Recenzja komiksów Warner Bros. Pictures Presents Batman v Superman: Dawn of Justice

okładki

Nadchodząca premiera edycji rozszerzonej Batman v Superman: Świt sprawiedliwości to dobra okazja do zapoznania się z innymi elementami rozbudowanego filmowego uniwersum DC. Oczywiście jest ono dużo mniejsze niż konkurencyjne imperium Marvela, zatem tym łatwiej śledzić je na bieżąco.

Po Człowieku ze Stali z 2013 roku długo przyszło nam czekać na jego kinową kontynuację. Hype był ogromny, bo w końcu na dużym ekranie stanąć mieli naprzeciw siebie Batman i Superman. By osłodzić fanom oczekiwanie na Świt sprawiedliwości wielu producentów z branży spożywczej wykupiło prawa do marki, ozdabiając swoje opakowania wizerunkami bohaterów filmu. Pomysł ten rozwinęli marketingowcy Dr. Peppera – na promocyjnych puszkach umieszczone zostały kody prowadzące do cyfrowej wersji komiksów powiązanych z BvS: Świt sprawiedliwości.

Miniseria ta liczy pięć rozdziałów, z których każdy poświęcony jest innemu bohaterowi. Są to, w kolejności: Batman, Lois Lane, Senator Finch, Superman i Lex Luthor. Poszczególne części nie są mocno powiązane fabularnie, a postacią przewijającą się przez wszystkie z nich jest… Lex Luthor.

Batman

Część pierwsza, o Mrocznym Rycerzu, opowiadana jest z perspektywy dwóch pomagierów Firefly’a – pomniejszego superbandziora (na tyle nieznaczącego, że nigdy do tej pory o nim nie słyszałem), który, jak pseudo wskazuje, szczególnie lubuje się w rozniecaniu ognia. Podczas włamania z podpaleniem nasi „bohaterowie” ucinają sobie pogawędkę o tym, jaki to Nietoperek stał się brutalny po wydarzeniach znanych z Człowieka ze stali. No a potem wpada Batman. Cały na czarno. Możecie się domyślić, jak to się skończy.

Lois w akcji

Druga opowieść skupia się na Lois Lane. I, szczerze powiedziawszy, dziewczyna Kenta zalicza tu o niebo lepszy występ niż w BvS. Jest wreszcie taka, jaką widzieliśmy ją w komiksach – odważna, nieco bezczelna i lekko narwana, a przy tym błyskotliwa. Niestraszny jej jakiś facet wymachujący pistoletem. Od filmowej Lois niestety nie można tego oczekiwać, bo jest biedną sierotką, czekającą aż super-chłopak ją uratuje.

Trzeci odcinek poświęcony jest postaci najmniej eksponowanej w filmie, a mianowicie Senator (June) Finch (granej przez Holly Hunter), przewodniczącej senackiej podkomisji do spraw Supermana. W komiksie poznajemy kulisy powołania tego organu. Podczas spotkania z udziałem wojskowych i senatorów prezentowane są polityczne i społeczne reperkusje pojawienia się na Ziemi przybysza z kosmosu, zdolnego w pół godziny zburzyć całe miasto. Jedni traktują Supermana jak Mesjasza, dla innych jest on zwiadowcą obcych najeźdźców. Człowiek ze Stali na razie trzyma się z dala od ludzkich konfliktów wojennych, ratując ludzi z terenów klęsk żywiołowych, jednak nie wiadomo co się stanie gdy udzielając pomocy wejdzie w drogę choćby takiemu niepoczytalnemu reżimowi jak Korea Północna. I czy ludzkość może liczyć na jego stabilność psychiczną?

Superman

Kolejna część tematycznie jest luźną kontynuacją poprzedniej – tym razem akcja toczy się w telewizyjnym studiu, gdzie gadające głowy analizują poczynania Supermana zapobiegającego katastrofie kolejowej. Znów mówi się o tym, że Człowiek ze Stali unika zaangażowania w wojny, mimo że mógłby w pojedynkę rozbroić każdy kraj. W sumie odcinek ten jest mało ważnym wypełniaczem – o wiele ciekawiej byłoby przeczytać komiks z udziałem Wonder Woman. Ciekawe jest to, że pomimo podtytułu Featuring: Superman, Człowieka ze Stali widzimy jedynie w dokumentalnej retrospekcji na telewizyjnym ekranie.

Luthor

W ostatniej części swoje pięć (a nawet piętnaście) minut ma Lex Luthor. Spotykamy go podczas otwarcia budowy wieży LexCorpu, która ma powstać na ruinach poprzedniej, zniszczonej podczas bitwy miedzy Supermanem a Zodem. Luthor kreuje się na zwyczajnego gościa, którego szlachetne i bezinteresowne poczynania dają mieszkańcom zburzonego miasta nadzieję na lepszą przyszłość. Oczywiście nie afiszuje się ze swoimi prawdziwymi zamiarami, czyli zatruciem życia Supermanowi. Komiks ten pogłębia rys psychologiczny filmowego złoczyńcy, skrywającego się za maską przyjaznego i otwartego japiszona-miliardera.

Kryptonczyk

Seria, mimo że będąca reklamowym dodatkiem do napoju gazowanego, gniotem wcale nie jest. Przeciwnie – scenarzysta Christos Gage postarał się przedstawić wielowymiarowe, globalne skutki pojawienia się na Ziemi Supermana. Ludzkość wie już, że nie jest w kosmosie sama, a pierwsi kosmici, z którymi się zetknęła, posiadają niemal boską moc. No to mamy przechlapane.

Rysunki Joego Benneta to całkiem poprawna rzemieślniczo robota – miejscami udało mu się uchwycić podobieństwo do ekranowych pierwowzorów postaci, ale czasami poniósł srogą porażkę. Komiks ma dziwny, kwadratowy i pomniejszony format stron, przez co nienajlepiej wygląda na ekranie (przypominam, że to wersja cyfrowa). Większość kadrów jest prostokątna i ich kompozycja stanowiła zapewne dodatkowy kłopot dla rysownika.

Bardzo dobrze wyszedł nietypowy zabieg przedstawienia wydarzeń z perspektywy śmiertelników – superbohaterowie są poza ich zasięgiem, w świecie legend i mitów, czyli tam, gdzie ich miejsce. Mimo że Superman jest tu centralna postacią, a jego imię jest na ustach wszystkich, to jest też wielkim nieobecnym – nigdy nie spotykamy się z nim twarzą w twarz. Komiks dotyka (choć pobieżnie) współczesnych problemów ludzkości – kryzysu imigracyjnego, zagrożenia nuklearnego ze strony Korei Północnej czy roli mediów w kształtowaniu wizerunku osób publicznych. Naprawdę świetna robota, jak na reklamówkę.

Wszystkie zeszyty tego komiksu za darmo, możecie zobaczyć poniżej:

Batman v Superman Prequel #1 – Batman

Batman v Superman Prequel #2 – Lois Lane

Batman v Superman Prequel #3 – Senator Finch

Batman v Superman Prequel #4 – Superman

Batman v Superman Prequel #5 – Lex Luthor

Ocena: 6/10

Plusy:
+ Lois Lane wreszcie nie jest „dziewczyną w opałach”
+ w aż trzech częściach głównymi bohaterami są zwykli ludzie
+ narracja prowadzona jest z perspektywy śmiertelników

Minusy:
– standardowa, niezbyt ciekawa kreska
– tylko dla osób zainteresowanych filmem
– brakuje Wonder Woman

Autor: Martinez

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do “Tygodnika Powszechnego”. Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu…