Piętno przeszłości, czyli recenzja komiksu Deathstroke Volume 1

Deathstroke

Czas wpływa na nas w różnoraki sposób. Raz coś daje, by innym razem zabrać. Zawsze jest to nabyte doświadczenie, rzadziej nowi przyjaciele. Choć bywa niesprawiedliwy, to – bez względu na status społeczny czy życiowy bagaż – wszyscy i tak kończymy w dole, kilka stóp pod ziemią. Ale zanim tam trafimy, wiele jeszcze się może zdarzyć i tylko od nas zależy, jak to przetrwamy i jak pokierujemy swoim losem.

Mało kto wie, ale inspiracją do powstania marvelowskiego Deadpoola był inny najemnik wywodzący się z uniwersum DC – Deathstroke. Poza profesją oraz umiejętnościami bojowymi są jeszcze trzy rzeczy, które łączą te postacie: maski, eksperymenty genetyczne oraz… nazwisko! Choć panowie Wilsonowie nie są spokrewnieni i pochodzą z innych „światów”, to niewiadomą pozostaje, czy w przyszłości nie powstanie przypadkiem jakiś ciekawy crossover z ich udziałem. Wszystko jeszcze przed nami!

 Deathstroke

Najnowszy tom przygód jednookiego najemnika, zatytułowany Deathstroke vol.1: The Professional, to efekt scenariusza Christophera Priesta (Conan the Barbarian, Black Panther) oraz zdolności artystycznych m.in. Carlo Pagulayana (Incredible Hulk), Jasona Paza (Telos), Larre’ego Hamy (Elektra) oraz kilku innych wybitnych rysowników. Choć udział w projekcie zadeklarowało wiele osobistości, to przyznać trzeba, że nie widać zbyt dużej różnicy w kresce w poszczególnych częściach opisywanego zbioru. Wpływa to na pozytywny odbiór historii przez czytelnika (zdarzały się w przeszłości dzieła zbiorcze, gdzie graficzne rozwarstwienie było aż nadto widoczne i źle oddziaływało na całość).

Zaangażowany w szereg misji na pełnym konfliktów wewnętrznych Czarnym Kontynencie, Slade Wilson a.k.a. Deathstroke odkrywa, że jego córka Rose (również płatna zabójczyni) staje się celem dla łowców nagród. Jak przystało na ojca, Slade zrobi wszystko, aby zapewnić swej latorośli bezpieczeństwo i raz na zawsze skreślić ją z listów gończych. W międzyczasie najemnika w masce czekają spotkania z potężnymi wrogami, przyjaciółmi z przeszłości oraz z własnymi słabościami. Dr Ikon, Batman czy Robin to tylko niektóre z postaci, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć. Ale jaką cenę zapłaci za spokój swoich najbliższych? Poza głównymi wątkami mamy tu też do czynienia z wieloma retrospekcjami oraz genezą głównego antybohatera. Jest miejsce na dramat oraz spektakularne sceny walki, jak i na miłostki oraz prawdziwe próby życia.

 Deathstroke

Od razu ostrzegam: Deathstroke vol.1 nie jest komiksem wybitnym. Ratują go realistyczne kadry, interesujące historie z przeszłości oraz ostatni rozdział, w którym opisano konflikt między tytułową postacią a Batmanem. Pomimo wielu scen walki – wieje niekiedy nudą przeplataną z istnym bełkotem. Momentami przeradza się to w operę mydlaną, gdzie każdy ma pretensje do każdego o minione lata i wspólne przeżycia.

Wydane 15 marca br. przez DC COMICS przygody zamaskowanego najemnika, zatytułowane The Professional, to ponad 140 stron przygody. Wartka akcja, retrospekcje, różnorodność postaci oraz dodatkowy pakiet koncepcyjnych grafik na końcu tomu tworzą razem interesujący zbiór. Na całość The Professional składają się historie zawarte w DEATHSTROKE #1-5 oraz DEATHSTROKE: Rebirth #1.

 Deathstroke

Czy Deathstroke vol.1 to komiks godny polecenia? Tak, ale tylko dla prawdziwych fanów uniwersum DC i zagorzałych maniaków jednookiego najemnika. Jest wiele innych, zresztą o wiele ciekawszych pozycji komiksowych spod szyldu DC o tym samym gabarycie, jak i cenie. Nie uważam jednak, że The Professional jest na tyle zły, by w ogóle się z nim nie zapoznawać. Ile osób, tyle gustów. Przekonajcie się o tym sami! Liczymy też na wasze opinie, które śmiało możecie wpisywać w komentarzach.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Deathstroke Volume 1: The Professional
Wydawnictwo: DC Comics
Autor: Christopher Priest
Typ: komiks
Gatunek: komiks superbohaterski
Data premiery: 14.03.2017
Liczba stron: 143

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk futbolu. Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.

  • Dzięki za recenzje. Komiks nieźle narysowany. Kolejny superbiobohater do zapoznania 😉