyny. Jak się bawić, to na całego!

Oczywiście, twierdzenie, jakoby Deadpool był jedynie zwykłym śmieszkiem z lekkim życiem, byłoby całkowicie niesprawiedliwe. Deadpool swoje w życiu przeżył – był w wojsku, pracował jako najemnik, borykał się z nowotworem, został trwale oszpecony podczas eksperymentów, a teraz, gdy wreszcie chciał się ustatkować, poszukiwani bandyci wtargnęli do jego domu i zamordowali ukochaną. Brzmi jak życie usłane różami? Niekoniecznie. Być może dlatego tak bardzo zaczęłam doceniać nonszalancję i niewyparzoną gębę Pana Pomidora. A wierzcie mi, pełno jest niewybrednych tekstów i dowcipów w drugiej odsłonie filmu Deadpool.

Druga część okazała mieszanką wszystkiego, co podniosłe i wzruszające… Po czym wyśmiała ten bałagan z przytupem każdą kolejną sceną. Gdy film miał się już skończyć, uderzając w poważniejsze nuty, sceny po napisach rozwaliły cały nastrój, jeszcze raz dobitnie przypominając nam, że to Deadpool, a nie Wolverine, czy jakikolwiek inny superbohater.

Deadpool 2

Pottero:

W zasadzie recenzję mógłbym skończyć stwierdzeniem, że Deadpool 2 jest taki jak pierwsza część. Komu się spodobała, ten wyjdzie z kina zadowolony, a kto się od niej odbił, ten nie ma tutaj czego szukać. Film wykorzystuje dokładnie te same elementy, które sprawiły, że „jedynka” była taka świetna. Liczne nawiązania popkulturowe, burzenie czwartej ściany, wyszydzanie siebie i swojego filmowego uniwersum, jak również uniwersum DC. A do tego jazda bez trzymanki – jest brutalnie, wulgarnie i chamsko. Czyli, jak mówiłem, dokładnie tak samo jak w części pierwszej.

Po ogromnym sukcesie pierwszej części, Fox poczuł się dość pewnie i niemal dwukrotnie zwiększył budżet przeznaczony na „dwójkę”. I to widać – film jest znacznie bardziej efekciarski, a i same efekty lepsze. Nie zmieniają się jednak aktorzy, ci nadal są bezbłędni – z Ryanem Reynoldsem na czele. A żeby tego było mało, cameo zaliczają też różni znani aktorzy. Brad Pitt wciela się przez sekundę w Vanishera, przez resztę filmu niewidocznego, a Matt Damon w wieśniaka słuchającego innego o technikach podcierania się po oddaniu stolca.

Ze względu na pory seansów, wybrałem się na wersję z dubbingiem, która okazała się być nad wyraz dobra. Co prawda Michał Zieliński dubbingujący Deadpoola jest dość nierówny, ale cała reszta obsady jest już świetna. A co najważniejsze – pierwszorzędnie spisał się dialogista, Michał Wojnarowski. Jest wulgarnie, ale co najważniejsze – zabawnie. Pełna sala kinowa co chwila wybuchała śmiechem, autorowi udało się też zachować nawiązania popkulturowe. Co ciekawe, wersja z dubbingiem dodaje też coś od siebie. Przykładowo, Deadpool swoją niechęć do Wolverine’a uzasadnia tym, że to on jako pierwszy dostał film, w którego dubbingu używano przekleństw. Nie obyło się również bez przytyku w kierunku „starej” Batmana, która była prawdopodobnie głównym powodem, dla którego to właśnie Wojnarowski przejął dialogi do filmów z uniwersum DC od Jakuba Wecsilego.

Deadpool 2

Logan:

Po bardzo udanym eksperymencie, jakim była pierwsza część kinowego Deadpoola, dostajemy sequel wręcz podręcznikowy. Wszystkiego jest więcej/szybciej/mocniej – niepotrzebne skreślić. Absolutnie nie jest to wada filmu sama w sobie, bardziej mocno widoczny fundament. Fenomenalni są przede wszystkim bohaterowie, a kreacje, jakie stworzyli Reynolds, Brolin i Beetz, zwyczajnie błyszczą na ekranie. Poszczególne wątki przeplatają się dość sprawnie i szybko, choć nie wszystkie były w tym filmie potrzebnie. Podobnie jest zresztą z żartami, które do jednych trafią bardziej, do innych mniej lub w ogóle, jednak zastosowano tu humor na wielu poziomach. Od totalnie kloacznych żarcików na temat penisów i wydalania, przez autoironię, parodię czy parafrazy. Przy tym wszystkim czwarta ściana pęka aż miło, a każdy, kto zna i jest fanem komiksowego Deadpoola w najlepszym wydaniu, poczuje się jak w domu. Sam motyw przewodni jest całkiem znośnym motorem napędowym dla akcji, a pojawienie się pewnej postaci (która moim zdaniem nie jest w ogóle „głównym złym”) jak najbardziej do przyjęcia.

