Księgowy

Lubię Bena Affleca. Nieważne, że jako aktor zdaje się być sztywny jak księgowy w gipsie, z kijem włożonym tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Co z tego, że gra jedną miną, zdaje się mieć ewidentne problemy z mimiką, a w swoich rolach jest toporny jak źle ociosany kawał drewna. Cóż, nie bez powodu na swojej półce ma dwa Oscary – jeden za najlepszy film, a drugi za najlepszy scenariusz oryginalny, a żadnego za aktorstwo. Są jednak produkcje, w których wypada lepiej niż w innych, być może dlatego, że bazują na jego naturalnej umiejętności bycia kłodą. Taki jest właśnie Księgowy – czyli historia kogoś, kto prowadzi nudne i dość monotonne życie, zajmując się głównie obliczaniem podatków, ulg i wszystkich tych rzeczy, w których przeciętny człowiek gubi się już na początku. Przynajmniej tak mogłoby wydawać się, gdybyśmy kierowali się samym tytułem, prawda? Pewnie tak, warto jednak pamiętać o tym, że jest to produkcja Hollywoodzka, nie może się więc obejść bez kilku strzelanin, wybuchów, pościgów i jakiejś afery – wszystko, byle tylko widz nie zwinął się na kinowym fotelu i nie uznał, że warto te ponad dwie godziny filmu przespać. Spokojnie, na popołudniową drzemkę wciąż lepsze jest własne łóżko, a sam Księgowy na tyle przykuwa uwagę, że szkoda go przegapić. Od razu jednak ostrzegę wszystkich spodziewających się produkcji nafaszerowanej latającymi wszędzie łuskami od pocisków i malowniczymi wybuchami, że to zupełnie nie to kino akcji, które zadowoli ich gust.

Księgowy

Autyzm i syndrom Aspergera w świadomości wielu ludzi nierozerwalnie wiążą się z niesamowitą inteligencją. Trudno nie winić za to popkultury, która nieraz zaserwowała nam już produkcję z taką właśnie mieszanką. Zapewne dlatego, że widzowi łatwiej znieść oglądanie filmu o kimś chorym, gdy jednocześnie osoba ta ma coś, co w naszym odczuciu te cierpienia jej rekompensuje – zazwyczaj geniusz, bo tego często sami pragniemy. Przeplatanie się nadzwyczajnej inteligencji z ułomnością jest chętnie wykorzystywanym połączeniem w kinematografii. Żeby daleko nie szukać – po ten motyw sięgnął Ron Howard w Pięknym umyśle oraz Barry Levinson w Rain Manie, teraz zaś Gavin O’Connor w Księgowym, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Recenzowana przeze mnie produkcja jednak dalece odbiega od dramatu obyczajowego, a motyw choroby służy tu całkiem dobrze jako pretekst do stworzenia zgrabnego filmu sensacyjnego. Główny bohater, Christian Wolff (Ben Affleck), cierpi bowiem na zaawansowaną formę autyzmu, który, jak nietrudno się domyślić, utrudnia mu życie i kontakty międzyludzkie – ma swoje zwyczaje i rytuały, a do tego trudności z nawiązaniem kontaktu wzrokowego oraz ze zrozumieniem uczuć i zachowań innych. Ludzie stanowią dla niego zagadkę i chociaż zwykle stara się zachowywać tak, by niczym się nie wyróżniać, to w dużej mierze zdaje się błądzić po omacku pośród tajemnic ludzkich emocji. Nie ma tego problemu jedynie z liczbami – tutaj nigdy nie ma dla niego niewiadomej.

Księgowy

To właśnie dzięki swoim zdolnościom matematycznym został tytułowym księgowym i utknął w pracy, która większości kojarzy się z nudą, na co dzień zajmując się obliczaniem podatków zwykłych obywateli i pomagając im w znalezieniu kruczków prawnych, które pomogłyby im zaoszczędzić nieco grosza. Nie jest jednak zwykłym gryzipiórkiem – niezwykła inteligencja idzie u niego w parze z ponadprzeciętną sprawnością fizyczną, co razem składa się na całkiem ciekawą mieszankę pozwalającą mu zajmować się finansami największych bandziorów i to nie kończąc na dnie stawu z betonowymi butami na stopach. Czasem jednak bierze również te legalne zlecenia, gdy w wielkiej korporacji ktoś nagle dostrzega, że w księgach rachunkowych nie zgadzają się rzędy liczb i na gwałt potrzebny jest człowiek, który przejrzy dokumenty i ustali źródło wycieku. Właśnie wtedy dzwoni się po autystycznego Wolffa, by za odpowiednią sumę na czeku zrobił to, czego nie potrafią zrobić ludzie postrzegani jako normalni – przejrzał stosy papierów z kilkunastu lat działalności firmy i szybko znalazł powód całego zamieszania. W tej dziedzinie nie ma sobie równych, tym bardziej, że na skutek swojej przypadłości odczuwa silny przymus dokończenia tego, co zaczął i ma niezwykłe trudności z porzuceniem raz rozpoczętego działania. Będąc dzieckiem potrafił wpadać z tego powodu w histerię, teraz jednak panuje nad sobą na tyle, by nie robić scen przed pracodawcami. Uodpornił się na bodźce, które zwykle wyprowadzały go z równowagi, nie znaczy to jednak, że jest mu łatwiej w życiu.

