Recenzja komiksu All New X-Men Tom 3 – Zagubieni

1

All New X-Men rozkręca się na naszym rynku. To już trzeci tom, kolejnym będzie wielki crossover mutanckich serii, nadszedł więc czas rozliczenia wielu wątków zapoczątkowanymi w poprzednich częściach i przygotowanie gruntu pod Bitwę Atomu.

Na wezwanie Scotta z prośbą o przyłączenie do Uncanny X-Men odpowiada część uczniów szkoły imienia Jean Grey, ale także i jeden z członków X-Men. Wściekła młoda Jean decyduje się temu zapobiec, jednak przekroczenie granic i zasad, jakie powinna wyznawać, sprawia, że dziewczyna traci nie tylko w oczach sojuszników, ale także wrogów. Po stracie członka grupy mutanci stają przed zadaniem powstrzymania Raven i odkrycia jej celów i planu. Dlaczego kradnie pieniądze? Z jakiej przyczyny wrabia ich drużynę w swoje zbrodnie? Sytuacja jest skomplikowana, jednak co się stanie, kiedy w głowie Jean Grey zacznie grzebać Lady Mastermind, córka człowieka, który przed laty identycznymi sztuczkami doprowadził do przebudzenia mocy Phoenixa?

2

Bendisowi udało się podtrzymać w tym tomie poziom poprzedników a także wybrnąć z tematów, które mogłyby być kiczowate. Cień Mrocznej Phoenix chyba nigdy nie opuści x-menowych serii, ale scenarzysta All New…, który na dodatek mocno oparł na tym swoje pomysły, jak zawsze wiedział co robi. Bo z Bendisem jest podobnie jak z Markiem Millarem, bierze na warsztat zgrane motywy i wyciąga z nich to, co najlepsze. Tak było z Ultronem w wydanym niedawno albumie Era Ultrona, czy bijącej rekordy popularności serii Ultimate Spider-Man, tak jest i tutaj. Poza tym, świetne dialogi, wyważenie między akcją a pytaniami o tolerancję, człowieczeństwo i swoje miejsce w świecie (wychowany w ortodoksyjnej szkole dla chłopców Bendis sięga tu także po temat żydowskich korzeni i antysemityzmu) i świetnie przemyślane poszczególne sceny składają się na naprawdę znakomicie napisany album.

3

Strona graficzna jednak jest już mniej spójna. 4/5 tego tomu to świetne rysunki (plus znakomity kolor) w wykonaniu Stuarta Immonena – mroczne, dynamiczne, znakomicie bawiące się światłem i cieniem, jednak ostatni z zebranych zeszytów, stworzony przez Davida Lafuente, rozczarowuje. Jego kreska (mieliśmy okazję zobaczyć ją w wydanym w ramach WKKM komiksie Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana) jest trochę mangowa, trochę cartoonowa, trochę też amerykańska, ale gubiąca gdzieś proporcje. Nie mówię, że rysuje źle, jednak jego rysunki sprawdziłyby się znakomicie w wersji czarnobiałej (co doskonale pokazują dodatki do tego tomu) i w mniej poważnej fabule. Bo niestety, ale historia przez niego ilustrowana ze względu na mimikę i zachowanie bohaterów, zawiera więcej humoru, niż to wynika z (udanego, sięgającego po temat uczuć i miłości, czyli tego, co Bendisowi wychodzi najlepiej) scenariusza.

4

Całość jednak, to świetny komiks dla fanów X-Menów i Marvela w ogóle. Godzien polecenia, wart przeczytania i co najważniejsze, zachęcający do sięgnięcia po dalsze części.

Ocena: 7.5/10

Plusy
+ znakomity scenariusz
+ świetnie poprowadzone pomysły
+ grafika w wykonaniu Immonena
+ polskie wydanie w świetnej cenie i z ciekawymi dodatkami (galeria, postęp tworzenia plansz, szkice)

Minusy
– grafika w wykonaniu Lafuente
– drobna wpadka tłumacza z przełożeniem słynnych słów Spider-Mana o mocy i odpowiedzialności
– przydałyby się obszerniejsze wprowadzenie i przypisy dla czytelników nie znających zeszytów nie wydanych po polsku

Autor: Lipka

Michał Lipka

Michał Lipka

Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga http://ksiazkarnia.blog.pl/