1

Można się sprzeczać czy Wiedźmin: Dziki Gon jest najlepszą grą w dziejach, jak uważa wielu Polaków, w tym wcale niemało internetowych trolli i hejterów. Czego by jednak o niej nie powiedzieć, nie da się zaprzeczyć, że jest to produkcja ze wszech miar solidna, przemyślana i dostarczająca masę frajdy. CD Projekt RED nie spoczął jednak na laurach (oraz ponad dwustu pięćdziesięciu tytułach gry roku) i, w odróżnieniu od wielu innych deweloperów, zamiast za sześćdziesiąt złotych opychać graczom dwugodzinną misję poboczną, za niewiele wyższą cenę dostarczył nieprzyzwoicie rozbudowane rozszerzenia. Krew i wino przez długi czas będzie chyba magnum opus, wisienką na torcie, crème de la crème (niepotrzebne skreślić) wszelkiej zawartości do pobrania i wzorem, z którego powinni czerpać inni producenci gier. Za cenę rozszerzenia otrzymujemy bowiem produkcję, która może zawstydzić niejedną pełnoprawną grę, a już zwłaszcza taką w stylu Call of Duty.

Dodatek rozpocząć można będąc już dość daleko w wątku głównym podstawki. Po ukończeniu zadania „Poeta w opałach” na tablicach ogłoszeniowych pojawi się pismo od posłów z Toussaint, którzy proszą Geralta o spotkanie z nimi w jednej z veleńskich wsi. Dotarłszy na miejsce, wiedźmin pomaga im przegonić nękających okolicę grasantów, a ci po spełnieniu dobrego uczynku opowiadają mu o Bestii, która nawiedza ich bajkową krainę i o decyzji księżnej Anny Henrietty, która osobiście kazała posłać po Białego Wilka. Kiedy ten zgadza się pomóc, wraz z rycerzami wyrusza do krainy wina i krwi.

2

Nie napiszę więcej o fabule, bo tę najlepiej poznawać samemu, a poza tym – jak przystało na CD Projekt RED – jest ona rozbudowana, pełna mniej lub bardziej nieoczekiwanych zwrotów akcji i oferuje trzy warianty zakończenia. W Sercach z kamienia co prawda były dwa, ale decyzję podejmowaliśmy podczas finałowego przerywnika filmowego – we Krwi i winie zakończenie zależne jest od decyzji, jakie podjęliśmy wcześniej, a pod koniec możemy jedynie biernie obserwować konsekwencje naszych wyborów. Rzecz jasna część zadań można rozpocząć na więcej niż jeden sposób, tak samo zakończyć je, a po drodze podjąć jeszcze inne ważkie decyzje – ot, np. czy podczas zadania głównego pomóc komuś obłożonemu klątwą, czy zignorować go i zabić, żeby szybciej przejść dalej. Pod względem fabuły dodatek jest bardziej rozbudowany, niż niejedna pełnoprawna gra, a jeśli ktoś lubi poznawać postaci, ich motywacje itd., to bez wątpienia doceni to, że podczas niektórych misji trafić mogą się nawet piętnastominutowe sekwencje, kiedy po prostu rozmawiamy – o ile, rzecz jasna, zdecydujemy się na drążenie dodatkowych zagadnień, zamiast wybierać od razu żółte opcje dialogowe, posuwające fabułę do przodu. A z postaciami warto rozmawiać, ponieważ – bez zaskoczenia – Krew i wino oferuje gammę interesujących i barwnych bohaterów głównych i drugoplanowych. Ba, nawet byle kowal czy winiarz, którego uratujemy, może opowiedzieć nam coś o sobie. A ponieważ jest to pożegnanie, nie zabraknie też starych znajomych – w Toussaint może pojawić się pewna czarodziejka czy pewien jegomość z bardzo dużym ego, ale to zależy już tylko od was. Warto również zwrócić uwagę na to, że mieszkańcy księstwa, szanujący błędnych rycerzy, honor, waleczność czy bezinteresowność i pomoc uciśnionym, w większości mają do Geralta bardziej przychylne podejście, aniżeli ludzie z Północy.

