Historia gier wideo zna przypadki, kiedy technologicznie i audiowizualnie prymitywny tytuł, jakby niespodziewanie osiąga niebywały sukces za sprawą genialnego gameplayu, dzięki któremu odbiorcy są w stanie wybaczyć wiele grzeszków. Niech za przykład posłuży twórczość Edmunda McMillena, a w szczególności The Binding of Isaac. Niestety Mysterious Realms RPG zdecydowanie nie należy do takich tytułów.

Ta, notabene polska, gra na pierwszy rzut oka jest typowym pomiotem GameMakera czy innego RPG Makera, a okropna grafika z karykaturalnymi rysunkami przeciwników na czele tylko pogłębia to wrażenie. Oprócz tego: wiele tekstur, symbolizujących elementy interfejsu, wygląda, jakby były wyrwane z jakiegoś banku z clipartami. Z projektem poziomów też są same problemy – plansze składają się tylko z losowo połączonych ze sobą korytarzy, w których możemy napotkać grupy przeciwników oraz skrytki z przedmiotami.

Nie wygląda to zbyt zachęcająco.

Okazjonalnie gra uraczy nas losowym wydarzeniem czy zaprezentuje prostą zagadkę logiczną. Jednakże eksploracja kolejnych etapów niesamowicie szybko staję się po prostu nudna, a to przez identyczność kolejnych poziomów i schematyczność rozgrywki. Mysterious Realms RPG sprowadza się do chodzenia awatarem naszej drużyny po takich samych korytarzach, wypełnianiu banalnych zadań z gatunku zabij X potworów, a otoczka fabularna, która temu towarzyszy, sprowadza się do prostej ekspozycji i to napisanej w bardzo odpychający sposób. Już po niecałych dwóch godzinach miałem dosyć monotonii i niemal automatycznie przeklikiwałem się przez kolejne potyczki.

Jest pewien element Mysterious Realms RPG, przez który autentycznie szkoda mi, że gra wyszła, jak wyszła. Model walki, bo to o nim mowa, wybija się ponad średni poziom produkcji. Opiera się na syntezie klasycznego systemu turowego RPG i karcianki: gracz ma do dyspozycji pięć kart, a podczas swojej tury może zagrać maksymalnie dwie. Użycie karty powoduje zadanie określonej liczby obrażeń jakiemuś celowi, a ponadto uzupełnia jeden z pasków many, które można wydać, aby użyć jednej z umiejętności. Sprawę komplikuje jeszcze fakt, że jest aż pięć możliwych kolorów kart, a poszczególni przeciwnicy są bardziej wrażliwi na przykład niebieski, ale wykorzystanie umiejętności wymaga z kolei zużycia żółtego zasobu. Wymusza to dokładne planowanie co i kiedy zagrać, by nie dać się zniszczyć naprawdę szkaradnym potworom (chociaż muszę przyznać, że gra nie stanowi wyzwania – wręcz przeciwnie, czasami było aż za łatwo).

Tytuł boryka się z kilkoma pomniejszymi problemami, takimi jak brak automatycznego zapisu, ograniczeniem wielkości mapy do jednego ekranu, choć trzeba jej przyznać, że muzyka szybko wpada w ucho i jest zaskakująco dobra. Mysterious Realms RPG to gra z jednym ciekawym pomysłem (system walki), który nie usprawiedliwia jej toporności i amatorstwa właściwie w każdym innym aspekcie.

Za kopię recenzencką dziękujemy twórcy.

Dodaj komentarz

avatar