Recenzja komiksu Chew Volume 1

Chew 1

Wyobraźcie sobie, że wirus ptasiej grypy zabija miliony ludzi, a handel drobiem zostaje zakazany. W takich właśnie czasach przyszło żyć głównemu bohaterowi nowej serii Johna Laymana i Roba Guillorya. Chew – bo o niej mowa – w 2009 roku z miejsca podbiła serca czytelników i krytyków, w pełni zasłużenie zdobywając nagrodę Eisnera w kategorii „najlepsza nowa seria”.

Tony Chu wraz ze swoim partnerem Johnem Colbym właśnie rozpracowują kolejny gang przemytników drobiu. Kiedy akcja się sypie, a Colby zostaje ciężko ranny, Tony zostaje przeniesiony do wydziału przestępstw szczególnych Departamentu ds. Żywności i Leków. Wszystko to dlatego, że Chu skrywa ogromny dar: jest cybopatą, co oznacza, że potrafi odbierać mentalne wrażenia z tego, co zje. Posmakuje jabłka? Jest w stanie powiedzieć kto i gdzie je zerwał. Zje kawałek zwłok? Potrafi zobaczyć, co czuła i jak zginęła ofiara. Od tej pory wraz ze swoim nowym mentorem – Masonem Savoyem – łapią kolejnych zwyrodnialców i starają się dowiedzieć, kto jest odpowiedzialny za epidemię ptasiej grypy.

Chew 2

Laymanowi udało się stworzyć przekonujący świat pełen intryg i międzynarodowych spisków. Wszystko to podlane zostało czarnym humorem i sporą dozą brutalności. Nie brakuje tu widoków przedstawiających rozczłonkowane ciała czy kadrów zalanych ludzkimi wymiocinami. Wszystko to przywodzi na myśl dzieła Burtona z czasów, kiedy ten jeszcze potrafił tworzyć dobre i zabawne filmy. Ponadto Tony spotyka na swojej drodze wiele barwnych postaci. Jest tu uzależniony od drobiu brat głównego bohatera, niespełniona miłość potrafiąca kilkoma słowami zmusić każdego do wymiotów czy partner cybopata skrywający mroczną tajemnicę.

Na osobne pochwały zasługuje również Rob Guillory, którego karykaturalna kreska jest przyjemna dla oka. Pomimo obrzydliwości ukazywanych na niektórych kadrach, ani na chwilę nie miałem ochoty odwrócić wzroku. Wyważone tła łamane są bardzo często przez intensywną czerwień krwi i ludzkich wnętrzności. Zabieg bardzo przypomina ten zastosowany w Mieście grzechu Franka Millera.

Oczywiście nie ma róży bez kolców. Mam wrażenie, że do całej historii od czasu do czasu wkrada się pewien chaos, a akcja pędzi na złamanie karku. W jednym momencie obserwujemy sprawę zabójstwa na ulicach Filadelfii, żeby za moment znaleźć się na biegunie północnym i towarzyszyć Tony’emu w walce z radzieckimi agentkami. Ponadto wyraźnie widać, że to dopiero początek większej opowieści. Pierwszy tom ukazuje ledwie rąbek historii, wobec czego na koniec odczuwałem drobny niedosyt. Nie jestem jednak pewny, czy moje wrażenie nie zostało spotęgowane faktem, że cały pierwszy tom, na który składa się pięć zeszytów, zaliczyłem w jeden wieczór.

Chew 3

Ten drobny zgrzyt nie jest jednak w stanie popsuć ogólnego dobrego wrażenia. Mamy do czynienia z zabawnym i przyjemnym dla oka komiksem. Można polecić go każdemu, kto szuka oryginalnych historii. Jeżeli nie jest Ci straszny widok rozkładających się zwłok oraz ludzkich wymiocin, powinieneś dać Chew szansę. Należy mieć nadzieję, że kolejne tomy będą trzymać równie wysoki poziom.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Chew Volume 1
Wydawnictwo: Image Comics
Typ: Komiks
Gatunek: Kryminał
Data premiery: 08.12.2009
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Liczba stron: 128

Łukasz "alex_dp" Hebel

Łukasz "alex_dp" Hebel

Urodzony w 1988 roku. Uwielbia filmy, zarówno dobre jak i te gorsze. Wielki fan Quentina Tarantino. Zdecydowanie zbyt dużo czasu spędza przed telewizorem z padem w ręku. Jego marzeniem jest posiadanie wszystkich konsol na rynku. Uwielbia rywalizację pomimo tego, że zazwyczaj przegrywa. Od niedawna zarażony miłością do komiksów, nie pogardzi również dobrą książką. Jeżeli ma dobry dzień to pisze o sobie w trzeciej osobie.