Shadow of the Tomb Raider 1

Lara Croft powraca, bardziej niebezpieczna i zahartowana niż kiedykolwiek. Shadow of the Tomb Raider stanowi zamknięcie kolejnego rozdziału w jej historii, zapoczątkowanego pięć lat temu za sprawą Tomb Raider. Jest to kolejne już takie domknięcie, przy czym dwa poprzednie zostały poniekąd wymuszone ze względu na to, że gracze po prostu znudzili się już tą samą grą, tylko z innymi lokacjami. Czy najnowsza odsłona również popełnia ten błąd poprzedniczek?

Po wydarzeniach z Kitieżu, Lara i Jonah poświęcili sporo czasu na to, żeby podgryzać Trójcę. W tym celu przede wszystkim likwidowali jej lokalne komórki, przy okazji niwecząc plany organizacji. Kierując się wskazówkami z dziennika Richarda, docierają do Cozumel w Meksyku, gdzie odkrywają artefakt Majów, na który chrapkę ma Trójca. Lara, nie namyślając się wiele, postanawia go zabrać. Chociaż intencje ma szlachetne – nie chce, żeby wpadł on w ręce Trójcy, ma on bowiem moc stworzenia nowego świata – skutki są opłakane. Młoda archeolog nie odrobiła lekcji i nie dowiedziała się, że sztylet jest elementem układanki typu dzień-i-noc, odpowiedzialnym za zniszczenie. Wprowadza tym samym w ruch apokalipsę. Nie mając innego wyboru, bazując na zebranych wskazówkach, wyrusza do Peru, żeby odnaleźć drugą część i odkręcić koniec świata.

Shadow of the Tomb Raider 1

Powiedzmy sobie szczerze: fabuła w Tomb Raiderach nigdy nie była ani najważniejsza, ani szczególnie wyszukana. Shadow kontynuuje tę tradycję, oferując oklepany do bólu scenariusz. Co prawda twórcy starali się nadać postaciom jakiejś głębi i uczynić opowieść bardziej mroczną. Bohaterowie muszą więc mierzyć się z konsekwencjami swoich czynów itd., ale jest to dość tanie. Postać Lary rozwijana jest też m.in. poprzez sekwencję z przeszłości, w której jako młoda Croftówna eksplorujemy rodzinną posiadłość, spotykając przy okazji jej rodziców. Nie zmienia to jednak faktu, że fabuła to tylko pretekst do akcji i eksploracji. Ot, Lara wprawiła w ruch apokalipsę, co prowadzić ma do serii kataklizmów, te jednak spokojnie czekają, aż heroina dojdzie do odpowiedniego momentu, żeby się „odpalić” i nadać historii więcej dramatyzmu.

Niewiele zmieniło się pod względem mechaniki zabawy. Nadal jest to produkcja, która zmusza gracza do backtrackingu. Umyślnie zaprojektowana została tak, że do niektórych lokacji trzeba wracać po zdobyciu odpowiedniego sprzętu, żeby np. zbadać grobowiec. Inne znane z poprzednich części mechaniki jednak nieznacznie rozwinięto. Przykładowo, podczas gdy w Rise po odkryciu monolitu gdzieś koło niego pojawiało się zaznaczone na mapie miejsce ze skarbem do wykopania, w Shadow jest to odrobinę bardziej skomplikowane. Na monolitach kryją się wskazówki opisujące jakieś miejsce, dość często słabo widoczne. Po odczytaniu inskrypcji należy więc dokładnie zbadać okolicę, żeby dostać się do skarbu. Znacząco rozbudowano drzewko umiejętności, ale niestety – na nowo trzeba uczyć się nawet tych najbardziej podstawowych, które Lara poznała już w dwóch poprzednich częściach. Deweloperzy moi drodzy, ile razy można uczyć się przewrotu po upadku, żeby zminimalizować obrażenia?

Największe zmiany wprowadzono jednak w wyważeniu proporcji pomiędzy eksploracją i akcją. Poprzednie odsłony krytykowane były za to, że z Lary zrobiono Rambo, na dalszy plan spychając łamigłówki i grobowce. Tworząc Shadow, deweloperzy wzięli sobie do serca te narzekania, dzięki czemu gra bliższa jest tym z lat 90. Łamigłówek i grobowców jest więcej, a te pierwsze rozwiązywać trzeba też, żeby popchnąć fabułę do przodu. Przeciwników jest za to znacząco mniej. Co prawda zdarzają się rzadkie momenty, kiedy Lara zmuszana jest do wymiany ognia, ale przez większość czasu walki można uniknąć. Poziomy zaprojektowane zostały tak, żeby Croft mogła przemknąć przez nie niezauważenie. Co prawda nie zawsze jest to możliwe, zawsze można jednak przejść takie miejsce eliminując wrogów cichaczem. Nieznacznie rozbudowano też arsenał postaci, która może teraz korzystać z linki z hakiem do przeskakiwania nad rozpadlinami, spuszczania się na niej czy podwieszania przeciwników. Wprowadzono również pełnoprawne etapy podwodne, gdzie znaleźć można skarby, surowce albo zostać zaatakowanym przez dzikie ryby.

