Towarzystwo wilków 1

Niedawna recenzja Grimm City: Wilka! autorstwa Fushikomy przypomniała mi o takim starym filmie, w którym też akurat chodzi o wilka. Postanowiłem więc sobie go odświeżyć i stwierdzam, że było warto. I że warto się nim podzielić ze światem, dlatego odkopałem swoją starą recenzję, zamieszczoną kiedyś gdzie indziej, bo w zasadzie po latach nie straciła ona na ważności.

Któż z nas nie zna bajki o Czerwonym Kapturku – niewinnej młodej bidulce, którą zjada wilk? Gdy słyszeliśmy tę opowieść jako dzieci, mogła nas trochę przestraszyć, może nawet zrobiło nam się żal Kapturka. Gdy człowiek dorasta, zaczyna rozumieć ukryty sens pozornie niewinnej opowieści, a tezy niejakiego Sigmunda Freuda zdają się utwierdzać go w przekonaniu, że jego „wynaturzenia” są jak najbardziej prawidłowe. Gdyby jednak komuś sens Czerwonego Kapturka nadal uciekał, Neil Jordan w 1984 roku, czyli na dekadę przed Wywiadem z wampirem, stworzył film, obok którego trudno jest przejść obojętnie – Towarzystwo wilków, adaptację klasycznej baśni w wersji dla dorosłych, która dobitniej, ale równie bajkowo przekazuje sens tej nieśmiertelnej opowiastki dla najmłodszych.

Opowieść o Kapturku przedstawiona została tutaj w formie snu nastoletniej Rosaleen. Jej senne alter ego to młoda dziewczyna zamieszkująca małą osadę w środku lasu. Sen dziewczyny rozpoczyna się od śmierci jej starszej siostry, która zbacza z leśnej ścieżki i zostaje zagryziona przez wilki. Po pogrzebie siostry babcia ostrzega Rosaleen przed mężczyznami ze zrośniętymi brwiami i schodzeniem ze ścieżki oraz opowiada niesamowite historie o bestiach, które my znamy jako wilkołaki. Tymczasem w okolicy osady coraz częściej zaczynają pojawiać się wilki, a Rosaleen raz po raz zaczyna zbaczać z bezpiecznej dróżki…

Towarzystwo wilków bywa przyrównywane do Amerykańskiego wilkołaka w LondynieSkowytu, ja jednak porównałbym go przede wszystkim do znakomitego Labiryntu fauna. Obie te produkcje łączy oryginalny baśniowy klimat, utrzymane są jednak w znacznie bardziej dosadnym tonie, gdzie śmierć jest śmiercią, bolesnym doświadczeniem mającym swoje nieodwracalne konsekwencje. W Towarzystwie wilków bardzo zaakcentowano ukryty sens Czerwonego Kapturka – baśni uważanej za opowieść o dojrzewaniu płciowym, inicjacji seksualnej, rytuale przejścia z dzieciństwa w dorosłość, bądź – mówiąc bardziej rubasznie – po prostu o pierwszym okresie. Co ważne, miesiączkowanie głównej bohaterki nie wzbudzało tutaj śmiechu, tak jak w przypadku Zdjęć Ginger, gdzie tytułowa bohaterka zmagała się z menstruacją.

Towarzystwo wilków 2

Scenariusz opracowany został pod kątem „nowej”, „właściwej” interpretacji klasycznej baśni i naszprycowany jest symboliką, toteż oglądając film warto zwracać uwagę na dialogi i pozornie błahe szczegóły, żeby nie przegapić czegoś ważnego dla całości. Fakt faktem, że symbolika może nie jest szczególnie zawiła i zadekowana (czerwień płaszczyka Rosaleen, babcia reprezentująca konserwatywne wartości, zbaczanie ze ścieżki jako poddawanie się seksualnym instynktom itd.), ale mimo wszystko zwiększona czujność na pewno nie zaszkodzi.

