Batman: The Black Mirror 1 

Komiksy, tak jak i gry komputerowe, od czasu swojego powstania borykają się z pewnym uciążliwym problemem. Osoby niezapoznane z branżą uznają zarówno jedno, jak i drugie za rozrywkę skierowaną głównie do dzieci. Mimo upływu lat i dużej ilości produktów oferujących fabułę tylko dla widzów dorosłych, stereotyp ten dalej istnieje. Mówię o tym dlatego, że Batman: The Black Mirror to świetnie zrealizowana historia, która powinna mieć na okładce oznaczenie +18. I to nie ze względu na ilość przemocy, a na dojrzały i momentami przerażający wątek główny.

Nim przejdziemy do recenzji scenariusza, warto przedstawić tło fabularne i zdarzenia sprzed historii opowiedzianej w zeszycie. Bruce Wayne wraca do miasta, lecz rezygnuje z dalszej roli Mrocznego Rycerza. Zamiast tego powołuje Batman Incorporated, organizację walczącą o pokój i sprawiedliwość. Zastępuje go jednak Richard Grayson, jeden z Robinów, później znany także jako Nightwing. W tym momencie rozpoczyna się wątek przedstawiony w The Black Mirror. Na początku opowiadania dowiadujemy się, że ktoś nieznajomy, posiadający dostęp do archiwum materiałów dowodowych, przeprowadza aukcje przedmiotów należących do najgroźniejszych przestępców Gotham. Z czasem okazuje się, że mamy do czynienia z wprowadzeniem do znacznie większej intrygi z udziałem psychopaty, którego tożsamość dla wielu z Was będzie olbrzymim zaskoczeniem. Mogę tylko zdradzić, że nie tylko Bruce Wayne postanowił w końcu powrócić do miasta.

Batman: The Black Mirror 2

The Black Mirror od samego początku urzeka swoją dojrzałością i mrocznym klimatem. Nie uświadczymy tutaj plejady herosów, spektakularnych walk czy też wygranej dobra nad złem. Scenariusz spod pióra Scotta Snydera to przedstawienie Gotham od ciemnej, brutalnej i brudnej strony. Grayson jako Batman spisuje się wyśmienicie i godnie zastępuje Wayne’a w roli mściciela w masce. Nie jest on jednak jedynym protagonistą, gdyż tak samo często na łamach komiksu uświadczymy również komisarza, a raczej porucznika Gordona. Lektura zeszytu momentami autentycznie przeraża, gdyż nie mamy tu następnego przejaskrawionego antagonisty. Kolejne strony pokazują natomiast, że zło może się czaić w każdym z nas i to tylko kwestia czasu, aż pokaże swoje oblicze.

Batman: The Black Mirror 3

Na recenzowany tom składa się aż jedenaście rozdziałów. Bez względu na to, że wszystkie rysunki zostały zaprojektowane przez raptem dwie osoby (Jock i Francesco Francavilla), czasem miałem wrażenie, że za epizody odpowiadała cała grupa artystów. Kadry naszkicowane są gdzieniegdzie w bardzo minimalistyczny sposób i mimo faktu, że koniec końców całość ma swój charakterystyczny klimat – przez większość czasu zwyczajne nie mogłem się przekonać do obrazów, które widziałem. Brak szczegółów chwilami za bardzo raził – zwłaszcza po lekturze również zrecenzowanego The Court of Owls, gdzie liczba detali wygrywa z Black Mirror w przedbiegach.

Nowy Batman przywraca historii swoją mroczną naturę i pokazuje znowu groźne oblicze. Powoli rozwijająca się fabuła straszy, niepokoi i stawia pytania o genezę zła oraz sposób, w jaki rodzi się nawet tam, gdzie najmniej byśmy się jej spodziewali. Niezachęcająca szata graficzna jest jedynie małą niedoskonałością w tym jakże dobrym komiksie. Fani Gacka – do lektury!

Komiksy o Batmanie kupicie na Atom Comics.

wow2

Dodaj komentarz

avatar