Recenzja komiksu Batman Tom 1: Trybunał Sów (Batman Volume 1: The Court of Owls)

001

Rok 2011 można nazwać przełomowym dla fanów DC Comics. Zapoczątkowane zostały wtedy aż 52 nowe serie komiksowe i tym samym nastąpił reset, jeżeli chodzi o perypetie znanych nam wszystkim superbohaterów. Może to być przykre doświadczenie dla czytelników, gdyż numery porządkowe niektórych zeszytów zbliżały się do okrągłego tysiąca. Niemniej, nowy początek pozwala jednak na zapoznanie się z przygodami swoich ulubionych herosów bez konieczności nadrabiania zaległych odcinków do kilku lat wstecz. Jednym z efektów takiego zabiegu jest The Court of Owls. Dlatego też komiks ten postanowiłem zrecenzować jako oddzielny produkt, bez oglądania się na inne pozycje o dziejach Batmana.

Trybunał Sów to zbiorcze wydanie pierwszych siedmiu zeszytów z nowej edycji przygód Człowieka–Nietoperza, opowiadającej o jego walce z tytułową organizacją. Fabuła komiksu zaczyna się, gdy Bruce Wayne w trakcie balu wygłasza mowę na temat swojej nowej inwestycji w przyszłość Gotham. Nie wie, że dzień ten rozpocznie serię zdarzeń, w której zwróci przeciwko sobie mroczną przeszłość swojego miasta – uznawany przez wielu za fikcyjny Trybunał Sów, uważający się za grupę prawowitych właścicieli Gotham. W ich imieniu do walki z naszym bohaterem stanie zabójca o nadzwyczajnych umiejętnościach i… Na tę chwilę nie mogę zdradzić więcej, by nie zepsuć Wam radości z czytania. Niemniej, scenarzysta Scott Snyder udowodnił przez The Court of Owls, że potrafi nakreślić historię pełną intryg i niespiesznie odkrywającą swoje tajemnice, zaś finału możemy się domyślać do samego końca.

036

Komiks powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednego fana przygód Gacka. Na stronach zeszytu spotkamy znane postacie, takie jak Nightwing, Robin czy też gościnnie cała plejada złoczyńców pokroju Jokera czy Two-Face’a. Ta druga grupa niestety nie odgrywa większej roli w fabule. Sam Batman dorobił się wielu nowoczesnych gadżetów – czasem nawet zbyt nowoczesnych. Obecnie potrafi on czytać z ruchu warg na odległość, samoistnie identyfikować twarze spotkanych osób czy też dokonywać zdalnej sekcji zwłok. Praca detektywa jeszcze nigdy nie była tak uproszczona i zautomatyzowana. Z drugiej jednak strony nasz bohater zostaje przedstawiony w bardzo ludzki sposób. Nie mamy do czynienia z nadczłowiekiem; Bruce popełnia błędy, czuje ból i cierpi tak jak każdy z nas. Za ten zabieg również należy się spory plus dla scenarzysty.

Tak jak dotychczas, swoją recenzję dzielę na dwie części i po opisaniu kwestii fabularnej czas na ocenę strony artystycznej zeszytu. W tym temacie Greg Capullo stanął na wysokości zadania. Komiks, utrzymany w mrocznych barwach, miesza ze sobą proste szkice z dbałością o detale. Nie zawsze to połączenie dawało radę (najbardziej przeszkadzały mi maski członków stowarzyszenia, których kształtu przez dłuższy czas nie mogłem zidentyfikować), ale poza tym nie ma powodu do narzekań. Ciekawą sztuczką zastosowaną przez rysownika jest nagła zmiana orientacji strony, symbolizująca utratę zmysłów przez naszego bohatera. Sam, czytając komiks na tablecie, przez moment myślałem, że żyroskop błędnie zrozumiał położenie urządzenia. Dodatkowymi smaczkami dla fanów są dołączony scenariusz pierwszego zeszytu wraz ze wstępnymi szkicami, a także alternatywne okładki do wszystkich siedmiu epizodów, które również polecam obejrzeć.

079

Batman Volume 1: The Court of Owls to moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla każdego fana Człowieka–Nietoperza, a także dla tych dopiero zaczynających przygodę z serią. Świetnie opowiedziana historia niewymagająca znajomości wcześniejszych odcinków komiksu i dobrze nakreślone rysunki składają się na perfekcyjny całokształt, który z pewnością przykuje do lektury na długie godziny. Ze swojej strony mogę jedynie Trybunał Sów polecić i z niecierpliwością czekać na dalsze perypetie bohatera.

Komiksy o Batmanie kupicie na Atom Comics.

Tomasz „Snah” Rosłon

W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.