Jako że mamy do czynienia z baśnią dla dorosłych, nie zabrakło w Towarzystwie wilków scen nieprzeznaczonych dla dzieci. Mamy tu między innymi odrobinę makabryczną przemianę człowieka w wilkołaka, jak również mnóstwo nawiązań do spraw związanych z seksem i seksualnością. Rosaleen nie jest tutaj takim niewiniątkiem, na jakie kreowano Czerwonego Kapturka, jest za to dziewczyną, w której powoli budzą się seksualne żądze, którym ostatecznie – jak wiadomo – ulegnie. „Konserwa” reprezentowana przez babcię zostanie pożarta, Rosaleen da się ponieść swoim rozbuchanym żądzom, pozwalając się skonsumować złemu wilkowi. A to wszystko w lekko psychodelicznych oparach.

Towarzystwo wilków 3

Omawiana produkcja pochwalić może się urzekającym klimatem, pod wieloma względami zbliżonym do wspomnianego Labiryntu fauna. W takim samym sensie film jest również horrorem – poza paroma krwawymi scenami oraz kilkoma momentami utrzymanymi w konwencji filmu grozy, horroru jest tu niewiele. Niemniej klimat opowieści i tak jest niesamowity. Leśna osada przywodzić może na myśl Burtonowskie Sleepy Hollow z Jeźdźca bez głowy, potężny las zaś, chociaż często spowija go mgła i nieprzenikniona ciemność, ma coś z baśniowej krainy, co podkreślają chociażby niewiele mniejsze od człowieka, odrobinę komiczne grzyby. Scenografia to bez wątpienia jeden w największych atutów oprawy technicznej Towarzystwa wilków, niemniej równie znakomicie spisali się kompozytor oraz aktorzy. Co prawda ich gra aktorska jest może trochę teatralna, ale nie powinno to w ogóle przeszkadzać w seansie, jeśli wczuje się w samą opowieść. Jak na pierwszą połowę lat 80., nie najgorzej prezentują się również efekty specjalne. Tutaj twórców bardzo pochwaliła moja znajoma, która stwierdziła, że pokazana w tym filmie przemiana w wilkołaka, podczas której człowiek zdziera z siebie skórę, jest najlepszą sceną przemiany, jaką dotychczas widziała – odpowiednio krwawą i bolesną, nie wyglądającą zaś jak skręcanie się jakiegoś paralityka, jak ma to miejsce w wielu horrorach. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem i osobiście stawiam tę przemianę na równi z tą przedstawioną w Upiornej nocy Halloween Michael Dougherty’ego, gdzie towarzyszył jej świetny cover „Sweet Dreams” w wykonaniu Marilyna Mansona.

Towarzystwo wilków powinno spodobać się miłośnikom filmów o wilkołakach, jak również kinomanom ogólnie. Moim zdaniem warto dać temu filmowi szansę, bowiem prawdopodobieństwo, że urzecze ona kogoś swoim klimatem, jest naprawdę spore. Dodatkową zachętą powinna być spora ilość nominacji, w tym do BAFT-y, i nagród, jakie film ma na swoim koncie. No i porównanie ze współczesnymi próbami uatrakcyjniania klasycznych baśni, takich jak chociażby Królewna Śnieżka i łowca, które na tle Towarzystwa wilków wypadają niczym – notabene – bajeczka dla dzieci.

Nasza ocena
9.5/10

Podsumowanie

Plusy:
+ klimat
+ muzyka
+ zdjęcia
+ scenografie
+ przemiana w wilkołaka!
+ oniryczność i alegoryczność
+ bezbłędna trawestacja klasycznej baśni

Minusy:
– na siłę: odrobinę teatralne aktorstwo może niektórych razić

Sending
User Review
5 (2 votes)

3
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Jacek „Pottero” StankiewiczPaul UAgnieszka „Fushikoma” Czoska Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Agnieszka „Fushikoma” Czoska
Recenzent

A mnie zawsze było żal wilka i po pierwszym czytaniu Kapturka ustaliłam z mamą, że to głupia i zła bajka 😀 Muszę poszukać tego filmu.

Paul U
Gość
Paul U

Jako wielki fan wszelkiego rodzaju Baśni postanowiłem obejrzeć sobie ten film.
Jeżeli mi się spodoba to bardzo mnie ucieszy, że trafiłem na wasz tekst.
Jeżeli natomiast będzie źle, to i tak nic na tym nie stracę bo po prostu lubię wszelkiego rodzaju Baśnie 😀