Harry Potter: Hogwarts Mystery 1

Bez wątpienia nie jestem jedyną osobą, która czekała na RPG osadzone w Hogwarcie. Jak większość liczyłem oczywiście na pełnoprawną produkcję, ale na bezrybiu i rak ryba. Do zapowiedzianego w ubiegłym roku Hogwarts Mystery podchodziłem z bardzo dużym dystansem. Z jednej strony nie przekreślałem tej produkcji tylko dlatego, że stworzona została na urządzenia mobilne. Z drugiej – miałem ogromne obawy odnośnie tego, czy nie zostanie ona zabita przez typowy dla telefonów i tabletów model dystrybucji. Jak nietrudno domyślić się po tytule recenzji, niepokój był w pełni uzasadniony. To zdecydowanie nie jest gra, na którą czekali fani Harry’ego Pottera.

Akcja Hogwarts Mystery rozpoczyna się gdzieś na początku lat 80. minionego wieku, niedługo po domniemanej śmierci Voldemorta, na co wskazują słowa Dumbledore’a podczas uczty otwierającej nowy rok. Zanim jednak do tego dotrzemy, tworzymy swojego awatara i wybieramy się na ulicę Pokątną po niezbędne sprawunki, w tym przede wszystkim po różdżkę. Pokątna służy tutaj za samouczek. Dowiadujemy się tam również, że nasza postać miała brata – niezłego huncwota, który ongiś okrył hańbą swój dom, został wyrzucony ze szkoły, a następnie zaginął bez wieści. Będąc w Hogwarcie, jednym z naszych zadań będzie więc odkrycie, co tak naprawdę się z nim stało. Przy okazji zawierać będziemy też przyjaźnie i narobimy sobie wrogów.

Harry Potter: Hogwarts Mystery 2

Dotarłszy do Hogwartu, uczestniczymy oczywiście w zajęciach. Polegają one na bezmyślnym stukaniu palcem w ekran, żeby stracić energię. Całość „urozmaicana” jest koniecznością wykonania innego stuknięcia, odpowiedzenia na proste pytania albo przeciągnięcia palcem po ekranie w celu nakreślenia odpowiedniego znaku. Wyrób (odmawiam nazywania tego grą) oferuje również zadania i aktywności poboczne, takie jak chociażby gra w gargulki czy pojedynki z innymi uczniami. Na papierze brzmi to fajnie i sprawia wrażenie, że w wyrobie jest co robić, ale w praktyce wszystko sprowadza się do stukania w ekran. Wiem, że telefony mają swoje ograniczenia, ale wychodzą na nie jednak bardziej rozbudowane produkcje. Szkoda więc, że tutaj mamy do czynienia ze zwykłym stukaczem. Tym bardziej, że ma on stosunkowo przyjemną oprawę graficzną i niezłą muzykę, a lokacje wzorowane są na tych filmowych. Sporadycznie postacie powiedzą coś nawet ludzkim głosem, w niektórych przypadkach należącym do aktorów z serii o Harrym Potterze.

Hogwarts Mystery posiada też jakąś fabułę. Ma ona potencjał, twórcy wykorzystują liczne odniesienia do doskonale znanego przez fanów świata, ale ogólnie rzecz biorąc jest dość niemrawa. W chwili obecnej wyrób pozwala rozegrać pierwsze trzy lata, co oznacza, że tytułowej tajemnicy Hogwartu jeszcze nie poznamy. Postać posiada kilka statystyk, które rozwijamy, może kupować nowe ubrania czy elementy wyglądu, jak również zawierać przyjaźnie. Romansów póki co nie, ale podobno twórcy rozważają taką możliwość w następnych latach.

Harry Potter: Hogwarts Mystery 3

Całość została zaplanowana tak, żeby stanowić jedynie osadzony w uniwersum Harry’ego Pottera pokaz scenek, których celem jest wysępienie od gracza pieniędzy. Na początek otrzymujemy 24 kryształki energii, a każda czynność oczywiście zmniejsza ich ilość. Kiedy się z nich wyzujemy, możemy czekać trzy minuty na odnowienie jednego kryształku, albo – co wyrób bardzo nachalnie sugeruje – kupić sobie diamenciki. Zadania dodatkowo posiadają ograniczenia czasowe. Jeżeli nie zdążymy, resetują się i musimy zaczynać je od nowa. U podstaw zaplanowano to tak, żeby energia kończyła się w trakcie zadań, zmuszając do czekania na jej odnowienie. Albo raczej na to, aż poczujemy, że zawalimy, więc zdecydujemy się na zakup płatnej waluty. Sprawia to, że nie płacąc, możemy pograć co najwyżej przez dwie minuty co dwie godziny, wykonując pół zadania, a potem znów czekać, aż odnowi się energia. W połączeniu z raczej niemrawą fabułą i nudną rozgrywką sprawia to, że wyrób bardzo szybko zaczyna się nudzić.

Jakby tego było mało – musimy czekać nawet na otrzymanie kolejnego zadania. Ale, zgadliście, można to ominąć poprzez kupno diamentów. I tak niestety wygląda cały wyrób. Wszelka frajda i potencjalnie interesujące wydarzenia rozbijają się o paywall. Wielka szkoda, że po ubiegłorocznym Cieniu wojny, zamordowanym przez chciwość, Warner Bros. nie nauczyło się pokory. Takie praktyki, zwłaszcza w wyrobie dozwolonym od lat 3 i opartym na potężnej marce lubianej przez dzieci, to po prostu zwykłe chamstwo. Zdecydowanie lepiej by było, gdyby wypuszczono po prostu płatną grę z opcjonalnymi mikropłatnościami za stroje, ale pozwalającą bawić się bez przeszkód. Twórcy zorientowali się, że sknocili, więc zaczęli eksperymentować z niższymi cenami, ale nie eliminuje to największego mankamentu tego wyrobu.

Harry Potter: Hogwarts Mystery 4

Harry Potter: Hogwarts Mystery miało potencjał. Łudziłem się, że będzie to produkcja, przy której uda się zrównoważyć dobrą zabawę i związane z modelem free-to-play mikropłatności. Niestety, w chwili obecnej to nic innego jak marna imitacja gry, zaprojektowana tak, żeby co chwilę doprowadzać gracza na skraj zdenerwowania z nadzieją, że może jednak wyda pieniądze. Był potencjał, ale został zamordowany przez chciwość – bez płacenia wkurzysz albo znudzisz się po kilku godzinach i odinstalujesz na zawsze. Na ten moment nawet nie warto tym paszkwilem zaśmiecać telefonu czy tabletu. A już przede wszystkim należy jak najdalej od niego trzymać dzieci, najbardziej podatne na sugestię kupienia kryształków, żeby móc bawić się dalej. Stąd też niska ocena – produkcja niby jest darmowa, ale trudno uznać ją za pełnoprawną grę, bo to nic innego jak dojna krowa oparta na znanej licencji. Odpowiedzialni za nią mugole z Warner Bros. powinni się wstydzić, bo magii w tym wyrobie za sykla.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Harry Potter: Hogwarts Mystery
Platformy: Android, iOS
Producent: Jam City
Wydawca: Warner Bros. Interactive
Gatunek: wyrób gropodobny / nienatchniony stukacz / bezwstydny wyłudzacz kasy
Premiera: 23 kwietnia 2018

Dodaj komentarz

avatar