Randki z gołębiami – recenzja gry Hatoful Boyfriend HD

Hatoful Boyfriend

Walentynki to świetna okazja, by recenzować dzieła związane w jakiś sposób z miłością. A tych, jako że miłość jest jednym z najsilniejszych uczuć znanych człowiekowi, jest niemało – właściwie prawie każde dzieło w mniej lub bardziej bezpośredni sposób nawiązuje do tego, czy innego rodzaju miłości. Spośród całego tego przepychu zdecydowałam się wybrać dzieło nie najpiękniejsze, nie najsmutniejsze, nie najciekawsze, ale najdziwniejsze – zdecydowałam się wybrać symulator randkowania. Z gołębiami.

Hatoful Boyfriend powstało w 2011 roku, jako primaaprilisowy żart, którego autorką była Hato Moa – rysowniczka mająca na swoim koncie między innymi mangę Vairocana. Pierwsza wersja gry powstała w zaledwie pół dnia i została upubliczniona na jednej ze stron zajmujących się publikowaniem gier we Flashu, skąd szybko ją zdjęto, ponieważ jej nieoczekiwana popularność – zdobyta dzięki poczcie pantoflowej – rozsadziła serwery. Wtedy też Hato podjęła decyzję o stworzeniu pełnoprawnej wersji Hatoful Boyfriend. Choć pierwsza edycja została wypuszczona już w lipcu 2011 roku, to z powodu licznych ograniczeń silnika gry, w 2014 roku zdecydowano się wypuścić remake w HD i właśnie tę wersję wam dziś przybliżę.

W Hatoful Boyfriend wcielamy się w postać Hiyoko – ludzkiej dziewczyny, która rozpoczyna naukę w prestiżowym instytucie St. PigeoNation, kształcącym najzdolniejsze z gołębi. Tak, z gołębi. W tym świecie to bowiem nie Homo sapiens, lecz Columba Livia zajmują się nauką, sztuką i ogólnie pojętym rozwijaniem cywilizacji. Nasza bohaterka, pomimo iż jest jedyną przedstawicielką swojego gatunku w całej szkole, stara się nie odstawać zanadto od swoich pierzastych rówieśników, dlatego pilnie się uczy i stara się nawiązać nowe znajomości. Ale czy wszystko jest tak sielskie, jak może się wydawać? Czy silna wola wystarczy, by pokonać uprzedzenia na tle gatunkowym? I dlaczego akurat gołębie?

Ponieważ Hato nie miała wcześniejszych doświadczeń z tworzeniem gier, zdecydowała się na stworzenie visual novel – gatunku gier-opowieści, które gameplayowo nie serwują nam wiele poza okazjonalnym wyborem, który wpływa na późniejszy przebieg fabuły oraz monotonnym podnoszeniem statystyk koniecznych do uzyskania konkretnych zakończeń. Taki ruch pozwolił autorce na ograniczenie aspektów programistycznych i skoncentrowaniu się na fabule oraz ilustracjach. Niestety, przynajmniej częściowo poległa ona na obu frontach.

Fabularnie Hatoful Boyfriend skrywa w sobie pewną niespodziankę. Jest to niespodzianka bardzo dobra, której postaci ujawniać nie będę, ale która tak naprawdę stanowi największy atut całości. Niestety, droga do owej niespodzianki wybrukowana jest dobrymi chęciami połączonymi z kiepskim wykonaniem. W założeniu Hatoful Boyfriend miało być parodią otome, czyli gier kierowanych do młodych dziewcząt i opowiadających głównie o romantycznych podbojach bohaterek. Jednak jak sama Hato przyznała, niewiele wiedziała na temat parodiowanego przez siebie gatunku, kiedy zabierała się za pisanie swojej własnej gry. I to niestety widać – owszem, Hatoful Boyfriend ośmiesza kilka najpopularniejszych tropów występujących w tego typu grach, jednak nigdy nie robi tego w sposób szczególnie ciekawy czy odkrywczy. Nie wgryza się w sedno gatunku, a jedynie prześlizguje się po krążących wokół niego stereotypach – przez to staje się zbieraniną sztampowych historyjek z zaledwie kilkoma humorystycznymi elementami.

Nie chcę jednak, byście odnieśli wrażenie, że Hatoful Boyfriend wypełnione jest po brzegi nudą, bo tak nie jest. Owszem, jest tam trochę nudy, ale zdarzają się też lepsze momenty, gdyż historie poszczególnych gołębi są dość nierówne. W każdej natomiast znajdziemy sporą dawkę pokręconego humoru i choćby tylko dlatego warto dać im szansę. Możemy nawiązać 8 różnych romansów, z których każdy ma przynajmniej jedno właściwie tylko sobie zakończenie. Dodatkowym atutem jest fakt, że gra jest dość krótka – przejście pojedynczego wątku zajmuje około 20-30 minut, dlatego nawet, jeśli dany wątek nas nie zainteresuje, to przynajmniej nie będzie miał czasu zanudzić nas na śmierć. I jak już wspomniałam, na wytrwałych graczy czeka pewna niespodziewana nagroda. Z pewnością warto do niej dotrwać, gdyż jeśli jej nie poznamy, to tak naprawdę nie zobaczymy, co gra ma nam do zaoferowania.

