Lesbian Vampire Killers

Po obejrzeniu zwiastuna Lesbian Vampire Killers, czyli nocy krwawej żądzy z niecierpliwością oczekiwałem na tę produkcję, spodziewając się po niej parodii oldschoolowych horrorów, dużej ilości pięknych kobiet obnażających swoje wdzięki oraz niezbyt wyszukanego humoru, który będzie w stanie rozbawić takiego prostaka jak ja. Nie owijając w bawełnę powiem, że dostałem dokładnie to, co chciałem dostać.

Gdy Jimmy’ego, życiowego nieudacznika, po raz kolejny rzuca ta sama dziewczyna, a jego najlepszy przyjaciel Fletch traci następną pracę, kumple postanawiają odreagować stresy codziennego życia. Przypadek sprawia, że wybierają się na pieszą wycieczkę w okolice małej miejscowości Cragwich, bohaterom przywodzącej na myśl Hobbiton. Powiedziałem „przypadek”? Przepraszam, pomyłka – na to wygwizdowie Jimmy’ego sprowadza przeznaczenie, jest on bowiem ostatnim męskim potomkiem rodu McLarenów, który przed wiekami został przeklęty przez królową wampirów, Carmillę. Za sprawą klątwy wszystkie dziewczyny z Cragwich w dniu 18. urodzin zamieniają się w lesbijskie wampiry, zaś przybycie ostatniego z McLarenów do miejscowości i zmieszanie jego krwi z krwią dziewicy na doprowadzić do zmartwychwstania Carmilli.

Lesbian Vampire Killers

Wydaje się, że już to skądś znam? Że już kiedyś coś podobnego widziałem? Zaiste, ale po parodii trudno przecież oczekiwać w pełni autonomicznej fabuły, toteż przewidywalność i miałkość scenariusza można twórcom wybaczyć, oddając się innym „niespodziankom”, jakie dla nas przygotowali. A przygotowali coś, co zdecydowanie nie przypadnie do gustu wszystkim widzom. Chociaż mamy do czynienia z parodią oldschoolowych filmów o krwiopijcach, nawiązującą między innymi do produkcji Hammer Film czy Nieustraszonych pogromców wampirów Polańskiego, nie należy oczekiwać filmu dla każdego, a raczej tworu dla specyficznego grona odbiorców. Nie da się ukryć, że Lesbian Vampire Killers spodobać mogą się przede wszystkim przedstawicielom pokolenia urodzonego po 1985 roku, wychowanym na komediach w stylu American Pie.

Mamy tutaj przede wszystkim odpowiednich dla takich produkcji bohaterów, lubiących imprezować i przerzucać się słowem „fuck” w różnych konfiguracjach i znaczeniach, nagość i lesbijskie harce oraz niezbyt wyszukany humor, oscylujący głównie wokół penisa, waginy i odbytu, ich wydzielin oraz tego, co można z nimi zrobić. Całość przeplatana jest gagami mogącymi przywodzić na myśl przygody Scooby’ego-Doo i jego ekipy oraz miejscami celowo przesadnymi zdjęciami. Osoby nieprzepadające za tego typu rozśmieszaczami zdecydowanie powinny sobie odpuścić seans, ponieważ te osiemdziesiąt minut prawdopodobnie jedynie ich wynudzi i zniesmaczy. Czego jednak oczekiwać można po scenarzystach powiązanych z MTV (odpowiedzialnych m.in. za serię Strutter), którzy – jak sami mówią – najpierw wymyślili najgłupszy i zarazem najbardziej chwytliwy tytuł (w ich mniemaniu), a dopiero potem zabrali się za pisanie scenariusza?

Lesbian Vampire Killers

Produkcja nie poraża poziomem realizacyjnym, z drugiej strony jednak nie odstrasza. Jak na komediohorror klasy B, Lesbian Vampire Killers prezentują się dość znośnie. Aktorzy, w większości mający na koncie pomniejsze role w kilku filmach bądź serialach (m.in. Van Helsing, Zejście, Królowa potępionych czy Mała Brytania), wypadają nieźle, zaś „aktorki” (przypuszczalnie większość z nich to modelki) wcielające się w lesbijskie wampiry, obmacujące się i całujące, są naprawdę ładnym widokiem. Nie ma tutaj efektownych zejść wampirów, zazwyczaj poza ekranem zamieniają się one w białawą maź, która – kiedy indziej chlustając na bohaterów – odgrywa ich krew. Efekty specjalne są tanie, jednak w porównaniu z tymi, jakie zobaczyć można w produkcjach sygnowanych logo wytwórni The Asylum, prezentują się akceptowalnie. Nie najgorzej spisała się kompozytorka, odpowiedzialna za nie tyle klimatyczną, co idealnie wpasowującą się w całość ścieżkę dźwiękową – jest miło, ale zarazem odpowiednio prześmiewczo.

Czy warto więc oglądać Lesbian Vampire Killers? Ja przy tej produkcji bawiłem się naprawdę nieźle, a czas, który jej poświęciłem, upłynął bardzo szybko. Ocena końcowa, którą wystawiłem, odpowiada mojemu gustowi, z tym że – aby uniknąć kontrowersji – trochę ją zaniżyłem. Ode mnie film dostaje mocne 8/10, ale dla innych nawet 1/10 będzie zbyt wysoką oceną. Najlepiej jest obejrzeć zwiastun i wtedy zdecydować: jeśli się spodoba, można zaryzykować sięgnięcie po tę produkcję, a jeśli nie, lepiej trzymać się od niej z dala. Najbardziej żałuję tylko, że nigdy ostatecznie nie doszło do realizacji części drugiej, Gay Werewolf Killers, której powstanie delikatnie zasugerowano pod koniec filmu.

Lesbian Vampire Killers

Nasza ocena
8/10

Podsumowanie

Plusy:
+ humor
+ ładne „aktorki”
+ znośna, jak na produkcję klasy B, realizacja

Minusy:
– nie dla każdego
– szkoda, że nigdy nie powstał sequel

Sending
User Review
0 (0 votes)

Dodaj komentarz

avatar