Kiedy krew gęsto się lała, czyli recenzja komiksu Britannia

Britannia

Powiada się, że historia kołem się toczy… Ileż to razy pewne wydarzenia, mające swoje miejsce w przeszłości, rozgrywały się na nowo w nieco późniejszych czasach? Wojny, decyzje polityczne… Wszystko takie samo, tylko okraszone nieco nowszą technologią, bogatszym słownictwem oraz bardziej wymyślnymi torturami. Warto znać historię choćby ze względu na jej powtarzalność. Łatwiej się wtedy przygotować na najgorsze.

Przeszłość to temat zawsze aktualny, nawet w świecie komiksu. Spotkaliśmy się już z pozycjami traktującymi o II Wojnie Światowej, Wielkim Kryzysie czy nawet o czasach, gdy szoguni dumnie kroczyli po japońskiej ziemi. Mało jest za to graficznych opowieści o starożytności. Trudnego wyzwania związanego z wykreowaniem fabuły, postaci oraz wydarzeń mających swe miejsce w odległej epoce podjął się Peter Milligam (Skin, Bad Company), który przedstawił swoją wizję podbojów barbarzyńskich ziem przez Imperium Rzymskie. Przy tworzeniu Britanni wspomogli go Juan Jose Ryp, znany ze swoich rysunków w RoboCop (gdzie za scenariusz odpowiadał sam Frank Miller) oraz Jordie Bellaire, kolorystka odpowiedzialna choćby za kwestię barw w Moon Knight oraz Magneto. Razem stworzyli ciekawy i wyróżniający się projekt, mogący zainspirować kolejnych artystów do zabawy z historią i fantastyką.

Britannia

Imperium Rzymskie przechodzi swój najlepszy okres, choć rządy Nerona stają się coraz bardziej brutalne i nieprzewidywalne. Armie legionów dowodzone przez centurionów kilometr po kilometrze zdobywają nowe ziemie, przesuwając się głębiej na północ. Podbijając germańskie terytoria dochodzą w końcu do Bretanii, gdzie, jak się okazuje, czeka na nich istne piekło. Otrzymawszy informacje o dziwnych zdarzeniach, Neron wysyła jedną z najbystrzejszych i najinteligentniejszych osób w swoim cesarstwie – Antioniusa Axie, pełniącego poniekąd funkcję detektywa. Jego zadaniem jest odnalezienie przyczyny spadku morale żołnierzy oraz bestialskich mordów, mających swe miejsce w obozach legionistów, jak i poza nimi. Niezbyt zadowolony z powierzonego zadania młody Rzymianin wyrusza w podróż do nieznanych ziem, zamieszkiwanych przez leśnych druidów, odważnych wojów oraz… mistyczne istoty. Te ostatnie wzbudzają w Antioniusie szczególny niepokój. Jak się okazuje, podróże po bretońskiej ziemi stają się dla dzielnego detektywa niezapomnianą przygodą, ale jej finał może okazać się tragiczny. Jakie tajemnice odkryje bystry Axia? Co takiego knują westalki, które od dłuższego czasu stanowią ważne ogniwo w podejmowaniu decyzji rzymskich cesarzy? Czy przyszłość Bretanii uzależniona jest tylko i wyłącznie od działań wojennych?

Britannia

Wydana w 2016 roku przez Valiant Comics Britannia to bez wątpienia pozycja kierowana nie tylko do znawców historii, ale również fanów fantastyki i alternatywnych wizji przeszłości. Wiele wątków zawartych w całym zbiorze miało swoje odzwierciedlenie (choć nie tak dosłowne) w starożytności. Postacie Nerona, westalek, centurionów i druidów zostały przedstawione w najbardziej realny sposób. Również wszelkie zjawiska mające swe miejsce w dawnym Cesarstwie Rzymskim ukazano takimi, jakie były naprawdę – hedonizm w czystej postaci, potrzeba władzy oraz brutalność połączona z fanatyzmem i szaleństwem. Świetnie też podkreślono kontrast pomiędzy zdyscyplinowanymi legionami a bretońskimi wojami. Niestety, moim zdaniem zabrakło tu miejsca na kadry batalistyczne i strategie wojenne obu stron.

Britannia

Podsumowując… Składająca się z czterech części Britannia to zbiór dobry, ale daleko mu do miana arcydzieła. Fabuła jest wciągająca, dodano ciekawostki zapoznające czytelnika z tematyką historyczną antycznego Rzymu. Mimo to warto mieć tę 120-stronicową pozycję na swojej półce. W końcu nieczęsto można trafić na komiksy, których akcja toczy się w czasach panowania największych tyranów w dziejach Półwyspu Apenińskiego.

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk futbolu. Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.

  • To jednak prawda historia lubi się powtarzać… Co do komiksów to zostanę przy superbohaterach;-)