W rytmie rocka z domieszką sosu barbecue – Recenzja komiksu Bękarty z Południa Volume 1

bekartypoludnia1

Większość rzeczy, które mi osobiście kojarzą się z surowym amerykańskim Południem, zaczyna się na literę „k”: klany cechujące się negatywnym podejściem do innych nacji, kije bejsbolowe będące nieodzownym elementem wyposażenia domu, karkówka w sosie barbecue, wszędobylskie kampery oraz „konfederatki” – flagi stanowiące spuściznę po wojnie secesyjnej. Na upartego można jeszcze dodać muzykę country, krowy i konie. Ale czy to nie zbyt krzywdzący stereotyp?

Jason Aaron w swoim dziele ukazuje cechy tego specyficznego regionu. Dzięki niemu dowiadujemy się o pierwotnych instynktach drzemiących w tamtejszej ludności. A kto może to lepiej opisać jak nie sam, pochodzący zresztą z Alabamy, mieszkaniec Południa? Zbiór wydany w Polsce jako Bękarty z Południa: Był To Facet Co Się Zowie za sprawą Mucha Comics (na który składają się wydarzenia zawarte pierwotnie w Southern Bastards #1-4 wydawnictwa Image Comics) to kwintesencja pulpowych historii rysunkowych. Pełno w niej brutalności, naturalizacji i suspensu. A jak wygląda kwestia graficzna? Jason Latour wykonał kawał dobrej roboty. Amerykański klimat oraz postaci sprowadzają się w jego wizjach do surowości, oszczędności w detalach oraz zabawy różnymi odcieniami czerwieni. Ta ostatnia cecha jest najlepiej widoczna w zaprezentowanych retrospekcjach.

bekartypoludnia2

„Piękno”, a zarazem „brzydota” Południa zachęcają (lub wręcz przeciwnie) do głębszego poznania już w pierwszym kadrze komiksu: na tle kilku „wizytówek” lokalnych kościołów należących do pasa biblijnego wypróżnia się pies. Sama akcja Bękartów z Południa Volume 1 toczy się w bliżej nieokreślonym czasie, w hrabstwie Craw stanu Alabama. Do rodzinnego miasta po wielu latach nieobecności przyjeżdża Earl Tubb. Wpada na chwilę do baru i spotyka kolegę ze szkolnych lat – Duste’ego. Ten, jak się okazuje, ma zatargi z lokalnymi przestępcami. W trakcie sprzeczki z jednym z drabów sytuację ratuje Tubb. Niestety od tej chwili sprowadza na siebie gniew gangu, a ci, z którymi nawiązuje znajomości, nie mogą czuć się bezpiecznie. Przygodę głównego bohatera tego tomu uzupełniają retrospekcje. Z tych z kolei dowiadujemy się między innymi o jego ojcu, o wydarzeniach mających ogromny wpływ na jego psychikę oraz negatywne podejście do rodzinnego miasta. To wszystko okraszone jest dużą porcją sosu barbecue oraz prymitywnymi tekstami tubylców.

bekartypoludnia3

Bękarty z Południa: Był To Facet Co Się Zowie to bez wątpienia dzieło trudne, ukazujące – poniekąd w sposób stereotypowy – mieszkańców Alabamy. Pełno tu brudu, przemocy i strachu. Wciągający scenariusz oraz niebanalne rysunki sprawiają, że klimat Południa wkracza do naszego życia i pozostawia w nim trwały ślad. Nie ma tu mowy o kompromisie, dobro nie zawsze zwycięża, a dzięki temu wiemy, że wydany w 2014 roku Southern Bastards to nie kłamliwa opowiastka dla naiwniaków i nowicjuszy w świecie komiksu, a okrutna, ukazującą prawdę o współczesnym świecie historia.

bekartypoludnia4

Bękarty z Południa to pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów Jasona Aarona, scenarzysty odpowiedzialnego za genialne Scalped. To przede wszystkim dzieło dla tych, których nie interesują słodkie opowiastki pełne bohaterów wychodzących z opresji dzięki mądrym cytatom. Ze względu na brutalne sceny oraz wulgarne teksty Southern Bastards skierowane jest do dojrzałych czytelników.

bekartypoludnia5

Polecam, aby przed lekturą komiksu przygotować sobie playlistę ze starymi kawałkami Lynyrd Skynyrd. Nic tak nie da odczuć klimatów Południa jak połączenie wokalu „Ronniego” Van Zanta, gitarowych brzmień Allena Collinsa i 128-stronicowej historii napisanej przez Jasona Aarona. Na koniec pozwolę sobie zacytować fragment jednego z największych hitów opisanej wyżej grupy rockowej – „Sweet Home Alabama”, który idealnie pasuje do początkowych stron Bękartów z Południa.

„Sweet home Alabama,
Where the skies are so blue,
Sweet home Alabama,
Lord, I’m coming home to you.”

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk futbolu. Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.