1

Mimo że „Sufrażystka” miała swoją premierę w Polsce na początku listopada ubiegłego roku, nie udało mi się wcześniej jej obejrzeć, dlatego dołączyła do puli filmów poruszających ważne tematy i do zobaczenia „na wczoraj”. Kim były sufrażystki wie chyba każdy, kto nie przysypiał na lekcjach historii lub wiedzy o społeczeństwie, ale dla porządku przypomnę: sufrażystki działały w Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych na końcu XIX oraz początku XX wieku. Walczyły oczywiście o przyznanie kobietom pełnych lub chociaż częściowych praw wyborczych i o ogólne poprawienie sytuacji prawnej kobiet.

Jak widać temat poruszany w filmie jest niesamowicie ważny nie tylko w kwestii kinematografii, ale w ogóle na świecie. Reżyserka, Sarah Gavron, przenosi nas do Wielkiej Brytanii, do pierwszej ćwierci XX wieku, dokładniej do roku 1912. W filmie nie brakuje odniesień zarówno do realnych postaci jak i wydarzeń. Prezentuje się bowiem Emmeline Pankhurst (Meryl Streep), założycielkę oraz pomysłodawczynię sufrażystek oraz Ligii Kobiet, jak również Emily Wilding Davison (Natalie Press), która poniosła śmierć przez stratowanie przez królewskiego konia, po wtargnięciu z transparentem na tor wyścigowy.

Jeśli zaś chodzi o realne wydarzenia, Gavron przybliżyła widzom zamach na willę ministra Lloyda George’a oraz faktyczne działania sufrażystek, nie tuszując przy tym metod, jakimi się posługiwały. Możemy więc zobaczyć, jak stosowały wszelkie formy nieposłuszeństwa obywatelskiego, w scenach, kiedy to działaczki rozbijają witryny sklepów czy wysadzają skrzynki pocztowe.

2

Nie zabrakło również brutalności w działaniach ze strony rządu i policji – reżyserka nie zrezygnowała bowiem ze scen, w których kobiety bito. Ale „Sufrażystka” pokazuje coś więcej poza polityczną stroną walki o prawa. Trudną codzienność. Wspomina się między innymi, że kobiety zarabiały zdecydowanie mniej, mimo że pracowały dłużej, niekiedy też częściej niż mężczyźni. Gavron nie milczała również w temacie molestowania oraz wykorzystywania seksualnego pracownic, a także w przypadku praw rodzicielskich, które często do późnych lat dwudziestego wieku posiadał jedynie mężczyzna.

W filmie ukazano mentalność społeczeństwa tamtych lat oraz zmowę milczenia i strach kobiet przed wyjściem na ulice. Główna bohaterka, MaudWatts (Carey Mulligan) nie jest bowiem zapaloną sufrażystką od początku. W działania wspomnianego ruchu wciągnięta została… przypadkiem. Dopiero gdy sama styka się z niesprawiedliwością ze strony mężczyzn, niezrozumieniem przez własnego męża oraz odebraniem jej ukochanego dziecka, więzieniem a nawet utratą domu, decyduje się w pełni poświęcić walce o swoje prawa.

Maud spotyka się przy tym z licznymi nieprzyjemnościami, o ile można to w tym przypadku tak nazwać. Nie tylko mężczyźni szydzą z działań sufrażystek i uważają je za groźne oraz niepożądane. Również posłuszne, nieznające innego życia kobiety skazują Watts na ostracyzm i potępienie.

3

Śledzimy, jak MaudWatts, uboga praczka, traci wszystko, na czym jej zależy – pracę, męża, dom i wreszcie dziecko. Możemy sobie tylko wyobrażać, jak wiele kobiet podzieliło jej los lub, jak w przypadku EmilyWildingDavison, straciło życie w walce o lepsze jutro.

Niestety widz momentami może odnieść wrażenie, że ogląda wzloty i upadki głównej bohaterki, zapominając, o co tak naprawdę chodzi w filmie. Ponadto Sarah Gavron nie zamknęła wielu wątków. Po pojawieniu się napisów końcowych miałam wrażenie, że ktoś przerwał mi projekcję w połowie. Pewnie myślicie, że skończyło się na scenie przyznania kobietom praw? Nic bardziej mylnego. Akcja urywa się bowiem na kilka lat przed tym wydarzeniem. To jedynie wycinek działań sufrażystek na przestrzeni maksymalnie roku, nie sam obraz ich działań.

4

Mimo wszystko uważam film za warty obejrzenia, również ze względu na walory dramatu obyczajowego, historyczne oraz, po prostu, dobry montaż i niezłe aktorstwo. Mulligan nie gra bowiem typowej „heroiny”, bez której ruch sufrażystek by upadł; z jej postacią, MaudWatts, łatwo się identyfikować – jest taka jak wiele innych kobiet: przerażona, niepewna, pełna wątpliwości, a w końcu niesamowicie zdeterminowana.

Ocena: 6,5/10

Plusy:
+ gra aktorska
+ tło historyczne
+ dobry dramat obyczajowy
+ dobrze pokazana ewolucja bohaterki i jej poglądów

Minusy:
– łatwo zapomnieć, czego miał dotyczyć film
– to bardziej historia Maud Watts niż sufrażystki jako takiej
– dużo niezamkniętych wątków

Autor: Deneve

Dodaj komentarz

avatar