Na rozdrożu. Recenzja komiksu Bler 4: Stan strachu

Bler 4 cover

Poprzednia część przygód Blera zakończyła się wielkim zwrotem akcji, a właściwie zburzeniem status quo. Dosłownie, gdyż Lidia zdetonowała w centrum Krakowa ładunek nuklearny. W Stanie strachu mamy do czynienia z konsekwencjami tej katastrofy.

Po kolejnych (tym razem już konwencjonalnych) eksplozjach w innych miastach, w całym kraju wprowadzono stan wyjątkowy. Krakowianie trafiają do specjalnych obozów tymczasowych – azylów, zaś Bler na prośbę władz w osobie senatora Rymińskiego zostaje wprzęgnięty w tryby machiny propagandowej – ma pomagać w odbudowie i podnosić morale ludności. Oczywiście, okazuje się, że dobro obywateli nie zawsze jest nadrzędnym celem polityków. Nasz bohater zaś, mimo że emocjonalnie poharatany po traumatycznych iluminacjach z poprzedniego tomu, robi to, co należy i zabiera się do czynienia dobra wbrew „racji stanu”.

Bler 4 001

Stan strachu to album przełomowy, będący pomostem pomiędzy „starym” a „nowym” Blerem. Uderzająca jest przede wszystkim zmiana estetyki – wyraziste światłocienie oraz jednolite, ciemne kolory ustąpiły miejsca cieńszej, bardziej malarskiej kresce i zniuansowanym barwom. Przez dwa lata, które minęły od wydania Ostatniego wyczynu, Rafał Szłapa drastycznie zmienił styl rysowania, czym wyróżnia się na tle gatunku. Transformacja w warstwie plastycznej koresponduje z ewolucją konwencji. To już nie jest komiks o superbohaterze; niemal w ogóle nie uświadczymy wykorzystywania nadludzkich mocy. To postapokaliptyczna historia alternatywna z nutką political fiction; znowu można odnaleźć tu nawiązania do wytworów popkultury, kojarzące się choćby z Ucieczką z Nowego Jorku.

Bler 4 002

Na początku albumu narracja cofa się do czasów przed wybuchem atomowym i szerzej opisuje relację pomiędzy Blerem a Lidią, która, tak jak poprzednio, odgrywa tutaj ważką rolę. Wyjaśnione zostają pewne wątki z wcześniejszych części, do tej pory niedopowiedziane. Następnie wracamy do punktu, gdzie zakończył się Ostatni wyczyn. Muszę stwierdzić, że rozwój wydarzeń jest zaskakujący i nic go nie zapowiadało – nie będę zdradzać rozwiązania czytelnikom; dość napisać, że w życiu protagonisty drastycznie kończy się pewien etap. Następnie wraz z Blerem trafiamy do Azylu 14, by w końcu wyruszyć na misję ratunkową do postapokaliptycznych ruin Krakowa. Ostatnie osiem stron to osobna historia pod tytułem Brak szczęścia do facetów ze scenariuszem Radka Smektały. Opowieść ta znów dotyczy Lidii – tym razem można nazwać to jej swoistym origin story. Zastosowano tu ciekawy zabieg, znany chociażby z Sin City czy The Red Virgin and the Vision of Utopia – całość jest czarno-biała i jedynie czerwone elementy (krew, włosy bohaterki) pozostają w naturalnym kolorze.

Bler 4 003

Mam wrażenie, że wątek Lidii został rozwiązany, by ustąpić miejsca zupełnie nowej opowieści utrzymanej w zmienionej konwencji. Z drugiej strony, choć „to zła kobieta była” – jak powiedziałby Franz Maurer – historia tej bohaterki naznaczona jest piętnem tragizmu, nadając serii emocjonalnego, dramatycznego wymiaru. W Stanie strachu pojawiają się antagoniści bardziej przyziemni, pozbawieni typowych nadprzyrodzonych mocy, za to dysponujący dość dużymi zasobami „konwencjonalnymi”. Na razie nasz heros zachodzi im za skórę, choć bezpośredniej konfrontacji jeszcze nie uświadczymy. Przyznam, że po lekturze czuję niedosyt – w opowieści brakuje mi mocnego zamknięcia oraz wyraźnie zarysowanego wątku głównego. To raczej domykanie elementów z pierwszej trylogii i nowe otwarcie. Zakończenie, w którym Bler oraz komisarz Ruth szukają swojego miejsca w nowym, niezbyt wspaniałym świecie na zgliszczach Krakowa, każe wyczekiwać tomu następnego – Człowieka ze światła.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Bler 4: Stan strachu
Wydawnictwo: Blik Studio
Typ: Komiks
Gatunek: superbohaterowie, political fiction, postapokalipsa
Data premiery: 2014
Scenariusz: Rafał Szłapa, Radek Smektała
Rysunki: Rafał Szłapa
Liczba stron: 48

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do “Tygodnika Powszechnego”. Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu…