Tajemnica zaginionych animacji – Recenzja gry Zapomniane Księgi – Skradzione Królestwo

Zapomniane Księgi

Zawsze uważałam przygodówki za najbardziej relaksujący i przyjazny gatunek gier ze wszystkich. Kto nie lubi siąść wieczorkiem przy komputerze z kubkiem gorącej herbaty i zagłębić się w ciekawą historię? Gatunek ten został zapewne wymyślony specjalnie dla tych, którym w książkach brakowało jednej rzeczy – możliwości samodzielnego odkrywania kolejnych etapów opowieści oraz kombinowania na własną rękę. Jako iż sama do takich raptusów należę, nie zdziwi was zapewne fakt, że przedmiotem recenzji będzie nic innego jak właśnie przygodówka. Zapomniane Księgi – Skradzione Królestwo to kolejna z licznych produkcji wydanych przez Artifex Mundi, którą miałam przyjemność dostać w swe ręce. Warto tu również nadmienić, iż od marca tego roku zakupić możemy także jej kontynuację – Zapomniane Księgi 2: Okruchy Przeszłości, lecz to nie o nich będzie ta recenzja.

Zapomniane Księgi

Zacznijmy od najważniejszych danych – Zapomniane Księgi zostały stworzone przez studio World Loom Games, a Artifex Mundi pozostaje w tym przypadku jedynie wydawcą. Przyznam jednak, iż podczas gry nieraz przyszło mi zapomnieć o tym fakcie. Uderzające podobieństwo da się odczuć zarówno pod względem mechaniki gry, tj. HOPA (Hidden Object Puzzle Adventure), konstrukcji zagadek, jak i oprawy graficznej. Zasadniczą różnicą jest jednak fakt, iż animacja postaci w zasadzie nie istnieje, o czym możemy się przekonać już przy samym openingu. Postaci poruszają się w sposób nienaturalny, w związku z czym przy każdym kroku nie da się zapomnieć o tym, że są jedynie kukiełkami uwięzionymi w swojej papierowej historii. Zapomniane Księgi przypominają więc teatrzyk kukiełkowy, w którym przypadkowo jedna z nich trafia pod naszą komendę, byśmy choć przez chwilę mogli poruszać jej sznurkami. Nic więc dziwnego, że pomimo licznych zagadek skupiających się w większości na przechodzeniu minigier, rola gracza ogranicza się jedynie do biernej obserwacji. Dialogi i sposób ich prowadzenia nie mają żadnego znaczenia w całej opowieści, której scenariusz i tu trzyma nas za rączkę, nie pozwalając zboczyć ani na chwilę ze z góry ustalonej ścieżki.

Zapomniane Księgi

Pomówmy teraz o fabule – prostej i przewidywalnej jak kolejne odcinki Mody na Sukces. Nie ma nawet najmniejszego startu do serii Enigmatis. Wcielamy się w postać adeptki alchemii, która po pięciu latach nauki na Uniwersytecie wraca do domu, do swojego wuja – Mistrza Alchemii. Jak jednak nietrudno się domyślić, w jej rodzimym królestwie od dłuższego czasu panuje głęboki niepokój. Król przy pomocy magicznych golemów próbuje dorwać Gwardzistów – tajemniczą grupę, rzekomo zagrażającą bezpieczeństwu biednych i bezbronnych poddanych. Tej samej nocy, gdy bohaterka wraca do domu, włamuje się tam jeden z aktywnie działających reprezentantów tej zamaskowanej grupy. Naturalnie, zamiast wezwać pomoc i dorwać włamywacza, dziewczyna postanawia go śledzić, pakując się tym samym po uszy w bagno. Wraz z kolejno przechodzonymi etapami gry szybko możemy się domyślić, w którym kierunku zmierza cała historia. Nie oznacza to jednak, że Skradzione Królestwo jest nudne. Pod względem fabularnym jest po prostu przeciętne i nie zachwyciło mnie niczym innowacyjnym.