2

Skłamałbym mówiąc, że Toussaint robi wrażenie – ono po prostu zapiera dech w piersiach, zarówno pod względem krajobrazu, jak i nakładu pracy, jaki w jego stworzenie włożyli deweloperzy. Otrzymujemy zupełnie nowy obszar, który chyba pod każdym możliwym względem różni się od Velen i Skellige. To kolorowa kraina, pełna zielonych pól i domów w pastelowych kolorach, w której prawie zawsze świeci słońce, a w wodzie koloru z nazwy rozpoznawalnego tylko dla kobiet i niektórych gejów aż chce się popluskać. Księstwo, podobnie jak obszary z podstawowej wersji, jest zróżnicowane w zależności od regionu, ale ten aspekt w pełni prawdopodobnie docenią tylko ci, którzy będą zwracać uwagę na szczegóły. W okolicach wiejskich droga jest gruntowa, ale w pobliżu pól uprawnych wyraźnie bardziej „zmaltretowana” i przeorana, w jednych miejscach natkniemy się na ruiny ludzkich zamków, gdzie indziej elfich świątyń. Także roślinność i zwierzyna różnią się w zależności od tego, gdzie pójdziemy. Nie mówiąc już o tym, że miasta oraz wnętrza wyglądają zupełnie inaczej niż w Dzikim Gonie. Redzi nie poszli na łatwiznę, nie wzięli assetów z podstawki, ale za to wykonali kawał świetnej roboty, tworząc środowisko unikatowe i różniące się od tego, które zwiedzaliśmy wcześniej. Kraina jest tak piękna, że dla jej eksploracji warto mieć zainstalowany mod z realistycznym upływem czasu (jedna minuta w grze to jedna minuta w świecie rzeczywistym), żeby jak najdłużej podziwiać piękno Toussaint za dnia. Chociaż, nie oszukujmy się, niektóre lokacje docenić można dopiero nocą.

2

Piękny świat byłby niewiele wart, gdyby deweloperzy kazali nam wykonywać na okrągło te same zadania, jak chociażby w Dragon Age: Inkwizycji. Podobnie jak w podstawowej wersji, kraina pełna jest znaków zapytania, zleceń wiedźmińskich, zadań pobocznych i poszukiwań, a do tego oferuje interesujący i rozbudowany wątek główny. Żeby tego było mało, otrzymujemy również pewne nowości w rozgrywce – wymienne mutacje, które zapewniają Geraltowi unikatowe bonusy, jak np. odzyskanie pełni zdrowia kiedy ma paść śmiertelny cios czy zamrażanie przeciwników Aard, barwniki (tylko do wiedźmińskiego rynsztunku), nową talię gwinta z wyspami Skellige, oraz nowe miecze i pancerze, jak również – a jakżeby inaczej – potwory niespotykane w innych regionach. Żeby nie zawstydzać innych deweloperów, żądających kilkudziesięciu złotych za krótkie DLC wycięte z podstawowej wersji gry, wykorzystujące jej assety, nie wspomnę nawet o tym, że grzebiąc mieszkańcom w skrzyniach i szafkach Geralt znajduje graty i pożywienie, których również nie ma w innych regionach (ups, a jednak właśnie zawstydziłem innych deweloperów). Dbałość o każdy, najmniejszy nawet detal, naprawdę robi wrażenie.

2

Dodatek wymaga do działania łatki oznaczonej numerem 1.21, udostępnionej na dzień przed premierą Krwi i wina, która po ponad roku nareszcie naprawia interfejs. Jest on teraz bardziej przejrzysty, łatwiej nim zarządzać i przeglądać jego zawartość. Łatka wprowadziła też szereg innych usprawnień, jak np. lepszą mapę, możliwość przeczytania dokumentu zaraz po jego znalezieniu, przenoszenie wszystkich dokumentów do glosariusza… Dzięki takim drobnym usprawnieniom, w dodatek gra się znacznie lepiej. Krew i wino wprowadza również drobne zmiany w eksploracji – pamiętacie np. stery leżących na sobie beczek, skrzyń i pakunków, z których każdy trzeba było przeszukiwać osobno? W Toussaint takie rzeczy są połączone w jeden „pojemnik” do przeszukania, dzięki czemu trochę czasu zaoszczędzą ci, którzy lubią przeszukać wszystko, co znajdą.

