Recenzja karcianki Cards Against Humanity (Karty Przeciwko Ludzkości)

Cards Against Humanity 1

Crowdfunding – model finansowania, polegający na tym, że ludzie zrzucają się na powstanie konkretnego projektu – dał życie wielu produktom, które w innym wypadku nigdy nie otrzymałyby szansy na powstanie. Czy zastanawialiście się jednak kiedyś, jakie kampanie mają największe szanse na powodzenie? Otóż okazuje się, że gry planszowe i karciane. Na Kickstarterze, jednej z największych platform crowdfundingowych, tylko 3% wszystkich projektów należy do tej kategorii, ale stanowią one aż 25% spośród tysiąca projektów, które odniosły największy sukces. Jedną z jaskółek zwiastujących rychły sukces takich gier było Cards Against Humanity, które w ciągu miesiąca zebrało ponad 15,000 dolarów, czyli niemal 400% wymaganej kwoty. Co skłoniło aż 758 osób, by wesprzeć ten projekt?

Gra w Cards Against Humanity jest bajecznie prosta. Karty dzielą się na dwa rodzaje: czarne, które zawierają niekompletne zdania oraz białe – zawierające słowa, którymi te zdania należy wypełnić. Każdy z grających bierze do ręki pięć białych kart, a jedna osoba, zwana Karcianym Carem, odsłania czarną kartę. Pozostali gracze dokładają do niej białe karty tak, by utworzyć jak najzabawniejszą całość, a Car wybiera najlepsze połączenie i przyznaje za nie Punkt Wspaniałości. Wygrywa ten, kto pod koniec gry zebrał najwięcej Punktów. Po tym tytuł Cara przechodzi na kolejną osobę. Zasady te są tak proste, że już po pierwszej turze wszyscy doskonale wiedzą o co chodzi, a do tego można je bardzo łatwo modyfikować, dokładając dodatkowe możliwości i ograniczenia. Już w samej instrukcji możemy znaleźć kilka propozycji nowych zasad, które z pewnością ubarwią rozgrywkę.

Cards Against Humanity 2

Nim jednak ktoś stwierdzi, że jest to gra w sam raz dla niego, warto jeszcze omówić jej tematykę. Otóż nazwa Cards Against Humanity, nawiązująca do frazy „crimes against humanity” (zbrodnie przeciwko ludzkości) oraz hasło „gra imprezowa dla okropnych ludzi” dość dobrze oddają charakter tej gry – zapisane na kartach zdania są pełne przekleństw, rasizmu, seksizmu i ogólnie wszystkiego, co tylko odbiega od poprawności politycznej. Gra jest całkowicie pozbawiona smaku, robi absolutnie wszystko, by być najbardziej wulgarną i obrazić jak najwięcej osób. Czy jest to wada? Dla niektórych z pewnością – Cards… to nie gra, którą możemy wyciągnąć przy rodzinnym stole lub na przyjęciu pełnym nieznanych nam osób. To raczej ten typ karcianki, którą pokazujemy wyłącznie ludziom, o których doskonale wiemy, że nie wezmą do siebie niczego, co padnie podczas rozgrywki.

Jeśli tylko uda nam się znaleźć odpowiednie towarzystwo, to mamy niemal gwarantowane godziny świetnej rozrywki – bo bądźmy szczerzy, każdy z nas czasem podśmiewuje się z niesmacznych żartów. Wiele osób twierdzi, że ten rodzaj humoru jest szkodliwy, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Cards Against Humanity jako takie, nie tworzy żadnych nowych treści lecz wykorzystuje stereotypy obecne w naszej kulturze. I choć robi z nich użytek, to w żaden sposób ich nie wzmacnia – nie dowodzi ich prawdziwości, ani nie daje nam żadnych powodów, by aplikować je w codziennym życiu. Trzeba pamiętać, że konwencja Cards Against Humanity wymaga od nas, byśmy stali się jak najbardziej wulgarni, ale to, co powiemy w trakcie gry, nie musi w żaden sposób odzwierciedlać naszych przekonań. To tylko gra. Gra, która pozwala nam bezpiecznie przekroczyć wszelkie granice i pośmiać się z tematów tabu. Oczywiście wciąż będą osoby, którym pewne żarty nie będą się podobać – ale wiedząc to możemy zwyczajnie pozbyć się niektórych kart (co zresztą kilkukrotnie uczynili nawet sami twórcy).

Cards Against Humanity 3

Moim zdaniem większym problemem niż kontrowersyjna natura gry, jest fakt, że ilość żartów, jakie można wymyślić o cygańskich klątwach i swoich genitaliach jest dość ograniczona. Jeśli dysponuje się tylko podstawowymi kartami, to właściwie już po kilku partiach gra zaczyna powoli nużyć; szokujące z początku karty stają się dobrze znane i przestają być zabawne. Na szczęście Cards Against Humanity bardzo łatwo jest rozszerzać o kolejne dodatki, zarówno oficjalne, jak i fanowskie. Warto też pamiętać, że podstawowa wersja gry dostępna jest na zasadach licencji Creative Commons, co oznacza, że na własny użytek możemy sobie ją ściągnąć i wydrukować zupełnie za darmo. Dostępne są także różne wersje językowe, w tym piracka(!) oraz polska. Wersje takie są nie tylko przetłumaczone, ale też rozszerzone o karty, które mają sens tylko w danym kraju (jak choćby Józef Piłsudski…). Niestety, w naszym języku zabawę psuje nieco fleksja, która sprawia, że tworzone zdania często kuleją pod względem gramatycznym.

Jeśli jednak chcielibyśmy mieć karty z prawdziwego zdarzenia, to będziemy musieli zapłacić za nie 25 dolarów (100 zł), po 20 dolarów (80 zł) za większe dodatki i po 5-10 dolarów (20-40 zł) za dodatki tematyczne, np. 90s Nostalgia Pack lub Geek Pack. W sumie koszt gry i wszystkich wydanych dotąd rozszerzeń to 165$, czyli około 676 zł. Całkiem sporo, wziąwszy pod uwagę, że ani design kart, ani ich wykonanie nie są w żaden sposób niezwykły, choć należy pamiętać, że wszystkich dodatków jest w sumie 18, a było ich jeszcze więcej, ale część z nich została skompresowana w formie większych rozszerzeń.

Cards Against Humanity 4

Cards Against Humanity to gra specyficzna, stworzona z myślą o specyficznym odbiorcy. Jej zasady są banalnie proste, dlatego to, czy będziemy się dobrze bawić nie zależy od naszych zdolności intelektualnych, a od tego, do jakiego poziomu jesteśmy gotowi się zniżyć. Cards… to gra wulgarna, prymitywna i szokująca, a jednocześnie szalenie zabawna. Jeśli tylko wiemy na co się piszemy i z kim się na to piszemy, z pewnością zapewni nam wiele świetnej, choć pozbawionej politycznej poprawności rozrywki.

  • EVita

    No no, zaciekawiła mnie ta gra i myślę ,że mam grupę ludzi, z którymi świetnie by się w to grało na imprezie. Do tej pory z takich karcianych gier imprezowych grałam tylko w Czarne historie w różnych wariantach. Z podsumowania wynika, że sporo to kosztuje, ale gry karciane, planszówki to jest zawsze spory wydatek, ale często opłacalny. Mam wrażenie, że sama bym takie karty zrobiła, wydrukowała i zalaminowała. Inwencji mi nie brakuje!
    Pozdrawiam

    • Zdecydowanie zachęcam Cię do zrobienia własnych kart – są najciekawsze i najśmieszniejsze 🙂