John Wick Parabellum Cover

Baba Jaga. Diabeł. Kostucha. Wcielenie campbellowskiego bohatera o tysiącu twarzy. John Wick. Skrzyżowanie Neo, Bonda oraz Leona Zawodowca. Kochający zwierzaki legendarny zabójca o twarzy Keanu Reveesa szturmem wszedł do popkultury i zajął ważne miejsce w masowej wyobraźni – czy na stałe, czas pokaże… Tymczasem doczekaliśmy się trzeciej części jego przygód z podtytułem Parabellum. To nawiązanie do rodzaju pocisku, którego nazwa z kolei odwołuje się do łacińskiej maksymy Si vis pacem, para bellum, co oznacza w wolnym tłumaczeniu „Chcesz pokoju – szykuj się na wojnę”. I ta wojna wybucha.

To niejako kolejny rozdział opowieści o tytułowym bohaterze – akcja startuje in medias res, po wydarzeniach z finału poprzedniego odcinka. Wick pogwałcił wtedy święte prawo azylu na terytorium hotelu sieci Continental, zabijając swoją nemesis. Został za to obłożony ekskomuniką i z łowcy stał się ściganym – poluje na niego cała międzynarodowa siatka morderców.

Efekt wizualny jest olśniewający. Sceneria zmienia się jak w kalejdoskopie (skaczemy z Nowego Jorku do Casablanki i z powrotem), a nasz bohater mierzy się z zastępami coraz to nowych przeciwników o unikalnym stylu, umiejętnościach oraz słabościach. Kolejne kreatywne metody wykorzystania w walkach elementów otoczenia, rekwizytów, a nawet… zwierząt wywoływały na mojej twarzy szeroki uśmiech. Niemniej całość wygląda jak sfilmowana gra komputerowa, w której kolejne etapy przedzielone są krótkimi cutscenkami z pretekstowymi, nic nieznaczącymi dialogami między protagonistą a barwnymi NPC-ami.

Swoje drugoplanowe role powtarzają Lawrence Fishburne (ptasznik), Ian McShane (dyrektor nowojorskiego Continentalu), Lance Reddick (tamtejszy recepcjonista, Charon). Do obsady dołączają: Halle Berry (Sofia, koleżanka Wicka po fachu), Anjelica Huston (szefowa romskiej organizacji zabójców), Jerome Flynn (dyrektor marokańskiego Continentalu), Asia Kate Dillon (delegatka Wysokiego Stołu) oraz Marc Dacascos (uśmiechnięty ninja). Szczególnie ostatnia para zapadła mi w pamięć. Androgyniczny, zimny i surowy posłaniec przywodzi na myśl anioła zemsty (czyżby ukłon w stronę Gabriela w interpretacji Tildy Swinton w Constantinie?). Dacascos, którego darzę wielką estymą od czasu Tylko dla najlepszych, bawi się świetnie w roli Zero – japońskiego zabójcy, który na widok swojego idola Johna Wicka wpada w tryb cieszącego się jak dziecko fanboya.

John Wick Parabellum 001

Rozbudowana została mitologia uniwersum – pojawia się wspomniany delegat Wysokiego Stołu, a także tajemniczy król całej organizacji. Wiele jest w Parabellum elementów rytualnych, quasi-religijnych – cielesne kary pokutne za złamanie przykazań organizacji, wypalanie stygmatów, post na pustyni (sic!), składanie ofiary z ciała i krwi, wreszcie zejście do piekieł. Bohater przechodzi przez te kolejne progi w swojej wędrówce do oświecenia i zburzenia status quo narzuconego przez Wysoki Stół. Mimo że Wick powtarza „Będę służyć” (I will serve), myśli raczej Non serviam.

Poprzednie części sagi o zabójczym herosie zachwyciły mnie głęboką świadomością konwencji kina strzelano-kopanego, perfekcyjną realizacją pościgów, strzelanin oraz walk wręcz, zarażając szczerą radością i entuzjazmem. Motywacje postaci i tło fabularne były czysto pretekstowe – na pierwszym planie znalazły się kaskaderskie popisy, dynamiczna praca kamery i montaż oraz świetnie dopasowana ścieżka dźwiękowa.

John Wick Parabellum 002

W Parabellum kreatywnej baletowej przemocy jest jeszcze więcej, zaś kolejne sceny dialogowe są pompatyczne niczym krwawa opera. Czegoś tu jednak brakowało – może świeżości, może prostoty fabuły poprzednich odsłon serii, może zaskakujących zwrotów akcji, może chwytliwej muzyki… Choć kompozytor Tyler Bates nadal jest w formie, tym razem nie dobrał sobie wyrazistych współpracowników na miarę Nostalghii czy Marilyna Mansona (współautora kapitalnego Killing Strangers z pierwszego filmu). Niemniej jednak jest to kawał świetnej rozrywki i z niecierpliwością oczekuję kolejnego rozdziału opowieści o Johnie Wicku. Finał Parabellum pozwala bowiem spodziewać się rozgrywki o najwyższą stawkę.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: John Wick 3: Parabellum
Tytuł oryginalny: John Wick Chapter 3 – Parabellum
Typ: film
Gatunek: akcja
Data premiery: 9 maja 2019
Reżyseria: Chad Strahelski
Scenariusz: Derek Kolstad, Shay Hatten, Chris Collins, Marc Abrams
Zdjęcia: Dan Laustsen
Muzyka: Tyler Bates, Joel J. Richard
Obsada: Keanu Reeves, Lawrence Fishburne, Ian McShane, Lance Reddick, Halle Berry, Anjelica Huston, Jerome Flynn, Asia Kate Dillon, Marc Dacascos

PRZEGLĄD RECENZJI
NASZA OCENA
7.0
KOREKTALilavati
Poprzedni artykułRecenzja gry planszowej Aeon’s End
Następny artykułCzy to już dość smoków? Recenzja książki Podróż „Bazyliszka”
Marcin „Martinez” Turkot
Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...

Dodaj komentarz

avatar