Recenzja komiksu Alex+Ada Volume 2

Jak zapowiada okładka, drugi tom Alex + Ada skupia się na romansie głównych bohaterów. Poza tym niewiele zmienia się w charakterze tego komiksu – jest wciąż nieprzesadnie porywający. Na szczęście po zakończonej sukcesem operacji odblokowania humanoidalna bohaterka okazuje dużo emocji, znacznie więcej niż jej ludzki opiekun (bo już ciężko nazywać go właścicielem). Dzięki temu rysunki przestają być aż tak monotonne – o ile twarz Alexa może pozostawać niezmienna przez pięć kadrów, mimika Ady nadaje im trochę życia. Ten paradoksalny efekt jest jednym z bardziej udanych zabiegów Sarah Vaughn.

Oczywiście przebudzenie Ady musi być trzymane w tajemnicy przed światem, więc pierwsze odcinki tej zbiorówki roją się od słodko-gorzkich sytuacji. Po pierwsze, humanoidka jest pełna życia i ciekawa wszystkiego, rozpiera ją energia i nie musi spać, wszystko w przeciwieństwie do „jej” człowieka. Zamiast odpoczywać androidy regenerują się jedząc (czego możemy im zazdrościć), okazuje się jednak, że mają kontrolkę informującą o przepełnieniu żołądka – kolejny „myk” przydatny każdemu. Bohaterce nie zawsze wychodzi udawanie posłusznej i bezdusznej maszyny, co prowadzi do kilku smutniejszych lub bardziej niebezpiecznych zdarzeń.

Pierwsze dwa zeszyty poruszają się w tematyce walki z nudą i tego, jak zorganizować sobie jakiekolwiek rozrywki będąc świadomą osobą, zmuszoną do siedzenia cały dzień w domu. Autorzy mogliby pójść w podobną stronę, co twórcy filmu Ona (Her) – przy stałym dostępie do sieci i znacznie większych możliwościach poznawczych niż człowiek Ada miałaby okazję chociażby bardzo się zmienić. Ale to nie w jej stylu. Więc raczej czeka na Alexa i martwi się jego niechętnymi androidom sąsiadami i przyjaciółmi. Wątek reakcji wywoływanych przez bohaterkę w tych, którzy uważają ją za zwykłą maszynę oraz w tych, którzy podejrzewają tuning, mógłby być kolejnym atutem serii, podobnie jak jej potrzeba emocjonalnego kontaktu z ludźmi – świetnie to rozegrano w przypadku robotów-dzieci w A.I. czy serialu Extant. Jednak i ten problem jest w tym komiksie jedynie muśnięty, a pozytywne reakcje na Adę sprawiają wrażenie nieprzemyślanych, a nie szczerych uczuciowo lub wynikających z głębszego kontaktu z nią.

Druga połowa tego tomu jest bardziej dramatyczna, powoli szykuje się rewolucja – androidy albo się uwolnią, albo zostaną zniszczone i zupełnie zniewolone przez producentów i konsumentów. Ada zacznie powoli orientować się, czego chce od świata i trochę usamodzielniać. Jeżeli jesteście ciekawi, czy przekona was kierunek, w jakim się to rozwinie – sięgnijcie po Alexa + Adę. Dla mnie wątek relacji maszyna-człowiek, autonomii androidów i ich własnych pomysłów na życie jest lepiej rozegrany chociażby w Prometeuszu, który niby nie skupia się na nieco kujonowatym Davidzie, ale Scott umiejętnie korzysta z tego motywu jako metafory dla trudnego współistnienia twórcy i dzieła, Architektów i ludzi, dziecka i rodzica. Z kolei Extant nie tylko portretuje sztuczne dziecko jako dążące do sensownego ze swojego punktu widzenia kontaktu z rodziną, ale także wątpliwości jego mamy granej przez Halle Berry. Jej bohaterka jednocześnie kocha Ethana, jak i wini się za uleganie iluzorycznym emocjom. Alex także deklaruje wątpliwości, ale czytelnik nie bardzo je współodczuwa – może ze względu na założoną przez autorów depresyjność i marazm tej postaci.

Alex + Ada może nie jest dla mnie rozczarowaniem roku, ale to wyjątkowo płaski komiks, w którym zaprzepaszczono wiele możliwości rozwoju fabuły i bohaterów. Z drugiej strony, być może jest kierowany nie do czytelników science fiction, ale miłośników prostych romansów, o ile charakteryzują się dużą wyobraźnią i są w stanie go sobie ubarwić. Biorąc pod uwagę rysunki – nie jest adresowany do koneserów, powtarzalność kadrów czy dwuwymiarowość protagonistów i ich otoczenia naprawdę nuży. Jedyne, co robi na mnie nieco lepsze wrażenie, to subtelność kolorów, utrzymywanych zwykle w dość monochromatycznej i ciepłej palecie (w domu Alexa), jednak ta harmonia znika w scenach zbiorowych (mieszkańcy tego świata ubierają się barwnie i niekoniecznie z gustem) i przy każdym pojawieniu się zieleni. Naprawdę ciekawe są jedynie okładki, których widok wywołuje pewien żal –  całość mogła przecież tak wyglądać.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Alex + Ada Volume 2
Wydawnictwo: Image Comics
Autor: Sara Vaughn, Jonathan Luna
Typ: komiks
Gatunek: science-fiction, romans
Data premiery: 04.03.2015
Liczba stron: 132

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).