Recenzja komiksu Deadly Class Volume 2: Kids of the Black Hole

Deadly Class komiks

Recenzja zawiera spoilery tomu 1.

Są miejsca, gdzie możemy ukryć swoją tożsamość, zapomnieć o przeszłości i zacząć wszystko od początku. Poznając nowe osoby, stając w obliczu wyzwań i mając możliwość ciągłego rozwoju budujemy swoje lepsze (lub gorsze) „ja”. Czy wyjdziemy na tym dobrze? Czas wszystko zweryfikuje prędzej czy później, dlatego lepiej nie wybiegać za bardzo w przyszłość i skupić się na tym, co jest teraz.

Deadly Class

Po świetnych recenzjach pierwszego tomu Deadly Class przyszła pora na kontynuację przygód Marcusa i jego ferajny. Za scenariusz Deadly Class Volume 2: Kids of the Black Hole dalej odpowiada Rick Remender, którego pomysły można prześledzić w takich tytułach jak Black Science, XXXombies czy Popgun. Warto podkreślić, że Remender miał również swój udział przy produkcji jednej z najwspanialszych animacji w historii kina – The Iron Giant. Kwestią wizualną, stanowiącą mocną stronę całej serii, zajęli się Wes Craig we współpracy z Lee Loughridge. Ich rysunki obfitują w mrok, całkowity naturalizm oraz szczegóły (z naciskiem na brutalniejsze kadry).

Deadly Class

Po wydarzeniach znanych z pierwszego tomu Marcus i Maria stają się parą, jednak z wiadomych przyczyn muszą ukrywać ten fakt przed otoczeniem. W dodatku pogłębiająca się depresja Marii związana z zabiciem swojego byłego partnera, Chico, wpędza ją w ramiona szaleństwa i chorej zazdrości. Poza tym ciało jej chłopaka zostało zabrane przez zdeprawowanego i niestabilnego psychicznie Chestera Wilsona. Chcąc odzyskać zwłoki, Marcus wraz z kolegami będą musieli wszcząć poszukiwania z zachowaniem jak największej ostrożności, by nie narazić się dyrektorowi szkoły – surowemu Masterowi Li, ale przede wszystkim by nie dać się zaskoczyć Wilsonowi. W odnalezienie ciała Chico mocno zaangażowała się Saya, mentorka Marcusa, która postawiła sobie za cel zlokalizowanie kryjówki głównego antagonisty. W międzyczasie Marcus poznaje uczniowskie życie oddając się balangom, nawiązując nowe znajomości i biorąc udział w koncertach. W wolnych chwilach pomaga prowadzić kiosk z komiksami. Jednak jego zbyt częste spotykanie się z Sayą wzbudza w Marii ogromną zazdrość, co o mało nie kończy się tragedią. W pewnym momencie Marcus przekazuje Sayi pamiętnik, w którym opisuje swój pobyt w sierocińcu. Młoda Japonka dowiaduje się z niego o dość brutalnej przeszłości przyjaciela. W końcu udaje się zlokalizować kryjówkę Wilsona. Czy ekipa młodych zabójców odbije ciało Chico z rąk psychopaty i jego równie popapranych kamratów? Co takiego łączy Wilsona i Marcusa oraz kim jest tajemnicza Mrs.Ranks?

Deadly Class

Wydane w 2015 roku przez Image Comics Deadly Class vol.2 Kids of The Black Hole to ponad 110 stron elektryzującego napięcia. To również brutalna opowieść o rozliczaniu się z przeszłością i samym sobą. Remender umiejętnie wkomponował retrospekcje w fabułę, dzięki czemu lepiej poznajemy głównych bohaterów i staramy się zrozumieć ich sposób postępowania. Kilka kwestii z pierwszego tomu zostaje naświetlonych, Marcus obnaża swoją przeszłość i czytelnik zaczyna głębiej analizować jego psychikę. Złożoność nie tylko tej postaci, ale i jej towarzyszy sprawia, że komiks czyta się w ciągłej niepewności. Nie wiadomo, co dana osoba za chwilę zrobi, czego można się po niej spodziewać. Nieprzewidywalność to na pewno jeden z największych plusów Kids of the Black Hole.

Deadly Class

Sam tytuł drugiego tomu nawiązuje bezpośrednio do tekstu utworu amerykańskiego zespołu punkowego – Adolescents, w pełni ukazując wręcz nihilistyczny stosunek do życia głównych bohaterów. Mroczne, graniczące ze stylem noir rysunki pozwalają lepiej oddać klimat kalifornijskiego miasta z końca lat 80., które – jak się okazuje – wcale nie należy do najbezpieczniejszych miejsc. Parafrazując fragment znanej piosenki, „If you’re going to San Francisco, be sure to grab a knife in your hand.”

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk futbolu. Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.