Steampunk dla najmłodszych? – recenzja kolorowanki Lady Mechanika Steampunk Coloring Book Volume 1

Lady Mechanika Coloring Book

Uwielbiam kolorowanki. Nie te dla dzieci, z domkiem, pieskiem i kwiatkiem, ale te fikuśne, stworzone z myślą o dorosłych użytkownikach, którzy mogą sobie pozwolić na wydanie czasem nawet kilkudziesięciu złotych na książkę z czarno-białymi obrazkami oraz kredki jakiejś znanej i renomowanej firmy. Sama staram się ograniczać swoje kolorowankowe zakupy do minimum i nie bawić się w najdroższe wydania oraz bezcenne przybory do malowania, jednak chęć posiadania wszystkiego jest we mnie silna. Głównie dlatego cieszę się jak dziecko, gdy dostanę którąś z nich w prezencie lub okaże się, że jakaś jest do zrecenzowania. Oznacza to bowiem niepowtarzalną możliwość dorwania się z kredkami i pisakami do nowych obrazków i podzielenia się z wami moimi wrażeniami i przemyśleniami.

Jednak, żeby dobrze zrecenzować kolorowankę, muszę zwrócić uwagę na takie rzeczy jak jakość papieru, na którym została wydrukowana; na to, czy wytrzyma szturm pisaków, farbek, akwarelowych kredek oraz cienkopisów; czy obrazki drukowane są jednostronnie, czy dwustronnie; jakie w ogóle są grafiki. Nie będę ukrywać, że potrafi to zmęczyć i to zarówno mnie, jako recenzenta, który po raz kolejny pisze praktycznie to samo, jak i czytelnika, który właściwie przy drugim tekście na temat kolorowanek ma błąd Matrixa, powszechnie znany jako déjà vu. W tym wypadku oszczędzę wam sporej części tych tematów i to z bardzo prostego powodu – recenzja ta napisana została na podstawie wersji elektronicznej. Zatem wypróbowanie wytrzymałości papieru po prostu wykracza poza moje możliwości – do rysunków dobrałam się na własnych wydrukach i dlatego też recenzja ta będzie dotyczyć w głównej mierze grafik i ich wykonania.

Lady Mechanika Coloring Book

Zanim jednak do tego przejdziemy, krótko zajmijmy się kwestiami technicznymi, które są mi znane niezależnie od tego, czy posiadam kolorowankę w formie fizycznej książki, czy jedynie w wersji elektronicznej. Lady Mechanika: Steampunk Coloring Book to zbiór rysunków Joe Beniteza, czyli autora utrzymanego w steampunkowej stylistyce komiksu Lady Mechanika. Książka składa się z czterdziestu czarnobiałych grafik, które znaleźć można w Lady Mechanika Volume 1: The Mystery of the Mechanical Corpse, czyli pierwszego tomu przygód bohaterki. Każdy obraz wydrukowany jest na osobnej stronie. Taki zabieg sprawia, że egzemplarz kolorowanki jest grubszy i przez to nieco cięższy niż przy druku dwustronnym (co może być istotne dla tych, którzy lubią nosić przy sobie jakąś kolorowankę i zająć się nią w wolnej chwili). Jednocześnie ogranicza to prawdopodobieństwo, że pisaki lub kredki akwarelowe przebiją na drugą stronę i zniszczą znajdującą się tam kolejną grafikę.

Obrazki na pewno przypadną do gustu tym, którzy uwielbiają kolorować ludzkie sylwetki, wszystkie grafiki przedstawiają bowiem znaną ze wspomnianych komiksów bohaterkę oraz postacie, które pojawiały się w opowiadanej historii. Wszystko utrzymane jest w steampunkowym klimacie, a zatem dostajemy charakterystyczne dla tej stylistyki stroje, w tle pojawiają się wymyślne maszyny oraz drobne elementy skomplikowanych mechanizmów. Jeśli chcecie znać moje zdanie, to jest tego o wiele za mało – nie obraziłabym się za kilka dodatkowych rysunków przedstawiających typowe dla steampunku akcesoria, jak zegary i gogle, a wszystko po to, by miłośnicy „drobnicy” też mogli znaleźć tu coś dla siebie. Brakuje mi misternych obrazków, do których mogłabym się dorwać z cienkopisami lub pisakami, bez obawy o to, że nie uda mi się pokolorować twarzy postaci tak, by wyglądała ona naturalnie.

