okładka

O Blacksad słyszałem tyle pochlebnych opinii (w tym redakcyjnego kolegi – Martineza), że nie omieszkałem zapoznać się z tą pozycją. Gdy ta trafiła w moje ręce, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to… oczy. Z okładki. W dodatku kocie, zielone, pełne gniewu. A skąd w nich złość? O tym za chwilę.

Z ręką na sercu przyznam, że z ogólnie pojętym tematem kryminologii (zarówno tej filmowej, książkowej, jak i komiksowej) zacząłem się poznawać jakieś (dopiero!) kilka lat temu. Wcześniej, hermetycznie zamknięty w „kloszu” fantastyki i horroru, nie pozwalałem dotrzeć do siebie innym gatunkom z zakresu szeroko pojmowanej kultury masowej. Z biegiem czasu dojrzałem (choć moja żona ma nieco inne zdanie) i otworzyłem się na nowe „doznania”.

stronka 1

Pośród cieni trafił do mnie parę dni temu. Polska premiera miała miejsce w 2001 dzięki wydawnictwu Siedmioróg, zaś wznowienie przygód kociego detektywa nastąpiło pod koniec ubiegłego roku za sprawą Egmontu (któremu serdecznie dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji). Oryginalna historia po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w 2000 roku na Półwyspie Iberyjskim, funkcjonując na rynku pod tytułem Blacksad Vol.1 – Un lugar entre las sombras. Za scenariusz odpowiada znany w półświatku komiksowym laureat wielu prestiżowych nagród, Juan Diaz Canales, zaś kwestię graficzną przyjął na siebie Juanjo Guarnido (jeden z geniuszów rysunku, pracujący dla Walt Disney Studios). Duet ten stworzył coś, z czym naprawdę warto się zapoznać.

John Blacksad to prywatny detektyw współpracujący z wydziałem zabójstw. W pierwszych kadrach widzimy go stojącego nad zwłokami znanej aktorki, z którą w przeszłości łączyło go znacznie więcej niż tylko przyjaźń. Patrząc tak na piękne i martwe ciało dostaje ostrzeżenie od komisarza Smirnova, aby nie mieszał się do tej sprawy. Nie tracąc czasu i nie bacząc na uwagi, Blacksad rozpoczyna swoje śledztwo. Kierując się wewnętrznymi i osobistymi pobudkami, detektyw nie przebiera w środkach i robi wszystko, aby jak najszybciej dotrzeć do sprawcy morderstwa. Czeka go długa i wyboista droga, pełna niebezpieczeństw i silnych wspomnień. Czy Blacksad osiągnie duchowy spokój i odszuka zabójcę swojej byłej miłości? Kto wspomoże dzielnego detektywa w walce z niesprawiedliwością?

stronka 2

Akcję Pośród cieni osadzono w realiach dużego amerykańskiego miasta z pierwszej połowy XX wieku. Wszystkie postacie występujące w historii to nikt inny jak zantropomorfizowane zwierzęta. Tak więc Blacksad to kot, Smirnov – owczarek niemiecki, a cała reszta to pozostali przedstawiciele bardzo bogatego królestwa kręgowców. Widoczne są też „obozy” pomiędzy poszczególnymi reprezentantami fauny: jaszczurki, krokodyle i żółwie trzymają się razem, podobnie własne towarzystwo wolą naczelne czy kotowate. Cały świat stworzony przez Canalesa i Guarnido jest urozmaicony gatunkowo i ma to swój urok. Pewne cechy „osobowości” przypisywane do poszczególnych zwierząt mają swe odzwierciedlenie w zachowaniu napotykanych przez Jacka postaci: skłonne do kombinatorstwa łasice, stawiające siłę nad intelekt nosorożce czy sprytne lisy.

Cała historia może i nie jest zbyt skomplikowana, ale wciąga i czytelnik wczuwa się w rolę szukającego zemsty tytułowego bohatera. Charakterystyczne dla kryminału czy noir cechy zostały zachowane. Sposób narracji, zwroty akcji oraz realistycznie przedstawione sceny walk i strzelaniny zadowoloną każdego fana gatunku. Ale to nie one stanowią o sile Blacksad. Świat, który wypłynął spod tuszu Guarnido to prawdziwy majstersztyk. Kadry są dynamiczne, bardzo szczegółowe… są po prostu piękne! I choćby dla samych rysunków hiszpańskiego mistrza warto po tę pozycję sięgnąć. Zapewniam, że się nie zawiedziecie!

Szczegóły:

Tytuł: Blacksad vol.1: Pośród cieni
Wydawnictwo: Dargaud / Egmont Polska
Typ: komiks
Gatunek: komiks europejski
Data premiery: Europa: 2000 r., Polska: pierwsze wydanie 2001, kolejne wznowienie 07.12.2017 r.
Scenariusz: Juan Diaz Canales
Rysunki: Juanjo Guarnido
Liczba stron: 48

wow2

Dodaj komentarz

avatar