Wyszedłem z seansu drugiego Deadpoola bardzo zadowolony i usatysfakcjonowany. Nie dlatego, że to wybitny film czy ekranizacja komiksu jako taka. Po prostu świetnie się bawiłem, a sam seans dostarczył mi najzwyczajniej w świecie wiele rozrywki. Ostatecznie o to właśnie chodzi. Dlatego też zdecydowanie polecam Deadpoola każdej osobie, której podobała się część pierwsza. Dostaniecie to samo, być może w nieco większej ilości.

PS. Scena po napisach jest rzeczywiście bardzo zabawna i zgrabnie złożona, jednak wymaga znajomości paru innych filmów czy popkultury ogólnie.

Deadpool 2

tomxyz:

Mimo że Deadpool był powiewem świeżości w kinie superbohaterskim, nie zachwyciłem się nim tak bardzo jak jego następcą. W sequelu jest znacznie mniej tego, co tak mocno denerwowało mnie w pierwszej części – sucharów i irytującego głównego bohatera. Tym razem show skradły przede wszystkim dwie postaci – grany przez Josha Brolina wyrazisty badass Cable i czarująca Domino, w którą brawurowo wcieliła się Zazie Beetz. Co więcej, w produkcji aż roi się od ciekawych, drugoplanowych ról, stanowiących jej doskonałe fabularne uzupełnienie. Mamy okazję ponownie spotkać nie tylko znanych z poprzedniego filmu sojuszników DP – Colossusa i Negasonic Teenage Warhead, ale i całą plejadę debiutujących w uniwersum indywiduów, z członkami X-Force na czele. Kolejną mocną stroną Deadpoola jest gros popkulturowych nawiązań, komiksowych odniesień i easter eggów. Jestem przekonany, że pod tym względem sequel ustanowił nowy rekord. Warto wspomnieć również, że zamiast wyświechtanych żartów niskich lotów, dostajemy więcej dystansu i humoru sytuacyjnego. Ponadto akcja jest wartka, a na ekranie dzieje się dużo i szybko. Efekty wyglądają dobrze, a nie efekciarsko. Warto również zwrócić uwagę na genialne kostiumy i charakteryzację.

Ja na seansie bawiłem się świetnie i wyszedłem z niego zachwycony, choć uważam się za surowego krytyka kina trykotowego. Cieszę się, że dożyliśmy czasów, w których w kinie jest miejsce na tak nieoczywiste filmy o superbohaterach jak Deadpool i jego kontynuacja.

Deadpool 2

Rev – Smakowało jak pierwszy raz ze słonym karmelem:

Deadpool był w moim wypadku wyborem spontanicznym. Mimo że jedynka dała dobre emocje, nie mam abonamentu do kina, a monet po Pyrkonie brakowało.

Ale kumpel mnie wyciągnął i tak przypadkiem trafiliśmy do multikina, do sali VIP na Deadpoola 2. Pierwszy raz w życiu byliśmy w sali VIP, stąd zachowywaliśmy się jak podniecone nastolatki, co odpowiednio wprawiło nas w deadpoolowy chill.

Film mnie pozytywnie zaskoczył. Nie taki sam, chociaż równie zabawny, co część pierwsza. Żarty były na równie wysokim lub równie kloacznym poziomie. To samo odnosi się do łamania czwartej ściany przez głównego bohatera. Jednak tym razem pojawiło się coś więcej… prawdziwe emocje i problemy.

W bardzo ciekawy i artystyczny sposób ukazano koncepcje śmierci – temat, o którym zawsze lubię sobie porozmawiać (hello darkness my old friend). Problemy Deadpoola (ale jak to?! Przecież on nieśmiertelny!) w tym aspekcie są autentyczne i niewymuszone. Ukazane w pewien sposób artystycznie, a mimo to z jajem. Motyw ten, jak i kilka innych poważnych dylematów, w założeniu wydaje się zupełnie odstawać od konwencji filmu czy samego bohatera. Na szczęście praca reżysera i scenariusz świetnie to spinają. Żaden element czy scena nie wydawały mi się wymuszone czy zlepiane na siłę. Nawet prawie uroniłem łzę na kilku scenach… więc tak, polecam. Wspaniała, oryginalna i wyjątkowa mieszanka przeżyć emocjonalnych.

No i szacuneczek za reprezentację lesbijskiej bardzo słodkiej parki! „Hi, Yukio!” Chcę spin-off komedię romantyczną z nią i jej wybranką. <3

Deadpool 2

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Deadpool 2
Data premiery: 10 maja 2018 (świat) / 18 maja 2018 (Polska)
Reżyseria: David Leitch
Scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick
Typ: komedia, akcja, sci-fi
Obsada: Ryan Reynolds, Josh Brolin, Morena Baccarin, Julian Dennison, Zazie Beetz, T.J. Miller, Leslie Uggams, Karan Soni oraz inni

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
hanka Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
hanka
Gość

no spoko