Zapomniane Księgi

Zagadki logiczne i minigry zawsze stanowiły esencję każdej HOPA. Nie jest inaczej także i w tym przypadku. Poza klasycznym wyszukiwaniem poukrywanych obiektów w bałaganie przyjdzie nam pobawić się, a jakże, w alchemika! Do mikstur i maści potrzebujemy przepisów oraz składników, a te będą odblokowywać się w miarę postępów w grze. Znalezienie ich to jednak nie wszystko, czeka nas jeszcze proces transmutacji, w trakcie którego naszym zadaniem będzie przemieszczenie odpowiednich żywiołów według wzoru. Ot, zagadka logiczna z przetransportowywaniem kulek z jednej strony na drugą, która z czasem staje się coraz bardziej skomplikowana. Małe, a cieszy. Niemniej nie da się ukryć, iż gra została wręcz stworzona pod urządzenia mobilne, nie zaś pod komputery. Zapewne na mniejszych ekranach prezentowałaby się bardziej imponująco i grałoby się o niebo przyjemniej. Więcej byłoby można również wybaczyć.

Zapomniane Księgi

Wspomniana na samym początku szata graficzna jest całkiem przyjemna dla oka. World Loom Games wzoruje się na Artifex Mundi, próbując dorównać mu kunsztem, lecz wciąż musi się jeszcze wiele nauczyć. Zwłaszcza w przypadku animacji. Muzyka stanowi nienarzucające się tło i tak powinno zostać. Wprowadza nastrój, ale nie przeszkadza. Co się tyczy postaci, mają w sobie tyle smaku co woda. Ot, są, więc po co drążyć temat? Z żadną z nich nie da się jednak zżyć w mniejszym bądź większym stopniu, żadna nie budzi większych emocji. Są schematyczne do bólu, nie wyróżniają się w zasadzie niczym poza umiejętnościami. Nawet ich historie i motywy nie stanowią żadnej niespodzianki.

Zapomniane Księgi

Podsumowując, przygodówka Zapomniane Księgi – Skradzione Królestwo nie wyróżnia się w jakikolwiek sposób w morzu innych, podobnych do siebie gier HOPA. W porównaniu z wytworami produkcji Artifex Mundi animacje i historia zaprezentowane przez World Loom Games wołają o pomstę do nieba, desperacko domagając się nie tyle dopieszczenia, co generalnego remontu oraz odrobiny duszy. Produkcja zapewne świetnie odegrałaby rolę odmóżdżacza na urządzeniach mobilnych, lecz na komputerze chowa się z tyłu szeregu innych, dużo bardziej ambitnych tytułów. Jak najbardziej polecam ją zatem na smartfony, bądź tablety, lecz na blaszaka sugeruję poszukać czegoś bardziej spektakularnego.

Tytuł: Zaginione Księgi: Skradzione Królestwo
Platformy: PC, iOS, Android
Producent: World Loom Games
Wydawca:Artifex Mundi
Gatunek:przygodowe, HOPA
Premiera:7 listopada 2016

Julia „Angi” Świerczyńska

Julia „Angi” Świerczyńska

Urodzona 1994 roku, studiuję filologię rosyjską z filologią angielską na UAM i teoretycznie planuję zostać tłumaczem, a w praktyce… nie mam zielonego pojęcia. :”D Uwielbiam pisać opowiadania i poezję, czytać, grać w gry komputerowe, a także fascynuje mnie szeroko rozumiana metafizyka, sny i inne zjawiska niewytłumaczalne. Muzyki słucham dobrej – ścieżka dźwiękowa mojego życia jest bardzo zróżnicowana i często skaczę z jednej melodycznej skrajności w drugą. Podobnie w życiu. Jestem albo paskudną, złośliwą bestią, albo uchylę nieba, zależy od humoru, temperatury, ciśnienia, nagromadzenia poszczególnych zjawisk atmosferycznych i meteorologicznych. W skrócie, nigdy nie wiesz, czy dostaniesz kwiatka, czy może kwiatkiem.