2

Niedługo przed premierą twórcy pochwalili się, że dodatek będzie ładniejszy od podstawowej wersji, bliższy temu, co prezentowano na targach E3, ponieważ udało im się rozwiązać kilka problemów, które uniemożliwiły zaimplementowanie takiego rozwiązania w podstawce. Trzeba przyznać, że nie żartowali – Krew i wino to nie tylko przepiękne widoki, ale również świetna grafika, a co więcej, dodatek wyciąga więcej klatek na sekundę niż podstawka. A to wszystko mimo znacznie lepszych promieni słońca, odbić, oświetlenia itd. Techniczną stronę dopełniają nowe świetne kompozycje muzyczne oraz polski dubbing, który moim zdaniem wypada znacznie lepiej niż w podstawowej wersji, a w którym poza Jackiem Rozenkiem usłyszeć można również m.in. Jana Frycza, Wojciecha Manna czy Krystynę Czubówną.

2

Niestety gra nie ustrzegła się błędów. Jednym z najpoważniejszych jest problem z dialogami, które u wielu osób grających w wersję inną niż angielska po prostu się nie odtwarzają. Co prawda sam nie miałem tego problemu, natrafiłem jednak na kilka bugów, które uniemożliwiły mi wykonanie łącznie czterech zadań pobocznych, w tym m.in. doprowadzenia do końca renowacji Corvo Bianco – winnicy, którą otrzymał na własność Geralt. Trochę irytujące jest również to, że podczas korzystania z wiedźmińskich zmysłów prawie wszystkie drzwi „świecą” się na pomarańczowo, ale tak naprawdę są zamknięte na amen i wejść można do bardzo niewielkiej ilości budynków. Z innych mankamentów można by wymienić sporą powtarzalność głosów – chociaż główni bohaterowie mają unikatowe, to już podczas przemierzania księstwa aż nazbyt często można natknąć się na Mirosława Zbrojewicza, Adama Baumana czy Wojciecha Paszkowskiego. Część dodatkowych aktywności nie ustrzegła się niestety paskudnego „kopiuj-wklejstwa” – ot, często napotkamy winiarza, który upatrzył sobie jakąś grotę na magazyn, ale zalęgło się w niej jakieś tałatajstwo, prosi więc Geralta o pozycie się go. Na szczęście w każdej jaskini czeka na wiedźmina jakieś inne paskudztwo do ubicia. Trochę zawodzą również zadania poboczne dla dwóch zwaśnionych właścicieli winnic, dla których trzeba wykonać dokładnie te same czynności, ukryte pod znakami zapytania. Ten wątek jednak w pewnym momencie nabiera trochę kolorytu i honorowany jest nawet osiągnięciem i nazwaniem wina na cześć Geralta – o ile zdecydujemy się go doprowadzić do końca, a nie pójdziemy po łebkach. Jak wspomniałem wcześniej, Geralt otrzymuje swoją własną rezydencję, Corvo Bianco, którą może odrestaurować – szkoda jednak, że wszystko ogranicza się do kilku rozmów z majordomusem i uiszczeniu opłaty za którąś spośród paru dostępnych opcji.