Lady Mechanika Coloring Book

Nie zrozumcie mnie źle, grafiki są odpowiednio fikuśne, by cieszyć oczy każdego, kto na nie spojrzy, osobiście odnoszę jednak wrażenie, że obrazki nie do końca zostały stworzone z myślą o zrobienia z nich kolorowanki – część szczegółów została narysowana tak delikatnymi liniami, że trudno rozszyfrować, czy są to tak właściwie kontury kwiatu czy liści. Nie mówiąc już o tym, że autor sam zacieniował niektóre fragmenty obrazka lub wypełnił je w całości na czarno – oba te zabiegi skutkują tym, że albo do pokolorowania zostaje nam kilka prześwitów pomiędzy liniami, albo w ogóle nie możemy w pełni rozwinąć skrzydeł wyobraźni, bo grafika w części jest po prostu… już pokolorowana. Chyba nie do końca o to tutaj chodzi.

Znacznym minusem jest też cena tej kolorowanki, dodatkowo zwiększona o koszty wysyłki zza oceanu. Na stronie autora cena waha się pomiędzy trzynastoma a siedemnastoma dolarami, w zależności od tego, czy chcemy egzemplarz bez autografu, czy jednak z podpisem twórcy. Do tego należy doliczyć koszty dostarczenia paczki, co może przekraczać wartość samej książki z rysunkami. Zawsze można jednak szukać kolorowanki na zagranicznych portalach aukcyjnych, przy odrobinie szczęścia (lub po wydaniu odpowiednio dużej liczby zielonych) nawet z darmową dostawą, jest to jednak opcja dla tych, którzy znają język angielski przynajmniej w stopniu komunikatywnym lub znają kogoś, kto pomoże im w zakupie. Mówi się jednak, że dla chcącego nic trudnego, prawda?

Lady Mechanika Coloring Book

Kolorowanka bez wątpienia jest śliczna i na pewno trafi w gusta nie tylko miłośników komiksów z serii Lady Mechanika, czy fanów steampunkowych klimatów, ale też tych, którzy uwielbiają bawić się w kolorowanie ludzkich sylwetek. Jeśli jesteście w stanie przełknąć tych kilka minusów, o których pisałam wyżej, to gwarantuję wam, że spędzicie nad nią sporo czasu i będziecie w pełni zadowoleni. Pozostaje jedynie pytanie, czy ta konkretna kolorowanka warta jest sprowadzania jej zza oceanu za cenę, która nie należy do najniższych, dla większości osób dostających swoje wypłaty w złotówkach. Odpowiedzcie sobie sami.

Martyna „Idris” Halbiniak

Martyna „Idris” Halbiniak

Nie lubię pisać o sobie. Naprawdę. Zdecydowanie lepszym tematem są książki i filmy, więc właśnie tym na blogu zajmuję się najchętniej. Prywatnie zaś jestem studentką prawa i psychokryminalistyki z solidną zajawką na kryminały (hej, umysł psychopaty jest fascynujący!), fantastykę, konwenty i całą masę rzeczy, które niekoniecznie wpisują się w schemat. Lubię podejmować wyzwania – w tym roku zatem staram się znaleźć chwilę na jeden film dziennie i książkę tygodniowo – w końcu, tak naprawdę, doba jest z gumy, a sen jest świetnym substytutem kawy dla ludzi, którzy mają nadmiar wolnego czasu.