Elementy najważniejsze, czyli eksploracja, znów stoją jednak na znakomitym poziomie – nie licząc może wspomnianego już backtrackingu. Poziomy zostały świetnie zaprojektowane, a łamigłówki, chociaż stosunkowo proste, dają sporo przyjemności. Większość gry rozgrywa się w peruwiańskiej dżungli, w której znaleźć można krypty i grobowce. Te pierwsze to miejscówki platformowe, za zaliczenie których nagradzani jesteśmy elementami unikatowych strojów. Grobowce są dłuższe od krypt, a poza elementami platformowymi pojawiają się w nich również łamigłówki. Podobnie jak w Rise, ich ukończenie pozwala odblokować niedostępne inaczej umiejętności.

Shadow of the Tomb Raider 3

Nowe Tomb Raidery dały poznać się jako produkcje bardzo ładne – nie inaczej jest w tym przypadku. Gra na najwyższych ustawieniach wygląda obłędnie, chociaż ze względu na nieco już leciwy komputer nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby przejść na nich całą grę. Nie zmienia to jednak faktu, że odwiedzane lokacje są megaklimatyczne. Yamatai i Kitież były ciekawe, stanowiąc typ miejscówek rzadko odwiedzanych w grach. Chociaż dżungla porastająca ruiny dawnych południowoamerykańskich to wątek oklepany, to jednak w takim wykonaniu sprawdza się ona po prostu obłędnie. A może po prostu przemawia za mną żal, że prawdopodobnie nigdy nie zobaczę na własne oczy takich miejsc, więc Shadow jest najbliższe takiemu przeżyciu? Całość uzupełniana jest o dokumenty i znajdźki, pozwalające chociaż pobieżnie zapoznać się z majańskimi wierzeniami, życiem codziennym Majów czy zapisami z fikcyjnych podróży do Peru, które odbywali odkrywcy na początku XX wieku.

Gra jest dobrze zoptymalizowana i nie doświadczyłem na pececie żadnych problemów. Będąc jednak przy warstwie technicznej, nie można nie wspomnieć o tzw. trybie immersji kulturowej, który mógł być ciekawym dodatkiem, ale zrealizowany został beznadziejnie. W skrócie: jego włączenie sprawia, że większość bohaterów niezależnych mówi w języku hiszpańskim, keczua albo maja. Lara komunikuje się z nimi jednak wyłącznie w języku dubbingu, jaki ustawiono w grze, i nie mają oni najmniejszego problemu ze zrozumieniem jej. Mało tego, w przerywnikach filmowych posługują się wyłącznie ustawionym dubbingiem. Co zaś się tyczy dubbingu, to ten polski cierpi na mocno denerwującą przypadłość nierównego natężenia głosów. Często zdarza się, że Lara mówi tak cicho, że nie idzie jej zrozumieć, podczas gdy Jonah odpowiada jej cholernie głośno. Do tego dodać należy jeszcze nie zawsze trafne tłumaczenie oraz mocno kreskówkowy głos Wojciecha Paszkowskiego, który dubbinguje głównego antagonistę. Rola zagrana świetnie, ale głos za bardzo kojarzy się z lemurem Maurice’em.

Shadow of the Tomb Raider 4

Shadow of the Tomb Raider to zdecydowanie dobra gra. Nie jest rewolucją, bierze po prostu elementy z poprzednich gier i rozwija je. Stanowi również odpowiedź dla fanów, którzy oczekiwali więcej „tombraidingu”. Jeżeli poprzednie odsłony spodobały ci się ze względu na elementy strzelane, Shadow raczej cię zawiedzie. Jeśli jednak czułeś niedosyt zagadek i dreszczyku poszukiwacza przygód, jest to gra dla ciebie. Niestety, chociaż bawiłem się dobrze, jeszcze bardziej niż przy Rise we znaki daje się zmęczenie materiału. Co prawda takie Uncharted również dość mocno jedzie na tych samych schematach, stawia jednak przede wszystkim na wciągającą opowieść i interesujących bohaterów. W Tomb Raiderach tego niestety brakuje, co sprawia, że sama eksploracja, akcja i łamigłówki raczej nie będą w stanie zbyt długo utrzymać przy serii graczy. Mam nadzieję, że zakończenie trylogii poświęconej początkom Lary będzie oznaczało również obmyślenie na nowo kolejnych gier.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Shadow of the Tomb Raider
Platformy: PC / PlayStation 4 / Xbox One
Producent: Eidos Montréal
Wydawca: Square Enix
Dystrybutor: Steam / Cenega
Gatunek: przygodowa gra akcji
Premiera: 14 września 2018

PRZEGLĄD RECENZJI
NASZA OCENA
8.5
KOREKTAPottero
Poprzedni artykuł13 najciekawszych twórców i wydawców zinów na MFKiG 2018
Następny artykułWiele twarzy Łowcy androidów
Jacek „Pottero” Stankiewicz
Jak przystało na reprezentanta rocznika 1987, jestem zgrzybiałym dziadziusiem, który doskonale pamięta szczękopady, jakie wywoływały pierwsze kontakty z Doomem, a potem Quakiem i Unreal Tournament. Zapalony gracz z ponaddwudziestoletnim doświadczeniem, z uwielbieniem pochłaniający przede wszystkim gry akcji, shootery i niektóre RPG. Namiętny oglądacz filmów i seriali, miłośnik Tarantina, Moodyssona i Tromy, w wolnej chwili pochłaniacz książek i słuchowisk, interesujący się wszystkim, co wyda mu się warte uwagi. Dla rozrywki publikujący gdzie się da, w tym m.in. Filmwebie, altao.pl czy czasopismach branżowych. Administrator Dragon Age Polskiej Wiki.

Dodaj komentarz

avatar