2

Krew i wino, podobnie zresztą jak podstawka i Serca z kamienia, dosłownie skrzy się od ilości smaczków, nawiązań i perskich oczek puszczonych do gracza. Jedne są subtelne niczym niuanse poprawnego zachowania się podczas chadō, inne jak mój ojciec, kiedy uderzy się młotkiem przy wbijaniu gwoździ. Miłośnikom brytyjskich seriali zapewne uśmiechną się twarze, kiedy spotkają majordomusa imieniem Barnabé-Basil Fawlty albo podczas czytania tablicy ogłoszeń natrafią na wzmiankę o pani Bouquet. Podczas walki na pięści któryś z walczących może rzucić tekstem „Nie ma takiego bicia! Koniec imprezy!”, pijak będzie deliberował: „Idę czy nie idę?”, a jedna z misji pobocznych inspirowana jest 12 pracami Asteriksa i zmusza Geralta do uporania się z biurokracją i zdobycia formularza A38. Takich smaczków jest tutaj dosłownie zatrzęsienie, a odkrywanie każdego daje naprawdę sporo radości. [spoiler]Absolutnym majstersztykiem jest baśniowa kraina, do której Geralt może trafić podczas jednego z zadań głównych. Tęcze, jednorożce, słońce i piękne pastelowe barwy, wśród których spotkać można m.in. skacowanego Złego Wilka, morką plamę po Księciu z Bajki pod wieżą Roszpunki czy dziewczynkę z zapałkami, która przerzuciła się na tytoń i fisstech, bo zapałki słabo szły.[/spoiler]

2

Krew i wino to bez wątpienia najlepsze jak dotąd rozszerzenie, jakiego doczekała się jakakolwiek gra komputerowa. Spędziłem przy nim dwadzieścia siedem godzin, wbiłem dwadzieścia poziomów doświadczenia, co i rusz zbierałem szczękę z podłogi podziwiając przepiękne widoki albo wymieniałem przeponę, bo stara wysiadła od natłoku wybornych żarcików i nawiązań. Gdyby zastosować się do słynnej wypowiedzi Leszka Millera, który stwierdził, że „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna”, to Geralt jest mężczyzną na tysiąc dwieście procent – Krew i wino stanowi wyborne zakończenie przygód Białego Wilka i aż łezka się w oku kręci na myśl, że to już koniec. Takich dodatków życzę wszystkim grom, a takiego godnego zakończenia wszystkim bohaterom gier komputerowych (przede wszystkim komandorowi Shepardowi; Electronic Arts, BioWare, może by tak jakaś reedycja Mass Effect 3 z zakończeniem mającym sens?) Co prawda dodatek nie ustrzegł się kilku błędów technicznych i bugów, ale myślę, że Redzi tak tego nie zostawią i wydadzą jeszcze jakąś łatkę, która je poprawi, tak więc nie mają one wpływu na ocenę. Krew i wino podsumować można tylko w jeden sposób: chapeau bas, panowie i panie deweloperzy.

P.S. Podczas gry natrzaskałem horrendalną ilość zrzutów ekranu, ale nie mogłem zdecydować, które zamieścić przy recenzji, dlatego jako bonus dodaję galerię. Ostrzegam jednak, że niektóre grafiki, a zwłaszcza cele zadań pod minimapą, mogą zostać uznane za spojlery, dlatego przeglądasz na własne ryzyko.

Nasza ocena
10/10

Podsumowanie

Plusy
+ rozbudowany i ciekawy wątek główny
+ sporo zadań pobocznych
+ decyzje mają znaczenie
+ ciekawe postaci
+ piękna, stworzona od podstaw nowa kraina
+ nowe potwory i rynsztunek
+ oprawa wizualna – zarówno pod względem technicznym, jak i artystycznym
+ muzyka i dźwięki
+ polski dubbing
+ nowości i usprawnienia w rozgrywce
+ około 30 godzin zabawy
+ własny dom ze skromną opcją rozbudowy
+ multum wybornych smaczków, nawiązań i żarcików
+ dbałość o szczegóły poraża
+ nowa talia kart do gwinta

Minusy
– kilka zabugowanych zadań
– problemy z nieangielskimi wersjami językowymi
– do większości budynków nie da się wejść
– zbyt często powtarzające się głosy NPC

Sending
User Review
5 (1 vote)

1
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ania [PKNDL]Avatar Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Ania [PKNDL]
Gość

I ja tam byłam… Krew i wino piłam. Czy jakoś tak!
Też mnie wkurzały te jaskinie winiarzy z ubijaniem potwora. Mogło się to faktycznie troszkę znudzić, dlatego ominęłam ze dwie groty. Cóż, cały czas mam w głowie swoją recenzję, trzeba to w końcu przelać na klawiaturę 😉