Recenzja komiksu Batman: The Long Halloween

Batman: Long Halloween 1

Dobrych opowieści o Batmanie jest wiele, ale tych, które naprawdę się czymś wyróżniają, można szukać z przysłowiową świecą. Komiksy Franka Millera, Zabójczy żart Moore’a, Azyl Arkham Morrisona. I oczywiście trzy niezapomniane albumy w wykonaniu duetu Loeb/Sale, przy czym tym najlepszym bezwzględnie pozostaje rewelacyjne Long Halloween.

Rzymianin. Tak wszyscy nazywają największego bossa przestępczego półświatka Gotham. Mówi się, że jest nietykalny, brak na niego jakichkolwiek dowodów, ale Batman, Gordon i Harvey Dent, balansując na granicy prawa, usiłują wtrącić go za kratki. Na ich współpracę cień rzucają tajemnicze morderstwa, których ofiarami padają bliscy Rzymianina. Seryjny zabójca, atakując tylko w święta, pozbawia życia kolejnych członków rodziny gangstera. Podejrzanym może być każdy, nawet Bruce i Harvey Dent. A może zwłaszcza oni…

Batman Long Halloween 2

Zanim Jeph Loeb zaczął pisać komiksy, które z założenia miały być wielkimi hitami, łącząc na swoich łamach całe rzesze postaci (niezły Batman: Hush czy przeciętna seria Superman/Batman), razem z Timem Sale’em zrobił kilka miniserii i oneshotów, zebranych potem w albumach Batman: Nawiedzony Rycerz (wcześniejsze polskie, niepełne wydanie Batman: Halloween), Batman: Długie Halloween oraz Batman: Mroczne zwycięstwo. Co takiego je wyróżnia? Zacznijmy od tego, że każdy z nich znalazł się na słynnej liście 100 najlepszych albumów w historii magazynu Wizard. Dalej można by wymieniać liczne nagrody (dwa odznaczenia Eisnerem i jedno Wizard Fan Award dla The Long Halloween) itd., ale liczy się przede wszystkim wnętrze, a to naprawdę zachwyca.

Batman Long Halloween 3

Od strony fabularnej historia sięga do korzeni postaci Batmana – na wielu polach. Pierwszym z nich jest fakt, że dochodzenie toczy się na samym początku kariery Mrocznego Rycerza, kiedy ten działa jeszcze samotnie, a Dent nie został TwoFace’em. Treść także nie skupia się na nieziemskich wyczynach, a na rzeczy prostej, acz fascynującej – dwóch wzajemnie przeplatających się śledztwach – poszukiwaniach seryjnego mordercy oraz dowodów na przestępczą działalność Rzymianina. W tle przewijają się inne problemy, a wraz z nimi ich przyczyna, czyli cała plejada wrogów, ale nawet na chwilę nie zostaje zapomniany motyw przewodni, który Loeb prowadzi w znakomitym stylu. Co ważne, historia jest mocno osadzona w uniwersum stworzonym przez Franka Millera, niedługo po Roku pierwszym.

Widać to także na płaszczyźnie ilustracji. Tim Sale pod wieloma względami przypomina Millera. Minimalizm, dużo czerni, klimat jak z filmów noir czy niemieckiego kina ekspresjonistycznego lat 20. ubiegłego wieku, a wreszcie podobne rozłożenie akcentów, kadrowanie i częste używanie splashpage’y. Efekt końcowy, jeśli dodać do tego znakomity, oszczędny, acz skuteczny kolor, zachwyca. Album ogląda się z przyjemnością, tak jak z przyjemnością się go czyta. Wszystko tu pasuje do siebie idealnie, a finał satysfakcjonuje i zaostrza apetyt na ciąg dalszy. Na ten zaś nie trzeba długo czekać – Mroczne zwycięstwo jest dostępne na naszym rynku i w godny sposób kontynuuje tę wspaniałą opowieść.

Batman Long Halloween  4

Michał Lipka

Michał Lipka

Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga http://ksiazkarnia.blog.pl/