Bezimienne Imionki! Recenzja gry karcianej Imionki

Imionki to bardzo prosta, przesympatyczna gra karciana skierowana do najmłodszych, choć nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i dorośli wynieśli z niej trochę dobrej zabawy. Przygotowanie do rozgrywki jest niezwykle proste: wystarczy potasować karty, a następnie ułożyć je w stos. I już! Możemy zaczynać.

Gra polega na tym, że gracz w swojej turze odsłania jedną kartę z talii i odkłada ją na bok, na stos kart odkrytych. Musi to zrobić w taki sposób, żeby wszyscy gracze w tym samym czasie zobaczyli wizerunek imionka. Jeśli pojawia się on w grze pierwszy raz, należy nadać mu imię.

Imiona mogą być przeróżne. Przede wszystkim mogą być prawdziwe lub nie. Dlatego równie dobrze możemy nazwać go Jasiem czy Małgosią lub skojarzyć coś z jego wyglądem i dać mu na imię „Pan Arbuz”, „Bąbelek”, „Żabcia” itp. Po odsłonięciu i nazwaniu imionka, wyciągamy kolejną kartę. Jeśli imionek jeszcze nie pojawił się wcześniej w grze – tak jak wcześniej, nadajemy mu jakieś imię. Jeśli odsłonimy imionka, który już się pojawił, zadaniem graczy będzie jak najszybsze wypowiedzenie jego nazwy. Gracz, który zrobi to jako pierwszy, zdobędzie tę kartę oraz wszystkie znajdujące się pod nią (na stosie kart odkrytych) i, co za tym idzie, punkty, które pomogą mu zwyciężyć. Jeśli żaden z graczy nie będzie pamiętał, a przez to nie poda pseudonimu danego imionka, należy nadać mu nowe imię. W przypadku, gdy gracze będą się spierać o to, kto wypowiedział imię imionka jako pierwszy lub zrobią to w tym samym czasie, zostaje on na stosie kart odkrytych. Gra kończy się, gdy skończą się karty w talii.

Dodatkowym atutem jest to, że po zakończeniu rozgrywki przyznaje się nagrodę specjalną. Gracze wybierają osobę, która wymyśliła najzabawniejszy pseudonim. Gracz ten staje się od teraz Ulubieńcem Imionków!

Dodatkową, choć nieobowiązkową zasadą, zwiększającą poziom trudności, może być dodanie do gry konieczności odrzucenia jednej ze zdobytych kart, jeśli gracz pomyli się przy nazywaniu imionka.

Imionki są różne: przesympatyczne, kudłate, zupełnie łyse. Niektóre mają wielkie nochale, inne mniejsze, ale nadrabiają długimi nogami. Czasem wydawać by się mogło, że mają skarpetki lub nie. Jedne mają kształt koła, jeszcze inne przypominają kształtem poduszeczkę albo gruszkę. To od Was zależy, jak je nazwiecie! Grafiki są niezwykle kolorowe i sympatyczne. Swoimi barwami przypominają miłe momenty z dziecięcych lat. Podobnie jeśli chodzi o sam styl ich wykonania: nie są narysowane byle jak, ale trochę przypominają twory naszych wyobraźni z czasów, kiedy jeszcze wymyślaliśmy zmyślonych przyjaciół. Karty wykonane są solidnie i z dbałością o szczegóły.

Gra świetnie sprawdzi się jako rozwijająca pamięć, refleks oraz kreatywna rozrywka dla najmłodszych. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby z młodszymi graczami bawili się również dorośli – w końcu warto czasem obudzić w sobie dziecko i tę niesamowitą dziecięcą wyobraźnię. Instrukcja dołączona do gry jest króciutka i napisana łatwym, zrozumiałym językiem, dlatego bez problemu będziecie mogli szybko przystąpić do rozgrywki.

Mimo że Imionki mają zdecydowanie za duże pudełko, gra świetnie sprawdzi się nie tylko w domowym zaciszu, ale – ze względu na to, że nie będziecie potrzebować dużo miejsca do rozgrywki – zda egzamin również w podróży.

Grę polecam oczywiście przede wszystkim dzieciom, ale również osobom nieco starszym, które na powrót chcą obudzić w sobie dziecko i kolorowe, zabawne wspomnienia, pobudzając przy tym swoją kreatywność!

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Granna!

Szczegóły

Zawartość pudełka:
55 kart imionków
Instrukcja

Informacje z pudełka:
Wiek graczy: 5+
Liczba graczy: 2-6
Czas gry: 20 min

Autorka gry: Alena Lebedeva
Ilustracje: Nadegda Fedotova
Wydawnictwo: Granna

Izabela "Deneve" Ryżek

Izabela "Deneve" Ryżek

Studiuję archeologię na UMK w Toruniu… a tak naprawdę mieszkam w Internecie, lubię koty, flejmy i (nie)śmieszne memy. Rekreacyjnie katuję się analizą słabych książek (ale ćśś, to przecież guilty pleasure!). Można mnie spotkać na koncertach, konwentach i imprezach naukowych. Trochę nie mam życia, a trochę je przegrywam – głównie w karcianki, planszówki, RPGi, a ostatnio również gry typu moba. Człowiek-siedem-nieszczęść. Psuję wszystko, co jest do zepsucia (głównie siebie), kolejna plaga egipska pewnie nosiłaby moje imię.