Księgowy

Początek filmu pozwala nam poznać głównego bohatera – jego nawyki, rutynę i sposób, w jaki odbiega od społeczeństwa oraz jak choroba przeszkadza mu w nawiązywaniu relacji z ludźmi. Właściwa akcja rozpoczyna się jednak nieco później, gdy przeglądająca dokumenty Dana Cummings (w tej roli Anna Kendrick), księgowa jednej z dużych korporacji, dostrzega niezgodność w rachunkach zatrudniającej jej firmy. Na pomoc zostaje wezwany Wolff, który nie ma sobie równych w rozwiązywaniu podobnych zagadek finansowych – w jedną noc przegląda faktury i okrywa kto odpowiada za to, że środki znikają z konta przedsiębiorstwa. Szybko wychodzi jednak na jaw, że z pozoru legalne zlecenie sprowadza na głowy dwójki księgowych śmiertelne niebezpieczeństwo – posiedli wiedzę, której nie powinni byli w żaden sposób pozyskać. Stali się zatem celem. W tym momencie akcja zgrabnie przyśpiesza do tempa, które sprawia, że poprawiamy się na krześle i z zaangażowaniem oglądamy dalszy rozwój wypadków. Fabuła poprowadzona jest dwutorowo – z jednej strony mamy Wolffa i jego towarzyszkę próbujących ujść z życiem, z drugiej zaś szefa departamentu skarbu i jego asystentkę, podążających tropem Wolffa oraz podrzucanych przez niego dowodów na nielegalne działania w firmie. Podział ten nie przysparza jednak żadnych trudności w odbiorze filmu, wręcz przeciwnie – daje chwilę wytchnienia, często wyjaśniając pewne wątki. Mało tego, produkcja opiera się w dużej mierze na retrospekcjach z życia głównego bohatera, które są nie tylko przerywnikiem i hamulcem dla akcji, ale również głębszym wejrzeniem w losy Wolffa, rozjaśniającym jego przeszłość .

Księgowy

Można kręcić nosem na quasi-romantyczny wątek pojawiający się pomiędzy dwójką głównych bohaterów – Wolffem i Cummings. Nie prowadzi on właściwie do niczego, trochę jakby twórcy bali się go rozwinąć, jednocześnie nie potrafiąc w żaden sposób obejść się bez niego – w efekcie powstało coś, co można byłoby wyciąć z filmu bez żadnej szkody. Równie trudno przełknąć wizję autystycznego księgowego, z jednej strony mającego swoje rytuały przyzwyczajenia, bez których nie potrafi się obejść, z drugiej jednak bez problemu porzucającego dotychczasowe miejsce zamieszkania, wsiadającego do przyczepy i przenoszącego się bez mrugnięcia okiem do kolejnego miasteczka. Nie jestem znawcą tej przypadłości, intuicyjne jednak dostrzegam tu pewną nieścisłość, na którą jednak przymykam oko… tak samo jak na kilka niewielkich dziur w fabule – produkcję ogląda się na tyle przyjemnie, że ostatecznie nie psuje to jej odbioru. Przynajmniej nie tym widzom, którzy wybrali się do kina dla czystej rozrywki, po prostu obejrzeć przyzwoity film z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji. A trzeba przyznać, że plot twisty spełniają swoje funkcje i potrafią zaskoczyć, a czasem nawet rozbawić. Produkcja jest dobrą, rzemieślniczą robotą, której sami twórcy nie traktują pewnie do końca poważnie, więc biada podchodzącym do filmu zbyt serio i postrzegającym go jako studium autyzmu, bo do tego mu daleko.

Księgowy

Aktorsko film trzyma poziom – Affleck jest połączeniem Batmana z kłodą, na szczęście grana przez niego postać nie wymaga od niego wiele więcej. Właściwie, jak się tak nad tym zastanowić, to jego Wolff ma w sobie sporo z superbohatera – problemy w kontaktach z ludźmi, ponadprzeciętną zdolność spuszczenia przeciwnikowi solidnego łomotu i pogruchotania mu kości. Żal mam za to do twórców o obsadzenie Kendrick w kolejnej roli trzpiotki i umiejscowienie jej jako tła dla głównego bohatera – to ją trzeba ratować z opresji oraz wyciągać z tarapatów i to jej postać generuje najwięcej rozbawienia widzów. Szkoda, bo Anna jest na tyle dobrą aktorką, że śmiało mogłaby udźwignąć na swoich barkach coś więcej niż mało znaczące role i bycie wsparciem estetycznym dla męskiej postaci grającej pierwsze skrzypce. Wielka szkoda również, że J.K. Simmons, grający szefa departamentu skarbu, nie miał bardziej znaczącej roli i więcej scen dla siebie – jednak w tych momentach, w których pojawiał się na ekranie, spisywał się pierwszorzędnie. Cóż, reasumując, wiarygodność zdarzeń nie jest najmocniejszą stroną Księgowego, sam film ogląda się jednak na tyle przyjemnie, że z łatwością przymyka się oko na te nieścisłości i niedociągnięcia, które można dostrzec. Ze swojej strony polecam tę produkcję na jakiś zimowy wieczór – gwarantuję, że nie uśniecie, miło spędzając nad nią te nieco ponad dwie godziny.

Księgowy

Nasza ocena
6/10

Podsumowanie

Plusy:
+ przedstawienie głównego bohatera
+ retrospekcje wyjaśniające niektóre wątki
+ przyzwoite tempo akcji
+ kilka całkiem niezłych plot twistów

Minusy:
– niepotrzebny quasi-romantyczny wątek
– zmarnowanie potencjału Anny Kendrick
– kilka nieścisłości w fabule
– mało wiarygodny autyzm głównego bohatera

Sending
User Review
0 (0 votes)

Dodaj komentarz

avatar