Czas rozrachunku. Recenzja komiksu Bler 5: Człowiek ze światła

Bler 5 cover

Kolejny – piąty już – tom przygód Blera stanowi bezpośrednią kontynuację Stanu strachu, będącego zarazem swoistą kodą pierwszej trylogii (Lepsza wersja życia, Zapomnij o przeszłości, Ostatni wyczyn) oraz uwerturą do następnych albumów. Nasz bohater opuszcza Azyl 14, by wraz ze spotkaną tam kobietą szukać zaginionego dziecka wśród ruin Krakowa, zniszczonego w nuklearnej eksplozji. Ścigają ich siepacze skompromitowanego senatora Rymińskiego, dyszącego żądzą odwetu po ujawnieniu przez naszego ludowego herosa prawdziwego oblicza polityka. W napromieniowanych zgliszczach roi się też od hien różnego autoramentu, zbrojnych w najnowsze zdobycze techniki. Mamy tutaj do czynienia z postapokalipsą pełną gębą – to już nie superbohaterski thriller z pierwszych trzech tomów serii. Sugestywne, malarskie pejzaże pełne ruin krakowskich kultowych budynków oraz szara, przytłaczająca paleta barwna potęgują wrażenie beznadziei.

Bler 5 001

Owszem, Bler ma szansę błysnąć w bijatyce, nie to stanowi jednak główną oś konfliktu fabularnego. W jego życiu nadszedł bowiem czas na rozliczenie z przeszłością oraz odpowiedź na pytanie „co dalej?”. Heros stawia czoła przede wszystkim samemu sobie. Matka zaginionej dziewczynki staje się niejako głosem sumienia protagonisty, wyrazicielką jego wątpliwości i bezsilności. Dlaczego Bler opuścił ludzi w potrzebie (pod jego nieobecność w tymczasowym ośrodku dla wysiedlonych wybuchają zamieszki)? By wyruszyć na poszukiwanie dziecka, które być może od dawna już nie żyje, pogrzebane pod gruzami? Czy ucieka w ten sposób przed rozmyślaniami o przeszłości i odpowiedzialnością? Czy ważne jest dlań w ogóle, komu pomaga? Nie zna przecież nawet imienia swojej towarzyszki. A może ludzie to jedynie anonimowe „bateryjki”, a ich wdzięczność poprawia tylko samopoczucie i dowartościowuje Blera? Czy nasz bohater gotów jest rozliczyć się ze wszystkich nieudanych związków (w tym również tego ostatniego z Lidią) i się zmienić? Te wewnętrzne zmagania, rozterki i rozrachunki stanowią sporą część albumu, lecz jak wspomniałem – sensacyjnej akcji również tu nie brakuje. Ośmieszeni politycy bowiem nie przebierają w środkach przymusu bezpośredniego, by policzyć się z kimś, kto śmiał zakwestionować ich pozycję. Na koniec oglądamy starcie herosa z osobowym złem w postaci superzłoczyńcy (stanowiącego mroczne odbicie Blera). Również ta walka ma wymiar symboliczny – poturbowany, ale jednak skłonny do poświęceń bohater walczy z nowym, wspomaganym farmakologicznie oraz technologicznie wytworem politycznego status quo.

Bler 5 002

Bardzo podoba mi się kierunek, w jakim podąża seria – Rafał Szłapa w każdym albumie zupełnie zaskakuje czytelnika, swobodnie żonglując różnorodnymi gatunkami popularnymi. Jednocześnie Bler staje się coraz mroczniejszy; nie to, że pierwsze odcinki były jakoś szczególnie radosne, niemniej zdarzały się tam pozytywne fragmenty i żarty – w Człowieku ze światła jednak atmosfera jest ciężka jak radioaktywny smog. Do gustu przypadła mi również graficzna ewolucja serii – w pewnym sensie dojrzewa ona wraz z autorem (i tytułowym bohaterem).Przez pięć tomów w świecie przedstawionym, w fabule i postaciach zmieniło się tak wiele, że Amerykanom starczyłoby treści na co najmniej sto zeszytów. Lubię także odejście od klasycznych motywów superbohaterskich (w końcu trykociarzy mamy na pęczki) na rzecz opowieści o zachowaniu człowieczeństwa w obliczu osobistych i globalnych tragedii.

Bler 5 003

Bler w wyniku introspekcji dojrzewa i przekracza w pewien sposób swoją dotychczasową superbohaterszczyznę. Najwyraźniej nastał czas, by odwiesić na kołek kurtkę z wielkim czerwonym „B” i przywdziać szaty dorosłego. Finalnie nasz bohater musi stawić czoło największemu z wrogów – odpowiedzialności, otrzymuje bowiem od losu (oraz swego twórcy) rolę „ojca”. Czy się w niej sprawdzi? Pozostaje czekać na część kolejną (trzymam kciuki, by ukazała się jeszcze w 2017 roku).

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Bler 5: Człowiek ze światła
Wydawnictwo: Blik Studio
Typ: Komiks
Gatunek: superbohaterowie, political fiction, postapokalipsa
Data premiery: 2015
Scenariusz i rysunki: Rafał Szłapa
Liczba stron: 48

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...