Gorzej rzecz ma się z grafiką – ta jest po prostu uboga. Kolorowe, rysunkowe tła są zazwyczaj ładne, ale tworzą nieprzyjemny kontrast z portretami bohaterów, które są zdjęciami prawdziwych zwierząt. Przez to też podobizny postaci nigdy nie zmieniają wyrazów „twarzy”, nie wyrażają emocji, ani nawet nie zmieniają póz. Sądzę, że rysunkowi bohaterowie sprawdziliby się tu o wiele lepiej, gdyż o wiele łatwiej byłoby tchnąć w nich chociaż odrobinę życia. Z jednej strony użycie zdjęć z pewnością pozwoliło Hato zaoszczędzić masę czasu (przypominam, że pierwsza wersja gry powstała w pół dnia), a z drugiej strony gra miała tyle reedycji i remake’ów, że spokojnie można było usprawnić ten aspekt. Zwłaszcza, że Hato jest bardzo utalentowanym ilustratorem.

Hatoful Boyfriend to w teorii bardzo szalona visual novel, która w praktyce okazuje się o wiele mniej absurdalna, niż mogłaby się wydawać. A kiedy mówimy o historii opowiadającej o miłości człowieka i gołębia, niekoniecznie jest to dobra rzecz. Mimo to gra, gdy już odsłoni wszystkie swoje karty, potrafi pozytywnie zaskoczyć. Choć może wydawać się to dziwne, grę polecałam przede wszystkim ludziom, który nie są wielbicielami gatunku – dla nich bowiem schematyczność serwowanych przez Hatoful Boyfriend historii będzie mniej widoczna, a zwroty akcji mniej przewidywalne. Starzy wyjadacze pewnie nie napotkają wielu nowych dla siebie rozwiązań, ale oni również mają szansę dobrze bawić się dzięki zwariowanemu humorowi i mrocznym sekretom, jakie skrywa St. PigeoNation.

Tytuł: Hatoful Boyfriend
Platformy: PC, iOS, Android, PlayStation 4, PlayStation Vita
Producent: Hato Moa
Wydawca: Devolver Digital 
Gatunek: visual novel, dating simulator
Premiera: 4 wrzesień 2014 (oryginał: 31 lipiec 2011)

Barbara „Libelo” Kciuk

Barbara „Libelo” Kciuk

Z wykształcenia programista, w praktyce człowiek-orkiestra. W sztuce ponad wszystko cenię sobie oryginalność oraz nowatorskie rozwiązania. Interesuje się grami, zwłaszcza tymi kładącymi nacisk na fabułę i ciekawe wykorzystanie możliwości, jakie daje interaktywność. Chętnie sięgam też po produkcje w jakiś sposób nietypowe – im dziwniejsze, tym lepsze. W wolnych chwilach lubię roleplayować, poznawać nowe rzeczy i przeczesywać Internet w poszukiwaniu ofert sprzedaży starych konsol.
  • Abnormis sapiens

    Czytałem już kiedyś o tej produkci i zapadła mi w pamięć absurdalnym wykorzystaniem latających szczurów. Gdzie można w ogóle kupić Hatoful Boyfriend? Chętnie sprawdziłbym ten słynny zwrot akcji samodzielnie, bo wszyscy przez delikatność nie zdradzają go w tekstach. Mogę przeboleć gameplayowe niedomagania, kiedy pomysł tak błyszczy.

    A, i zapraszam do siebie, na Gry Made in Poland. Tematyka ograniczona do gier video z kraju bursztynowego świerzopu. Też jestem na Zblogowanych. 🙂

    • Libelo

      Grę można dostać teraz praktycznie wszędzie 🙂 Najłatwiej oczywiście na Steamie (http://store.steampowered.com/app/310080/?l=polish), ale polecam też zastanowienie się nad wersją na Androida/iOSa lub Vite ze względu na to, że poszczególne wątki czyta się w około 30 minut lub mniej, co jest idealna długością, by przejść grę w komunikacji miejskiej – jeśli się takiej używa oczywiście. Wersje mobilne nie różnią się niczym od komputerowej, dlatego można spokojnie w nich przebierać.
      A Twojego bloga odwiedzałam juz kilkukrotnie 😀 Facebook często mi go podrzuca.

      • Abnormis sapiens

        Podróże tramwajem wolę odbywać raczej pogrążony w myślach niż rozgrywce, więc skuszę się na wersję stacjonarną, kiedy Steam znowu zaszaleje z promocjami – 8 euro jak na taką ciekawostkę to dla mnie o ciupinkę za dużo. 🙂

        O, miło mi. Mam nadzieję, że były to przyjemne odwiedziny. Cyferki są koszmarnie bezosobowe, a kryjący się za nimi ludzie niestety rzadko się odzywają. 🙂

        • Libelo

          Gra ma już swoje lata, plus jest raczej niewielka, więc jakaś promocja powinna trafić się niedługo (założę się, że w te Walentynki jakaś była).

          Mnie też bardzo miło, że zdecydowałeś się skomentować 😀 Dobrze wiedzieć, że nawet jak się pisze o raczej niszowych i dziwnych rzeczach, to kogoś to może zainteresować.