1

Recenzja napisana na podstawie wersji cyfrowej.

Wydawnictwo Dark Horse Comics opublikowało w środę piąty, ostatni numer komiksu Dragon Age: Magekiller. Jak na razie nic nie wiadomo o ewentualnej kontynuacji przygód Mariusa i Tessy, lecz wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu i już wkrótce usłyszymy o kolejnym projekcie związanym z serią Dragon Age. Dziś jednak skupmy się na wspomnianym ostatnim zeszycie. Czy historia głównych bohaterów została należycie zamknięta, czy może skończyło się sprytnym cliffhangerem? Odpowiedź znajdziecie w poniższej recenzji.

Poprzednie numery komiksu charakteryzowały się niezwykle spójną z serią gier historią. Ta spójność utrzymana jest również w ostatnim zeszycie. Kolejny raz mamy spotkania ze znanymi postaciami i wspólną oś czasu z Dragon Age: Inkwizycją. To zdecydowanie najlepsza cecha, wyróżniająca Magekillera na tle komiksów Davida Gaidera. Greg Rucka, mimo, że nie jest związany z ekipą twórców gier, to idealnie oddał w swoim scenariuszu to, czego oczekiwaliby fani Inkwizycji. Komiks w zamierzeniu miał być ciekawym rozszerzeniem gry i spełnił swoją rolę w stu procentach.

2

Fabuła tego zeszytu koncentruje się na wyjątkowo niebezpiecznej misji, jaką otrzymali Marius i Tessa od Inkwizycji. Wspólnie z pomocnikami muszą wyczyścić zajęty przez demony podziemny szlak niedaleko ruin Świątyni Świętych Prochów, aby Inkwizytor bez problemu mógł nim podróżować i zamknąć otwarty przez Przedwiecznego Wyłom. Misja jest o tyle trudna, że już na starcie poinformowani są, że mogą z niej nie wrócić. Tutaj właśnie Tessa zostaje wystawiona na próbę, bowiem dostaje polecenie, by nie przejmować się Mariusem i za wszelką cenę wrócić z niej żywa. Większość komiksowych kadrów wypełniona jest jej przemyśleniami odnośnie tego, czy jest w stanie poświęcić życie Mariusa, aby samej wrócić cało z wyprawy. Oczywiście misja po wielu problemach i ciężkiej walce z demonem pychy zostaje ukończona, a nasi bohaterowie dzięki niej zaczynają zbliżać się do siebie. Warto dodać, że zakończenie komiksu jest również powiązane z końcówką gry. Czy jest to dobre zakończenie historii? Oceńcie sami.

3

Kolejny raz, co stało się już standardem dla tej serii, mamy przyjemność spotkać znaną nam z gry Dragon Age: Inkwizycja postać. Choć nigdzie nie jest to oficjalnie napisane, to jednak wygląd i klasa sugerują, że Mariusowi i Tessie pomaga jajogłowy mag. Obiecałem bez spoilerów, więc sami się domyślcie o kim mowa.

Kadry po raz kolejny zostały wykonane bardzo dobrze i świetnie odzwierciedlają cały klimat akcji. Podziemia wyglądają mrocznie, bo tak właśnie być powinno. Sam demon pychy również nie wygląda źle, ale brakuje mi charakterystycznej dla tej serii szczegółowości. Sceny walki jak zwykle wyglądają zjawiskowo i mało który z komiksów może pochwalić się tak dobrym przedstawieniem takich scen.

4

Po przeczytaniu bardzo ciekawych komiksów Davida Gaidera – The Silent Grove, Those Who Speak oraz Until We Sleep nie spodziewałem się, że w tym uniwersum można zrobić coś jeszcze bardziej interesującego. Na szczęście miło się zaskoczyłem Magekillerem i zdecydowanie oceniam go jako najlepszy z dotychczas wydanych komiksów Dragon Age. Moje podziękowania za świetne przedstawienie historii chciałbym złożyć wszystkim osobom pracującym nad tym komiksem. Greg Rucka, Carmen Carnero, Michael Pallot – to wielka trójka tej ekipy.

Całą serię mogę podsumować krótko – jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana serii Dragon Age. Serdecznie zapraszam Was również do przeczytania moich recenzji poprzednich numerów komiksu Dragon Age: Magekiller. Znajdziecie je tutaj: #1, #2, #3 oraz #4.

Ocena: 9/10

Plusy
+ szczegółowe i zjawiskowo prezentujące się kadry
+ dobrze opowiedziana historia
+ obecność postaci znanych z gry

Minusy
– moim zdaniem słabe zakończenie całej serii

Autor: Severan

Dodaj komentarz

avatar